Czy to wyludzenie?

  • Autor wątku Autor wątku toppertje
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

toppertje

Użytkownik
Dołączył
03.2007
Odpowiedzi
178
Znajomi mieszkajace zagranica wynajeli do remontu domu Polska firme. Wlasciciel firmy mimo umowy chcial by placono mu co tydzien na co do pewnego czasu znajomi sie godzili. Kiedy jednak okazalo sie, ze prace wykonywane sa fatalnie, oswiadczyli, ze reszte zaplaca po wykonaniu wszystkich prac i usunieciu usterek. Prace byly prowadzone do swiat (Wszystkich Swietych). Wtedy to pracownicy firmy zwrocili sie do znajomych z prosba by jednak im cos wyplacono, bo wlasciciel im nie placi a oni nie maja nawet na jedzenie nie mowiac juz o jakichs zakupach na swieta. Po namysle wyplacono kazdemu z pracownikow pewna kwote za pokwitowaniem. Kiedy wrocili po swietach i zaczeli domagac sie kolejnych pieniedzy odmawiajac podjecia dalszych prac przed wyplata, okazalo sie, ze wczesniejsze pieniadze wydali na zakup samochodow. Gdyby znajomi wiedzieli, ze zamiast jedzenia kupia sobie samochody nigdy by im tych pieniedzy nie dali przed ukonczeniem prac. Zwlaszcze, ze kiedy odmowiono im dalszej wyplaty, oni odmowili wznowienia prac.
Czy w zwiazku z tym, ze pracownicy tej firmy oklamali znajomych i przez to znajomi wyplacili im pieniadze mimo, ze wczesniej nie mieli takiego zamiaru jest 'wyludzeniem'. Czy mozna w jakis sposob odzyskac teraz od nich te pieniadze? Co nalezy zrobic w takiej sytuacji?
 
Ja rozumiem, iż ludziom tym zostały wypłacone pieniądze - jako wynagrodzenie za wykonaną pracę.
O co zatem chodzi ?
A o tym, iż mogli potrzebować tych samochodów na dojazd do pracy - to już nikt nie pomyślał ?
 
ale co was interesuje na co ktoś wydaje swoje pieniądze skoro je zarobił.. ?że zamiast na jedzenie wydał je na zakup samochodu..? - jego sprawa..- przecież wy ich nie żywiliście...
 
Chodzi o to, ze pieniadze nie zostaly wyplacone zleceniobiorcy ale jego pracownikom i gdyby nie to, ze znajomym zostalo wmowione, ze nie maja z czego zyc, nie dostali by tych pieniedzy. Ich szefowi zostalo powiedziane, ze dopuki praca nie zostanie ukonczona i nie zostana usuniete wszystkie usterki, nie bedzie zaplaty. Tym bardziej, ze mimo wczesniejszej umowy domagano sie by placono im co tydzien za prace i przez kilka tygodni tak im placono. Skonczylo sie, gdy wyszly na jaw wszystkie fuszerki. Teraz przerwali prace a zadna inna firma nie chce sie podjac poprawiania po nich, tak super pracowali. Ich szef natomiast wykreca sie twierdzac, ze jemu nie bylo placone. W przepisach wyczytalam: 'Kto w celu osiagniecia korzysci majatkowych, doprowadza inna osobe do niekorzystnego rozporzadzenia wlasnym lub cudzym mieniem za pomoca wprowadzenia jej w blad(..) podlega karze pozbawienia wolnosci(..). Samochody nie byly im potrzebne do pracy, gdyz byli dowozenie przez pracodawce.
Dodatkowo podpisali pracodawcy oswiadczenie, ze przerwali prace bo im nie bylo za nia placone i znajomi otrzymali poczta kopie tego oswiadczenia.
 
Ostatnia edycja:
>Chodzi o to, ze pieniadze nie zostaly wyplacone zleceniobiorcy ale jego pracownikom

A to juz problem tego, który zapłacił. Skoro zapłacił nie włascicielowi firmy, a z jego pominięciem, to znaczy, że sam działał na niekorzyść właściciela.

> i gdyby nie to, ze znajomym zostalo wmowione, ze nie maja z czego zyc, nie dostali by tych pieniedzy.

Pewnie samochody im były bardziej niezbędne do życia niz jedzenie - albo picie (to chyba nawet lepiej).

> Ich szef natomiast wykreca sie twierdzac, ze jemu nie bylo placone.

I ma całkowitą rację.

Sorry, ale wygląda to tak, że zleceniodawca sam chciał wydymać szefa firmy, a kiedy na tym stracił, bo trafił na sprytniejszych od siebie, to teraz rozpacza...
 
"wygląda to tak, że zleceniodawca sam chciał wydymać szefa firmy"-znajomi nikogo nie chcieli 'wydymac'jak tu zostalo napisane. Sami zostali oszukani. Prace nie tylko do dnia dzisiejszego nie zostaly ukonczone ale to co zostalo zrobione jest strasznej jakosci i nie sadze by ktos chcial miec takich fachowcow u siebie w domu. Zlitowali sie natomiast nad ludzmi, ktorzy biadolili, ze sa daleko od domu, nie maja za co kupic sobie jedzenia a ubrania to niby mieli tylko te co na sobie. Wlasciciel firmy od tygodni im nie placil, wiec ulitowali sie nad ludzmi i dali im troche pieniedzy. Teraz aby wyegzekwowac od wlasciciela usuniecie wszystkich niedociagniec, pokrycia szkod powstalych w wyniku ich pracy i dokonczenia pracy, musieli zlozyc sprawe do sadu. Jeszcze okazalo sie, ze ci nimy biedni zaglodzeni pracownicy kupili sobie za ich pieniadze samochody a w Polsce nie sa zadnymi fachowcami tylko rolnikami zyjacymi z dotacji Unijnych. Pracowali poki nie wydalo sie, ze w sumie nic nie umieja i dlatego tak ich szefowi zalezalo na cotygodniowych wyplatach. Gdyby znajomi szybciej sie zorietowali z kim maja do czynienia nie zabrneli by tak daleko w ten remont a tak swieta spedzo w domu bez podlog, z krzywymi scianami i sufitem, bez wykonczonej toalety itp. Wiec prosze nie pisac, ze chcieli kogos 'wydymac'. Wyplacili im prawie polowe tego co powinni zaplacic za calosc remontu a nic nie zostalo zakonczone i zrobione jak nalezy. Jak sie niedawno okazalo nawet instalacje gazowa schowali pod plytami gipsowymi za kominkiem, tacy z nich fachowcy. Moze jednak w sadzie trafia na zyczliwe sobie osoby, ktore analizujac cala posiadana przez nich dokumentacje oraz stan w jakim znajduje sie ich dom i zasadza na ich rzecz wysokie odszkodowanie, ktore pozwoli im na wynajecie firmy z prawdziwego zdarzenia.
 
Powrót
Góra