Czy to przestępstwo?

  • Autor wątku Autor wątku Tom525
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

Tom525

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2021
Odpowiedzi
25
W 2015 roku remontowałem koledze stary polski motocykl z lat 60 tych. Motocykl był niekompletny, a to co było, też było mocno zniszczone. Kompletność ok70 procent. Ja też posiadałem taki motocykl, też niekompletny kompletność podobna, ale w stanie o wiele lepszym. Zaproponowałem, że mogę mu go sprzedać, zgodził się. Ustaliliśmy, że wykorzystane mają być wszystkie najlepsze elementy. Uprzedziłem, że i rama może być wykorzystana z tego mojego. Nie zanegował tego. Pytałem, czy to jest zarejestrowane, stwierdził, ze jest stary dowód, ale jest wycofany z ruchu, i nigdy raczej nie będzie przywracany do ruchu. Remont się odbył, zapomniałem o tym, a teraz oni chcą to rejestrować, i jest problem, bo rama ma inny Vin. Stwierdzili, ze wymieniłem ją bez ich zgody, defakto ten motocykl nie jest kolegi, tylko jego ojca, ale ojciec nie interesował się remontem, tylko syn. Więc pewnie nie miał wiedzy co będzie robione, i powstał taki sam, ale inny motocykl, w zasadzie większość elementów była z tego mojego, a tylko nieliczne z tego jego. Dodam, że tak naprawdę nie wiem czy ten motocykl, który on mi dostarczył do remontu, to ten co na dowodzie, bo nie było ani tablicy, ani też nie widziałem dowodu rejestracyjnego. Wycofany z ruchu był jakiś 35 lat temu, i słurzył do jazdy po polnych, i lesnych drogach. Od remontu minęło 10 lat, chociaż oni twierdzą, że mniej, te elementy które pozostały wtedy, miał kolega zabrać, ale leżały u mnie przez kilka lat, a potem w ojciec wyrzucił to do skupu złomu podczas sprzątania.
I teraz jakie to może całośćiowo nieść konsekwencje?
 
Podbijamy pytanie, nie chciałem zadziałać na niczyja niekorzyść wtedy, raczej po wielokrotnych prośbach tego znajomego zgodziłem mu się to wyremontować po kosztach materiałów. Bez chęci zarobku. Nie zarabiam na mechanice, hobbystycznie wtedy wyremontowałem swoje dwa Moto, i tak on się ze swoim trafił.
 
Ostatnia edycja:
Gdyby ktoś wiedział jak podejść do tematu, zwyczajnie wtedy po koleżeńsku chciałem być dobry, ojciec kolegi wiedział o remoncie, ale nie interesował się szczegółami. Cały remont to była kwestia jego syna.
 
Powrót
Góra