Czy w sądzie można użyć nagrań audio

  • Autor wątku Autor wątku darek1111
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
D

darek1111

Nowy użytkownik
Dołączył
03.2010
Odpowiedzi
22
Witam.
Przez moją naiwność i dobre serce wpakowałem się w bardzo ciężką sytuację.
Otóż moja partnerka, jak podejrzewam chora psychicznie, zabrania mi kontaktów z dzieckiem, mimo iż jestem jego ojcem również w dokumentach. Robi to na podstawie swoich wymysłów o tym że byłem tyranem, że biłem ją i wyzywałem notorycznie. Po naszym rozstaniu jeszcze tego samego dnia związała się z synem naszej sąsiadki po czym wszyscy mieli mnie za tyrana i damskiego boksera, oczywiście tylko dlatego że ona tak powiedziała. No ale kto w takiej sytuacji wierzy facetowi... Do czasu aż jej jak podejrzewam choroba dała o sobie znać, otóż zaczęła wyzywać przyszłą teściową, że jest k***ą bo zdradziła swojego męża z jego kuzynem, co jak okazało się jest nieprawdą.

Gdy jeszcze byliśmy w związku wiele razy opowiadała mi ze gdy była mała jej ojciec próbował ją zgwałcić, co wydawało mi się dziwne bo nadal mieszkał w tym samym domu i żaden z sąsiadów nic o tym nie słyszał. Nie drążyłem tematu bo gdy próbowałem o coś wypytać to wpadała w gniew i usprawiedliwiała się tym że to bardzo traumatyczne przeżycie i nie chce o tym rozmawiać. Jak się okazało to też było kłamstwo. Otóż gdy jej matka przyjechała do nas po narodzinach naszej córki, moja ex zaczęła wyzywać mojego ojca, odparłem wtedy:

" dobrze że Twój ojciec jest taki wspaniały, pochwal się może mamie jak próbował Cię zgwałcić "
po czym ona odparła
"powiedziałam tak bo nie chciałam dać Ci dupy"

pomyślałem tylko po co ze mną była i dlaczego zdecydowała się ze mną na dziecko skoro nie chciała ze mną sypiać.

Od kiedy rozstaliśmy się zacząłem nagrywać wszystkie rozmowy, zapisywać wszystkie smsy, jak i robić nagrania z odwiedzin córeczki.

Na jednym z pierwszych nagrań mówi że żałuje że dziecko jest moje, powiedziałem że przecież sama chciała tego dziecka, zdecydowaliśmy się oboje, że to nie była wpadka po czym odparła że owszem była, że nie byłem na nic przygotowany że nie miałem kasy żeby zapewnić dziecku normalne życie ( w ciągu miesiąca zmieniłem mieszkanie na wieksze i zaopatrzyłem się w sprzęt niezbędny dla normalnego rozwoju niemowlaka )

Na nagraniu z kliku tygodni później próbuje oskarżyć mnie o gwałt na niej czego wynikiem jest nasza córka. No proszę, dwa lata dawała się gwałcić, nie zgłosiła tego na policje, nie odeszła? To nie czasy gdzie sąsiedzi wzywali milicje do awantury rodzinnej, a Ci mówili żeby bić żonę tak żeby sąsiedzi nie widzieli...

rozmowa wygląda tak: ( D to ja, S to moja ex )

D: To tak jak powiedziałaś mi że Twój ojciec chciał Cię zgwałcić też się wypierasz?
S: (...)
D: Twoja matka to słyszała
S: Co z tego? Słyszała że Ty tak mówisz nie ja.

D: Słyszała jak powiedziałaś, że powiedziałaś tak bo "nie chciałam dać Ci dupy" ( tekst mojej ex przy matce )
S: No, Ty mnie zmusiłeś, zmusiłeś mnie do seksu.
D: Tak zgwałciłem Cię żeby była Tosia, nie?

S: Dziękuję.
D: Zgwałciłem Cię tak? To jest pytanie.
S: Tak
D: Tak?
S: Tak.
D: Świetnie.

Na nagraniach ciężko znaleźć moment gdzie nie padają wylgaryzmy w moim kierunku, oszczerstwa i próby wmawiania mi czegoś co nie miało miejsca. Moja ex nie miala jednak swiadomosci ze nagrywam te rozmowy, bo mysle ze jesli wiedzialaby to potrafilaby przez tą godzinę opanować się, a bardziej prawdopodobnym jest że wyrzuciłaby mnie z mieszkania i zabraniała więcej przyjeżdżać do małej.

Sytuacja wygląda tak że sprawa jeszcze w tym miesiącu trafi do sądu. Chciałem wiedzieć czy moge użyć nagrań które moim zdaniem wnoszą dużo do sprawy jeśli chodzi o ustalenie praw do opieki i miejsca stałego pobytu dziecka. Oprócz nagrań mam również wielu świadków jej wybuchów agresji, lub wymyślania przez nią historii które nie miały miejsca. Świadkiem zaniedbań wobec dziecka, lub przemocy fizycznej której dopuściła się będąc jeszcze w ciąży jestem jedynym świadkiem więc moje zeznania i tak nic nie wniosą, ale myślę że jeśli udałoby mi się doprowadzić w sądzie do wyprowadzenia jej z równowagi to strzeliłaby sobie w stopę wybuchając nerwowo na sali sądowej. Wtedy już byłoby z górki. Na prawdę zależy mi na dobru mojego małego Skarbu. Nie uśmiecha mi się, kiedy już moja ex przestanie dobrze zarabiać na małej, trzeba będzie poświecić jej więcej uwagi i odda mi ją, jeździć z nią po psychologach dziecięcych by wyszła na ludzi.

Było wiele sytuacji gdzie moja ex bezowocnie próbowała mnie sprowokować i wyprowadzić z równowagi, obrażając mnie czy głupimi tekstami w stylu " Kochanie, gdzie jest tatuś? " perfidnie wzrok kierując na nowego faceta. Bolało cholernie że moje dziecko jest tak manipulowane i od urodzenia mieszane jest w jego głowie, ale nie mogłem nic zrobić. Jeszcze jak byliśmy razem to zdarzały się sytuacje gdzie podczas kłótni, moja ex podchodziła do dziecka i mówiła mu że tata go nie kocha. Jak można być takim za przeproszeniem śmieciem? Tak grać dzieckiem? Tak jak wspomniałem, ja stawiam na chorobę psychiczną, większość naszych wspólnych znajomych również stwierdziło że ona nie zachowuje się do końca normalnie. Nawet znajomi z jej rodzinnej wsi gdzie się wychowywała, są po mojej stronie, a to chyba o czymś świadczy...

Co mogę zrobić w takiej sytuacji by uratować dziecko? Dodam tylko, że nie zamierzam się odgryźć na mojej ex za to jak mnie potraktowała, jeśli dostanę dziecko, to pozwolę jej mieć z córką kontakt pod warunkiem że podda sie badaniom psychiatrycznym i okaże się że na prawde nie ma ze sobą problemu, albowiem jak już wspomniałem byłem świadkiem gdzie próbowała nawet pozbyć się dziecka będąc w ciąży. Kto wie co zrobi zostając sama?


Tak prywatnie dodam tylko że już trzy miesiące mija od kiedy ostatni raz widziałem córeczkę, każdy z rodziców na tym forum może sobie wyobrazić jak ciężko jest bez tej najważniejszej w życiu osóbki. Na szczęście mam wspaniałą rodzinę i przyjaciół którzy podtrzymują mnie na duchu.
 
Ostatnia edycja:
Wszystko co napisałeś, dotyczy bardzo trudnych stosunków pomiędzy Tobą, a Twoją ex-małżonką. W całym Twoim tekście jest tylko jedno mało konkretne zdanie, które tylko sygnalizuje problem, który dla sądu może być istotny przy roztrzygnięciu o władzy rodzicielskiej; mianowicie to zdanie, w którym piszesz, że jesteś jedynym świadkiem "zaniedbań dziecka". Na czym konkretnie te zaniedbania polegają, nie opisujesz i nie dajesz żadnego przykładu. O władzy rodzicielskiej sąd decyduje mając na uwadze tylko, podkreślam t y l k o, dobro dziecka; Twoje problemy z matką dziecka, nawet jeśli wygląda to tak, jak opisujesz, są dla sądu bez znaczenia. Używasz wielkich słów pisząc: "uratować dziecko". Jeśli tak formułując powiesz to przed sądem, to natychmiast będziesz zapytany: "Przed czym uratować???". Pamiętaj, dowody z nagrań na sprawie o władzę rodzicielską nie będą dopuszczone, ponieważ z zacytowanej przez Ciebie ich treści wynika, że nie dotyczą one dobra samego dziecka.
Musisz trochę uwolnić się od tych emocji, które - jak wynika z całości tego co piszesz - dotyczą nie tyle samego dziecka, co Ciebie i tej kobiety. Sąd natychmiast to zauważy, jeśli powtórzysz tam swój opis sytuacji, który zawarty jest w Twoim tekście. Podejdź do tej sprawy jak mężczyzna i ojciec; złóż wniosek o uregulowanie widzeń z dzieckiem i domagaj się przezstrzegania ustaleń odnośnie tych widzeń; i dbaj o dziecko w miarę Twoich możliwości; myśl o tym dziecku więcej, niż o tej kobiecie.
 
Ostatnia edycja:
Witam ponownie. Dziękuję za odzew.
W mojej pierwszej wypowiedzi faktycznie wyraziłem się nie dość jasno i nieprecyzyjnie.
Otóż zaniedbań wobec dziecka i jak kto to odbierze być może też przemocy dopuściła się raz. Raz doszło też do przemocy wobec nienarodzonego dziecka i raz świadomego narażenia życia matki dziecka oraz dziecka będącego w brzuchu, nie wspominając oczywiście o paleniu papierosów w trakcie całej ciąży.

Mianowicie gdy była jeszcze w ciąży, w napadzie agresji, po spoliczkowaniu mnie, opluciu mnie prosto w twarz i trwającym nadal wyzywaniu mnie od najagorszych, zignorowałem ją kompletnie kładąc się brzuchem w dół na łóżku i przykrywając głowę podszuką. Po kilku sekundach wrzaski ucichły. Zdjąłem więc poduszkę z głowy obróciłem twarz w jej kierunku i usłyszałem słowa, postaram się zacytować najdokładniej jak pamiętam. " Wiem że nie zrobię Ci więcej krzywdy w ten sposób i wiem że największą krzywdę wyrządzę Ci krzywdząc Twoje dziecko " po czym uderzyła się trzykrotnie pięścią w brzuch. Była w około 5 miesiącu ciąży. Że akcja odebrała się w wąskim pokoju pełnym kantów i krawędzi nie chciałem się z nią szarpać by nie upadła i nie zrobiła większej krzywdy dziecku. Usiadłem na brzegu łóżka zacząłem płakać i błagać ją by przestała. Gdy uspokoiła mówiła, że wiedziała że dziecku nic się nie stanie podpierając się tym że nawet lekarz który ją prowadził powiedział, że samice lwa polują nawet w ciąży. Kilka dnie wcześniej te same słowa zripostowała słowami, że lekarz ten powinien być weterynarzem a nie ginekologiem.

Kolejną z sytuacji było gdy w szale rozbiła szklankę ( pamiętam dokładnie którą ) usiłowała połknąć szklane drobinki mówiąc że jej nic się nie stanie, ale pozbędzie się "bachora" Na szczęście sytuacja miała miejsce na większej przestrzeni, bezpiecznie udało mi się położyć ja na łóżko bokiem i przytrzymać ją do momentu gdy się uspokoiła. Płakała i przepraszała. Gdy poprosiłem ją by znalazła numer do polskiego psychologa bo "niedajemy " sobie rady, nie chciałem zniechęcić jej mówiąc w prost że to ona ma problem, po czterech dniach usłyszałem że to ja jestem po****ny i mogę iść sam jeśli chcę.

Niestety tych sytuacji jestem jedynym świadkiem, nie mam też nagrań bo były to spontaniczne akcje. Gdy jednak raz chciałem włączyć dyktafon, telefon mój został zniszczony, jak kilka innych rzeczy materialnych zupełnie bez powodu, po prostu pod wpływem napadu agresji.

