Czy w sp. z o.o. można sprzedawać udziały przed uzyskaniem osobowości prawnej

  • Autor wątku Autor wątku xenon
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
xenon

xenon

Użytkownik
Dołączył
12.2005
Odpowiedzi
50
Pytanie z pogranicza prawa handlowego i cywilnego, ale że dotyczy to literalnie sp. z o.o. zamieszczam na tym forum:

Sytuacja jest taka:

Dwie osoby potwierdzają notarialnie zawarcie spółki z.o.o.
Pierwsza z tych osób rezygnuje ze spółki jeszcze przed wpisem do KRS (zatem spółka powstała, ale nie uzyskała osobowości prawnej i istniała przed wpisem do KRS jako spółka prawa cywilnego - tyle wiem.)

Drugi człowiek proponuje trzeciemu wejście w spółkę przez sprzedaż połowy udziałów tej "niedokończonej" spółki.

I oto są pytania:
Czy mozna sprzedać-kupić udział spółki która nie uzyskała osobowości prawnej?

Czy tylko prawidłowym byłoby założenie nowej spółki i wniesienie (a nie kupno-sprzedaż) właściwego kapitału?

Ups, jakimś cudem umknęło mi rozwiązanie kilka postów niżej (chyba dlatego że czesałem przez "szukaj" :/)

A odpowiedź jest jasna:

Art. 16 ksh
Rozporządzenie udziałem albo akcją dokonane przed wpisem spółki kapitałowej do rejestru albo przed zarejestrowaniem podwyższenia kapitału zakładowego jest nieważne.
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
16 ksh mówi o rozporządzeniu a nie zobowiązaniu, tak więc można zawrzeć umowę sprzedaży udziałów przed wpisem do KRS bez skutku rozporządzającego, który nastąpi po rejestracji - tylko nie wiem po co :)?
 
Zakładając, że ktoś jednak kupił "puste" udziały "spółki z o.o." nie wiedząc że nie istnieje ona jako osoba prawna z powodu braku wpisu do rejestru (i nie zaistniała przed żądaniem zwrotu) - na jaki artykuł należałoby się powołać próbując odzyskać pieniądze sądownie?

W tej sytuacji powstało roszczenie nie wobec spółki (która de facto nie istnieje) tylko wobec osoby fizycznej - więc ostatecznie problem dotyczy prawa cywilnego a nie spółek, ale żeby się nie powtarzać i nie rozmnażać wątków zadam końcowe (mam nadzieję) pytanie.

a) Czy w takiej sytuacji art. 39. § 2 k.c. jest dobrą podstawą prawną do wydania nakazu zapłaty?
b) Czy niewazność takiej umowy sprzedaży można oprzeć na 387. § 1 k.c (niemozliwość świadczenia) - przy założeniu, że twór "spółkopodobny" podlegał pod kodeks handlowy, a nie ksh gdzie sprawa jest prostsza (jest to wprost zabronione)?

kc:

Art. 39. § 1. Kto jako organ osoby prawnej zawarł umowę w jej imieniu nie będąc jej organem albo przekraczając zakres umocowania takiego organu, obowiązany jest do zwrotu tego, co otrzymał od drugiej strony w wykonaniu umowy, oraz do naprawienia szkody, którą druga strona poniosła przez to, że zawarła umowę nie wiedząc o braku umocowania.
§ 2. Przepis powyższy stosuje się odpowiednio w wypadku, gdy umowa została zawarta w imieniu osoby prawnej, która nie istnieje.

Zdaje się to być idealnie pasujący artykuł kc (ale może mi się zdaje) więc jakby ktoś miał lepszy pomysł będę wdzięczny.
 
Przecież 39 kc pasuje tu jak pięść do nosa.

Zresztą w ogóle niewiele z tego rozumiem, stan faktyczny jakiś historyczny - pewnie już dawno wszystko przedawnione. Zresztą obecnie umowa spółki nie zarajetrowana po 6 miesiącach ulega rozwiązaniu - art. 169 KSH (nie wiem jak było za kh).
 
Nie rozumiem dlaczego to ma pasować jak pięść do nosa? Powiedziałbym wręcz że 39. § 2 kc wprost opisuje taką właśnie sytuację (paragraf DRUGI). Zacytowałem też pierwszy bo drugi jest rozwinięciem.

Ktoś sprzedaje "udziały" sp. z o.o. (tzn. na papierze jest że sprzedaje w imieniu "sp z o.o." bo spółka faktycznie nie istnieje z braku wpisu) bierze kasę, zrywa kontakt i zostawia człowieka z nieciekawym wrażeniem, że kupił powietrze.
To czym sie bronić aby odebrać to co zabrane?

39. § 2 kc "umowa została zawarta w imieniu osoby prawnej, która nie istnieje"

To czy umowa spółki z automatu przestała być ważna tutaj nie ma znaczenia. Bo o istnieniu osobowości prawnej i udziałach decyduje i tak wpis do rejestru.

Ale OK, jeśli to zły paragraf - to może jakaś bardziej konstruktywna ;) myśl w uzasadnieniu?

Może lepsze jest bezpodstawne wzbogacenie? Niby też, ale ...

