Czy to jest przywłaszczenie?

  • Autor wątku Autor wątku pios
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
pios

pios

Przyjaciel forum
Dołączył
04.2009
Odpowiedzi
512
Witam.
I znowu dylemat. Sprawa wygląda tak:

Jak już w innych postach pisałem byłem pełnomocnikiem pewnej Pani M. do różnych spraw. Od sprawowania zarządu za prowadzenie jej działalności gosp. do dysponowania dowolnie jej majątkiem ze środkami zgromadzonymi w banku włącznie. Wszystko notarialnie. Dodatkowo miałem osobne upoważnienie bankowe do rachunku (bo tak sobie bank zażyczył). I wszystko było dobrze. Nie umawialiśmy się specjalnie na wynagrodzenie, poza zapłatą za prowadzenie firmy. Stawka wynosiła 2000 netto miesięcznie bodajże. Na nieszczęście firma upadła, ale to było do przewidzenia i nikt nie miał pretensji. Wszystko było OK.

Pod koniec 2008 Pani M nie miała kasy na zapłatę jakichś swoich zobowiązań, więc zaproponowałem, że wypłacę kasę z konta i zapłacę. Zgodziła się, lecz po kilku dniach okazało się, że sama zapłaciła, a mnie nie powiadomiła o tym. I niestety zapomniałem wpłacić powrotem kasy, ale ciągle miałem prawo posiadać jej kasę.

Po 2 miesiącach Pani M. się skapnęła i zaczęła robić awantury itp. Itd. Powiedziałem jej, że oddam, ale wybuchła kłótnia. Zażyczyła sobie abym wystawił jej rachunek za swoje usługi. Na szczęście pisaliśmy maile i mam wydruki naszej korespondencji. Wystawiłem więc rachunek za obsługę jej spraw odnośnie trzech pełnomocnictw (za firmę byliśmy rozliczeni) na wartości około 100-200 zł miesięcznie za sprawę, ale za okres ponad dwóch lat, więc suma była znaczna. Posiadane pieniądze (uznając że działam w zgodzie z jej wolą i pełnomocnictwem) przekazałem swojej firmie (czyli sobie) na pokrycie części należności za ten rachunek. Zrobiło się jeszcze bardziej gorąco, ale kłótnia o kasę to jedno (zresztą zapewniałem i to na piśmie, że jeśli będzie coś nie tak z mojej winy, to oddam pieniądze). Nie ukrywam, że chciałem się „odegrać”.

Bardzo się zdziwiłem, jak zadzwonił do mnie policjant i wezwał mnie na przesłuchanie… na razie jako świadka, ale jak to w zwyczaju policji przesłuchiwał mnie tak, jakbym co najmniej popełnił zbrodnię przeciwko ludności. Pani M. twierdzi, że nie umawialiśmy się na kasę, bo wystawiając pełnomocnictwa nie ustalaliśmy stawki ani na jakąkolwiek zapłatę. Na koniec powiedział, że jeszcze nie wie, czy będzie kontynuował sprawę, ale twierdzi, że biorąc sobie kasę po wystawieniu rachunku, mimo pełnomocnictw, dopuściłem się przywłaszczenia.

Czy to prawda? Może ktoś ma jakiś pomysł, jak z tego wybrnąć?

Dziękuję za każdą odpowiedź i podpowiedź.
Pozdrawiam
P.
 
Jeżeli ma Pan dowód na to, ze owa pani zażyczyła wystawienia rachunku za usługi - chwała Bogu, bo mogłaby powiedzieć, że w sprawie tamtych pełnomocnictw była umowa zlecenia, która niekoniecznie przewiduje zapłatę.
Na dobrą sprawę formalnie nie powinien Pan brać sobie pieniędzy niejako zaliczkowo, przed wystawieniem rachunku tym bardziej, ale może Pan w tej chwili wystosować do tej pani pismo, w którym napisze, iż na mocy art.499 k.c. zawiadamia sie p. ... o tym, że w związku ze zleceniem prowadzenia spraw w zakresie takim a takim i żądaniem wystawienia za to rachunku, ponieważ był Pan w posiadaniu środków ... pobranych na jej zlecenie w ramach pełnomocnictwa w celu pokrycia zobowiązań..., które bez Pana wiedzy i późniejszego powiadomienia zostały uregulowane przez właścicielkę tychże środków samodzielnie, pobrał Pan oznaczoną kwotę jako zaliczkę na poczet ostatecznego rozliczenia za zlecone czynności w ramach zaliczenia zapłaty (art.498 par.1, art.503 k.c.).
Ponieważ przeprowadzone zaliczenie odbyło się zgodnie z obowiązującym ustawodawstwem, żąda Pan ostatecznej zapłaty pozostajacej sumy, a także zaprzestania nękania Pana poprzez złożenie fałszywego zawiadomienia i obwiniania Pana o dokonanie czynu karalnego a przez Pana nie popełnionego.
 
Tak też uczyniłem. Co prawda bez przytoczenia art. 498 i 503. Rachunek natomiast wystawiłem PO jej prośbie o niego i to prawie tydzień (miałem "ważniejsze" sprawy na głowie w tamtym okresie). Wystawiając rachunek napisałem pisemko, z informacją, że posiadane przeze mnie środki zgodnie z pełnomocnictwem przekazuję na poczet zapłaty za ów rachunek.

Niestety policjant twierdzi, że mieć kasę mogłem, bo miałem pelnomocnictwo. Ale dokonać przekazania je samemu sobie nie mogłem, bo to już czyn karalny. Co prawda sam nie umiał określić dokładnie dlaczego (nie podał mi przepisu) i powiedział, że zastanowi się nad kontynuacją postępowania. Wolę się jednak na wszelki wypadek przygotować. (byłem słuchany dopiero jako świadek).

Co do dowodu, to mam wydruk historii naszej korespondencji e-mail w której wyraźnie napisała: "Nie chcę mieć wobec Ciebie żadych długów, tymbardziej wdzięczności, więc podaj kwotę jaką jestem Ci winna za Twoje usługi"... Jako że prowadzę działalność gosp. to wystawiłem fakturę (i niestety już musiałem podatek od niej zapłacić).

PS. Pozew Cywilny mam gotowy, ale radca prawny ma jeszcze jakieś wątpliwości, więc czekam.

Dziękuję za odpowiedź.
P.
 
Jeżeli Pan tego nie zrobił, może Pan bez wezwania udostepnić pismo zawiadamiające o zaliczeniu tamtej kwoty na poczet zapłaty policjantowi. Oni zwykle nie posiadają dostatecznej wiedzy z k.c., więc dodatkowy dokument wyjaśniający będzie przydatny. I mimo iż pańskie pismo nie zawierało odniesień do artykułów, może je Pan wymienić sam w rozmowie.
 
Takie pismo też zrobiłem i było załączone do faktury. Policja o tym wie.

Sprawą cywilną zajmuje się mój radca i pozew jest gotowy, tylko na coś jeszcze czekamy.

Najbardziej zdziwiło mnie jednak, gdy policjant oświadczył, że zgodnie z prawem powinienem oddać pieniądze pani M. a potem żądać zapłaty za swój rachunek (to bym nie zobaczył ani grosza). Biorąc sobie sam, popełniłem ponoć przestępstwo. I to nie dlatego, że je wypłaciłem, a dla tego, że po wystawieniu rachunku postanowiłem włączyć je w rozliczenie i uznać jako swoje.

Dla mnie to głupota i powinno to być przedmiotem sprawy cywilnej, a nie karnej. Zobaczymy jak to się rozwinie - narazie nie przedstawili mi zarzutów. Czekam, aż się Pan Policjant zastanowi, czy kontynuować sprawę.

Dziękuję za pomoc i pozdrawiam
P.
 
Powrót
Góra