Jeśli chodzi o zaniedbanie dziecka, to gdy córeczka była już z nami, miałem wyjątkowo dużo pracy, a że pracuję fizycznie przyszedłem do domu i dosłownie padłem na łóżko i dla relaksu zacząłem przeglądać ulotki. Zazwyczaj mi się to nie zdarzało, przychodziłem jadłem obiad, myłem się i dopiero wtedy szedłem do dziecka by niepotrzebnie nie narażać go na kontakt z bakteriami przyniesionymi z pracy. Karmiłem je, przebierałem i leżałem przy nim godzinami nie mogąc się napatrzeć na mój prywatny cud. Wracając do sedna, ja leżałem ona trzymała dziecko na rękach, gdy mała wypluła smoczek otrzymałem rozkaz " idź umyj smoczek ", była u nas jej matka przyjechała nam " pomóc przy dziecku " do sprawy matki wrócę jeszcze pod koniec posta, więc moja ex nie powinna być zmęczona całodziennym opiekowaniem się dzieckiem, zwłaszcza że córeczka praktycznie cały dzień spała jak to mają w zwyczaju tygodniowe dziecki. Zapytałem Kochanie nie możesz zrobić tego sama, albo poproś mamę przyjechała nam przecież pomóc przy dziecku. Usłyszałem że dziecko jest tak samo moje i też powinienem się nim zająć. Podeszła do mnie leżącego na łóżku i " bardzo niechlujnie " położyła dizecko obok mnie. Co znaczy niechlujnie, a no tak że dziecko znajdując się jeszcze dwa lub trzy centymetry na łóżkimiem, straciło kontakt z jej dłońmi, tak że dziecku gówka odbiła się od łóżka. Mimo iż po powrocie myślałem tylko o kąpieli i położeniu się spać, wziałem dziecko na jedną rękę, smoczek do dłoni drugiej ręki i udałem smoczek ten opłukać.

Jeśli chodzi o to jak ona mnie traktowała również podczas moich wizyt u małej, miałem na myśli to że działania te, mają negatywny skutek na psychikę dziecka. Nawet gdybym był ojcem na medal jedynie w weekendy, a ona przez cały tydzień wmawiałaby małej, że ja jej nie kocham, a taka sytuacja też już miała miejsce, to ciężko było mi przekonać dziecko że jednak to ja jestem tym normalnym rodzicem.

Jeśli nawet powiem o tym wszystkim w sądzie, to ona zaprzeczy temu, dorzuci od siebie że ja na dziecko krzyczałem, czy że je nie daj Boże biłem. Jej nowy partner mając klapki na oczach, potwierdzi to.

Jeśli chodzi o jej matkę, która na szczęście nie zamieszkuje na stałe terenu niemiec, gdy była u nas powołując się na to że wychowała trójkę dzieci poparzyła mi dziecko kąpiąc je w wodzie majacej najprawdopodobniej 44*C albowiem gdy mierzyłem temperaturę wody po kąpieli, miała ona 42*C. Chciałem zmierzyć ją jeszcze na początku kąpieli gdy dziecko zaczęło wrzeszczeć po kontakcie z wodą, jednak termometr dwukrotnie lądował na ścianie. Nie chciałem szarpać się z idiotką bo miała moje dziecko na rękach, a prośby oddania jej nie przynosiły skutku. Z tąd podejrzewam też, że choroba o ile na prawdę istnieje, a nie jest to cecha charakteru, jest niestety dziedziczna. Domniemam tak na podstawie wywiadu środowiskowego z którego dowiedziałem się, że dziadek jak i ojciec mojej ex to na prawdę " złote chłopy ". Babka żyje w separacji, a o ojcu nie usłyszymy od matki niczego innego niżeli że jest alkoholikiem który lubi się awanturować.

Tak jak już wspomniałem, to że ona mnie obraża, nie bodzie mnie w żaden sposób, bo wszystko co mówi to pomówienia i wymysł jej chorej wyobraźni. Opisałem sytuację jedynie ze względu na zdrowie psychiczne dziecka, bo nikt pozostając w takiej atmosferze, nie może skończyć ze zdrową psychiką. Nie martwię się o nikogo innego niżeli o moją córkę, bo jeśli moja ex nie zrobi jej krzywdy fizycznie, to skrzywdzi ją psychicznie.

Wybaczałem tej Kobiecie wszystko, włącznie ze zdradą, mają nadzieję że w końcu zacznie się leczyć, postanowiłem mieć z nią dziecko bo miałem nadzieję, że ono jeszcze bardziej nas zbliży i otworzy jej oczy na problem i nadal nic. Nie żałuję że mam córkę, ale w tym momencie ta kobieta nie znaczy dla mnie już na prawdę nic, nie po tym jaką krzywdę wyrządza naszej córce.

Potrafiła również zwyzywać sąsiadkę, za coś co nigdy nie miało miejsca, jednak nawet ona jako świadek to nadal za mało...
 
Dramat, ona ma coś z psychiką.Rób coś człowieku zanim dziecku stanie się krzywda.
Nie wiem, może to depresja a może jest niezrównoważona.
 
Powrót
Góra