A propos przedawnienia -
Kodeks handlowy został uchylony 01.01.2001, KSH jest z 15 września 2000.
Sprawa dotyczy zdarzeń z 2000 roku i nie jest przedawniona (10 lat) - no ale fakt, przedawnienie blisko... (zresztą zawsze w razie przedawnienia można liczyć, że pozwany nie podniesie tej kwestii)
 
Jak ktoś sprzedaje udziały w sp. z o.o. to sprzedaje swoje udziały w spółce i w swoim imieniu a nie w imieniu spółki, dlatego to pasuje jak mordobicie do nosa.
 
To jest argument. Nawet jeżeli sp. z o.o. jest jednoosobowa.
Chociaż bokserska analogia jest nietrafiona - bo niektórym pasuje.

Brniemy zatem dalej...
W KH nie ma wprost odpowiednika art. 16 KSH (nie ma tam też sp. w z o.o. w organizacji).
Na czym można by oprzeć nieważność sprzedaży udziałów przed wpisem?

387. § 1 k.c. (niemożliwość świadczenia) ?
 
xeonon:

przeczytaj uważnie, co Ci asesor pisze;D

i nie twórz niespotykanych koncepcji;
 
Panie Rafale, asesor_in_spe bardzo precyzyjnie uzasadnił słabość jednego z moich wyborów - i jestem Mu za to niewymownie wdzięczny.

Ale nie znajduję w pozostałych wypowiedziach dalszych wskazówek dla siebie.
Może dla w-prawnego oka odpowiedź sama się nasuwa, ale ja wprawy nie mam i mieć nie będę - bo to nie mój zawód.

A propos sytuacji - jest to realna sprawa w toku na razie opatrzona notatką "brak podstaw do wydania nakazu zapłaty" i stąd mój problem. Pytanie w tym kontekście zadałem na forum cywilnym (dot.repertorium)

Skoro sąd nie zauważa w opisanej sytuacji "podstaw" - to jakie jest prawdopodobieństwo, że laik je spostrzeże?

Na szczęście - sprawa będzie rozpatrywana "face to face" i sąd pewnie znajdzie podstawę.

A czy koncepcja jest niespotykana - nie wiem, nie znam się. Tworzę koncepcje jakoś logicznie uzasadnione (w moim mniemaniu, ofkors) - bo innych na razie nie mam.

Czy sprzedaż udziałów, jeżeli nie istnieją - jest możliwa?
Na logikę - NIE.
Dla zdarzeń z 2000 nie można się podeprzeć 58 § 1 k.c. i art. 16 k.s.h. (bo KSH nie było)

I stąd 387. § 1 k.c.

Co na to istniejące koncepcje prawa?
 
ale w tym czasie obowiązywał kodeks handlowy...
 
Przecież napisałem

xenon napisał:
Dla zdarzeń z 2000 NIE MOŻNA się podeprzeć 58 § 1 k.c. i art. 16 k.s.h. (bo k.s.h. NIE BYŁO)

I to właśnie komplikuje sprawę.
 
kolego, ale był inny akt prawny - kodeks handlowy (kh)
 
Do tego cały czas zmierzam - TAK, był kodeks handlowy.

ale:

xenon napisał:
W KH nie ma wprost odpowiednika art. 16 KSH (nie ma tam też sp. w z o.o. w organizacji).
Na czym można by oprzeć nieważność sprzedaży udziałów przed wpisem?
387. § 1 k.c. (niemożliwość świadczenia) ?

Niestety podobno to niespotykana koncepcja - dlatego chętnie skorzystam ze spotykanej :)
Ale może "z braku laku" - ta koncepcja ma sens?
 
Art. 172. Kodeksu Handlowego
Jeżeli umowa spółki nie została zgłoszona do zarejestrowania w ciągu sześciu miesięcy od daty zawarcia lub jeżeli postanowienie sądu, odmawiające zarejestrowania, stało się prawomocne, umowa traci moc obowiązującą.

Imho bezpodstawne wzbogacenie.

Art. 410. § 1. Przepisy artykułów poprzedzających stosuje się w szczególności do świadczenia nienależnego.

§ 2. Świadczenie jest nienależne, jeżeli ten, kto je spełnił, nie był w ogóle zobowiązany lub nie był zobowiązany względem osoby, której świadczył, albo jeżeli podstawa świadczenia odpadła lub zamierzony cel świadczenia nie został osiągnięty, albo jeżeli czynność prawna zobowiązująca do świadczenia była nieważna i nie stała się ważna po spełnieniu świadczenia.

Można też rozważać odpowiedzialność kontraktową z art. 471 k.c. (bo zbywca "udziałów" w istocie udziałów nie przeniósł, bo ich nie ma).

Takie tylko pytanie - czy przez te prawie 10 lat nie dało się zauważyć, że spółka nie jest zarejestrowana? W którym momencie to się okazało? W którym w ogóle momencie od zawarcia umowy spółki te "udziały" były zbywane?

Obawiam się kolego, że tej sprawy bez prawnika samemu możesz nie pchnąć
 
Ostatnia edycja:
Wielkie dzięki za pomocne informacje.
FraZeolog napisał:
[...] czy przez te prawie 10 lat nie dało się zauważyć, że spółka nie jest zarejestrowana [...]
Dało się od razu zauważyć - sąd to tylko finał sprawy.

To trochę zdumiewające, ale odnoszę wrażenie, że drążenie tematu na darmowym forum, daje o wiele sensowniejsze wyniki niż nawet płatna konsultacja z przypadkowo napotkanymi prawnikami.
Jedyną ceną jest cierpliwość.
Jeszcze raz - dziękuję.
 
Powrót
Góra