Czy żona ma prawo mi zabrać wszystko ?

  • Autor wątku Autor wątku bezradn
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
B

bezradn

Nowy użytkownik
Dołączył
09.2011
Odpowiedzi
1
OPIS MOJEJ POGMATWANEJ SPRAWY

Moja żona pracuje w Niemczech od ośmiu lat opiekuje się starszą osobą. Najpierw wyjeżdżała 6 na 6 tygodni z biegiem czasu pobyty w Niemczech wydłużały się a pobyty w domu skracały , Obecnie od dwóch lat wyjeżdża na rok a w domu jest miesiąc. Z biegiem lat każdy jej pobyt w domu był coraz bardziej agresywny wobec mnie , tłumaczyłem sobie że to stres i jej odreagowanie na jej ciężką pracę po za domem. Po pewnym czasie żona przestała ze mną sypiać , traktowała mnie jak przedmiot, zacząłem jej przeszkadzać . Kiedyś zawsze wieczorami pijaliśmy wspólnie drinka , nagle wpadła na pomysł że jestem alkoholikiem i te wieczorne drinki to ciąg alkoholowy i zapisała mnie na terapię Anonimowych Alkoholików dla świętego spokoju poszedłem na tą terapię nie wiedząc za bardzo po co. Doprowadziła do tego że cieszyłem się kiedy musiała już wyjeżdżać. Po jakimś czasie poznałem kobietę z którą się zacząłem spotykać podczas nieobecności mojej żony, lecz nie wiem skąd ale dowiedziała się o tym romansie.
W grudniu 2009 r. przed świętami Bożego Narodzenia po trzech miesiącach pobytu wróciła nagle do domu , wyszedłem z domu żeby się przywitać i uściskać moją żonę , odwróciła się ode mnie traktując mnie dosłownie jak powietrze . Domyśliłem że dowiedziała się o mojej przyjaciółce .
No i zaczęło się przesłuchanie na temat mojej kochanki , a następnie zaczęła mnie oskarżać o wszystko co jest nie prawdą , że jestem złodziejem bo ją okradłem i doniesie do prokuratora że jestem , oszustem , nieudacznikiem ofermą ,menelem wymyślała wszystkie niestworzone rzeczy że mam dołączyć do tych bezdomnych i rewiry w ich śmietnikach sobie wyrabiać. Że nasze małżeństwo to wielka pomyłka i muszę wynieść się z domu zniknąć z jej życia. Przepraszałem i błagałem , obiecałem że już się nie spotkam z tą kobietą . Prosiłem żeby wróciła i rzuciła tą pracę , tłumaczyłem że nie musi wcale tam pracować ale nic nie pomogło. Wciąż trwały tylko wyzwiska i ubliżanie mi . Trwało to kilka dni , w końcu mnie złamała doprowadziła mnie do skrajnej depresji psychicznej , było mi już wszystko jedno postanowiłem odebrać sobie życie naszykowałem pętlę jednak brakło mi tej odwagi . Następnego dnia było mi bardzo zimno i cały się trząsłem , nie mogłem utrzymać łyżki w dłoni żeby się najeść ,(stres i depresja robiły swoje) żona widząc to podała mi jakąś tabletkę uspokoiłem się na chwilę , poczułem wielkie zmęczenie , chciałem się położyć ale nie mogłem bo musiałem wykonywać jej polecenia ,sprzątać ,odśnieżać ,znowu sprzątać i odśnieżać . po tych zajęciach powracało drżenie całego ciała znowu dwie tabletki .Następnego dnia najpierw tabletki ,potem rozkaz ubieraj się wychodzimy , zaprowadziła mnie do urzędu i kazała mi się wymeldować pamiętam prosiłem ją żeby tego nie robiła była uparta i zabrała mi ten świstek o wymeldowaniu. Z urzędu dalej prowadziła mnie jak wytresowanego pieska , padały komendy idziemy , było mi już wszystko jedno . Szedłem za nią ,kazała mi wsiąść do busa. Jazdy busem nie pamiętam , nagle ocknąłem się że jestem w taksówce , kazała zawieść nas na jakąś ulicę ,znalazłem się w jakimś budynku zrobiło mi się ciepło i poczułem się bardzo zmęczony i senny , po jakimś czasie weszliśmy do drugiego pomieszczenia , jakaś pani coś czytała nie docierało do mnie nic co Ona czyta później pokazała gdzie mam podpisać więc podpisałem chciałem natychmiast wrócić do domu położyć się i odpocząć a najlepiej już wcale się nie obudzić. Powrotu ze Szczecina również nie pamiętam , znowu jakiś urząd dotarło do mnie że jestem w Goleniowie u pani notariusz i mam podpisać rozdzielność majątkową , znowu proszę moją żonę… po co to robi… odpowiedziała mi że to dla mojego dobra , żebym nie nabrał kredytów (co ja zawsze byłem i jestem daleki od brania kredytów) . Następnego dnia zaprowadziła mnie do banku i kazała mi wypłacić wszystkie pieniądze jakie były na wspólnym koncie , i tak zostawiła mnie bez środków do życia przez miesiąc nie miałem z czego żyć ,na obiady chodziłem do syna i do mojej teściowej .W taki oto sposób pozbawiła mnie moja żona naszego wspólnego dorobku życia. Moja żona uświadomiła mi że nie mam nic tu do szukania że w urzędach których byliśmy podpisałem akt darowizny i rozdzielczość majątkową nic mi się nie należy i mam sobie szukać mieszkania a do tego czasu dopóki nie znajdę mam jej płacić 500zł miesięcznie plus opłaty. Po tym wszystkim poszedłem do psychiatry żeby dał mi coś na uspokojenie i wyciszenie , lekarz jak mnie zobaczył zaproponował żebym położył się w szpitalu , ja ze strachu że nie będę miał gdzie wrócić bo nie będę miał prawa wejść do własnego mieszkania odmówiłem.
W końcu stycznia 2010r wyjechała do Niemiec aż do grudnia przy tym zabrała wszystkie dokumenty akt darowizny ,stare akty notarialne i biżuterię. Próbowałem dogadać się z moją żoną przez telefon ale ona cały czas powtarzała że mam szukać sobie mieszkania i jak najszybciej się wyprowadzić bo już nie jestem właścicielem tego mieszkania i mogę już złożyć wniosek o rozwód, tak było przy każdej rozmowie .Dzwoniła również do swojej matki i powtarzała że mam się wyprowadzić i mam już składać wniosek o rozwód .Przez cały rok z nikim nie rozmawiałem o tym co zrobiła moja żona tłamsiłem to w sobie i popadam w coraz to większą depresję ciągle żyję w stresie i niepewności , ponieważ nie wiem co zrobi moja żona po powrocie czy wyrzuci mnie natychmiast czy pozwoli mi zabrać swoje rzeczy. Prosiłem swoją teściową czy potwierdzi tę rozmowę że mam się wynosić z jej mieszkania i złożyć wniosek o rozwód , na początku się zgodziła ale po jakimś czasie powiedziała że boi się jej . Dopiero w tym roku zacząłem rozmawiać o mojej sprawie z siostrą co mam zrobić. Poradziła mi najpierw wizytę u psychiatry. Pewnego dnia moja żona zadzwoniła do mojej siostry radząc jej że ma mnie zostawić samemu sobie , że nie zasługuję na jej pomoc. Gdy siostra zaproponowała uczciwy podział majątku i rozwód powiedziała że prędzej mnie wykończy niż mi coś zwróci . Nie wiem co mam robić….
Czy jest sposób żeby cofnąć tę darowiznę ?
Czy miała prawo mnie wymeldować ?
Czy mój były romans będzie miał wpływ na odzyskanie tej darowizny ?
 
Ja Ci podpowiem: Jeżeli post jest za długi to większość go nie czyta, proponował bym go skrócić (chociaż sąwyjątki, czasem zdarzają się osoby które czytają te opowiadania i odpowiadają).
 
Powrót
Góra