Czy zostałem oszukany i co mogę zrobić?

  • Autor wątku Autor wątku zlecenia_www
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Z

zlecenia_www

Nowy użytkownik
Dołączył
05.2009
Odpowiedzi
9
Witam. Jestem programistą. Rok temu dostałem zlecenie na wykonanie rozbudowanego portalu społecznościowego. Była to zwykła umowa-zlecenie opiewająca na kwotę 7000 zł. Wywiązałem się z niej w 100%. Prace nad portalem trwały nieprzerwanie 4 miesiące.
Zleceniodawca od kilku miesięcy zwodził mnie z płatnościami (sytuacje zakrawały na paranoje - okłamywał mnie kilkanaście razy w najprzeróżniejszy sposób np. w stylu "Panie Łukaszu właśnie jestem w Banku i właśnie wpłacam Panu pieniądze - zadzwonie za kilka minut"). Dzisiaj w końcu dodzwoniłem się do niego. Po ostrej rozmowie człowiek powiedział, żebym sobie zabrał cały portal razem z serwerem bo on płacić za niego nie zamierza.
Oczywiście pierwszym co nasuwa się na myśl jest to bym sprzedał serwis. Ale po pierwsze ile jest osób które chciały by kupić niewypromowany, gotowy już portal, który nie został w dodatku nawet zrobiony zgodnie z jego życzeniami i priorytetami. Takie portale idą oczywiście za dużo większe pieniądze. Ale obawiam się, że nie uda mi się go sprzedać i zostanę z niczym. Po trzecie - dlaczego ja mam niby go sprzedawać? Już pomijam kwestię sprzedawania danych osobowych użytkowników - nie wiem czy to legalne. Czuje się oszukany, czy w świetle prawa zostałem oszukany? Co mogę w tej sprawie zrobić?

Dla chętnych mogę wysłać adres serwisu oraz dokument umowy-zlecenie na mejla.
 
Jest wykonana i niezapłacona umowa zlecenie. Roszczenie cywilnoprawne.
Może czuć się Pan oszukany. Lecz jeśli nie było z góry powziętego zamiaru - to oszustwa tu raczej nie było.

Wezwanie do zapłaty zpo. Jeśli brak reakcji - pozew do sądu.
 
Dziękuję za odpowiedź. Przepraszam za moją niedomyślność, ale co to znaczy "jeśli nie było z góry powziętego zamiaru" i co oznacza skrót ZPO (Google nie daje wyników) ?
Na razie czytam o KRD, czyli Krajowym Rejestrze Długów - ale nie jestem pewien czy mogę z niego skorzystać.
Bardzo proszę mi wybaczyć tą fatalną niewiedzę, ale z prawem na razie nie miałem styczości i jestem tak zielony w tym, że aż mi wstyd.
 
Ostatnia edycja:
Z góry powziętego zamiaru aby Pana oszukać - zaplanowane.
zpo - z potwierdzeniem odbioru.
 
No raczej nie było to zaplanowane oszustwo. Domyślam się, że ten człowiek działa w taki sposób, że najpierw zleca wykonanie określonych serwisów, portali a następnie sprzedaje je za większą kwotę. Płaci już z pieniędzy ze sprzedaży. W przypadku portalu który napisałem - portalu sprzedać mu się nie udało to też i ja nie dostałem pieniędzy.
Ale to są tylko moje domysły które snuje po tym, że większość serwisów tego Pana, które dla niego wykonywałem zostało po kilku tygodniach sprzedanych. W każdym razie no... jest to według mnie bardzo nieuczciwe.
 
Ostatnia edycja:
A nie powinna być to umowa o dzieło? i zastosowanie mają przepisy 627 KC i następne
 
Sprawa jest w mojej ocenie bardzo prosta i do wygrania z łatwością, proszę o kontakt pomogę z tym Panu.

1. Należy wysłać wezwanie do zapłaty w formie pisma przed sądowego
2. Złożyć pozew do sądu o zapłatę.
3. Wygrać sprawę ;)
4. Jeśli oporny ścigać go komornikiem
 
Dziękuję w takim razie. Bardzo mi to rozjaśniło temat. Powiniennem teraz sobie już poradzić.
Jeszcze raz bardzo serdecznie dziękuję.
 
Włśnie się zorientowałem, że na przysłanej przez niego "kopii" umowy jest jedynie jego podpis maszynowy (drukowany). Brak podpisu ręcznego. Nie wiem dlaczego nie zwróciłem na to uwagi, odsyłając mu umowę z moim podpisem.
Powiedzcie proszę jak się sprawy mają w takim przypadku. Jeśli to choć trochę pomoże - powiem, że posiadam całą korespondencję elektroniczna pomiędzy mną a tym facetem (jest tego chyba ze 100 listów).
 
zlecenia_www napisał:
...jest jedynie jego podpis maszynowy (drukowany). Brak podpisu ręcznego. ).
Po prostu nie podpisał tej umowy.
Umowa zawarta per facta concludenta ?
 
Tak. Najpierw podesłał mi umowę do podpisania - odesłałem - następnie przysłał mi drugi raz tę samą umowę (bez jego podpisu) - a ja, głupi, nie sprawdziłem tego.
Znajomi mi radzą, że jako dowody zawiązania umowy wystarczą listy elektroniczne od tego Pana przedstawiające cały tok tworzenia serwisu, zlecające poprawki, rozbudowę itp... Na moje oko (i rozumienie sprawiedliwości) to logiczne - nie wiem jak to wygląda prawnie.


Domyślam się (z tego co znalazłem w Google), że "per facta concludenta" oznacza umowę ustną. Jak najbardziej umawiałem się przez telefon z tym Panem - jednak przecież nie nagrywałem rozmów ;) - więc dowodów nie ma.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra