Czy zostałem oszukany przez wynajmującego?

  • Autor wątku Autor wątku andrieiew
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

andrieiew

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2015
Odpowiedzi
8
Witam zainteresowanych.
Od wielu lat najmuję mieszkania w celu zamieszkiwania. W zeszłym roku wraz z partnerką podpisaliśmy umowę terminową od 17.08.2014 - 31.08.2015. Umowa nie zawierała informacji o możliwości rozwiązania jej oraz informację że wszystkie zmiany wymagają formy pisemnej. Jako że partnerka dostała awans, zostaliśmy re lokowani do innego miasta i musieliśmy umowę wypowiedzieć w marcu tego roku skutkującą na koniec miesiąca. Właściciel przyjął zgłoszenie telefonicznie i w umówiony dzień przyjechał odebrać mieszkanie i sprawdzić, czy wszystko gra. Rozwiązanie nastąpiło ustnie , za porozumieniem stron w obecności mojej partnerki. Pogadaliśmy, pośmialiśmy się, wymieniliśmy grzecznościami i rozstaliśmy w zgodzie z informację, że zwrot kaucji dostaniemy w przeciągu miesiąca po potrąceniu opłat licznikowych (ok 120zł). Kaucja zabezpieczająca wynosiła 700zł. Pod koniec miesiąca dostaliśmy telefoniczną informację, że właściciel chce skorzystać z zapisu w umowie o następującej treści:
"Najemca zatrzyma kaucję w sytuacji, gdy Wynajmujący nie dotrzyma terminu trwania umowy lub konieczna będzie naprawa jakichkolwiek przedmiotów znajdujących się na wyposażeniu lokalu."

Moje pytania są następujące:
1. Czy i w jaki sposób mogę odzyskać pieniądze?
2. Czy fakt błędnego zapisu klauzuli sprawia, że właściciel przywłaszczył sobie pieniądze?
3. W jaki sposób mogę uzyskać pisemne rozwiązanie umowy ( wysłałem wezwanie do zapłaty na maila właściciela, w mieszkaniu znajdują się nowi lokatorzy z nową umową najmu, moja partnerka posiada umowę również na siebie, która została przepisana na mnie, ale bez żadnych pisemnych potwierdzeń poza nowym egzemplarzem umowy)?
4. Czy próby odzyskania pieniędzy mogą sprawić, że właściciel stwierdzi że jestem zobligowany do opłacania czynszu do końca jej trwania?
5. Co mogę zrobić, a czego nie w tej sytuacji?

Z góry dzięki za pomoc, pozdrawiam!
 
wasza umowa dalej obowiązuje. Wynajmujący może domagać się zapłaty do jej końca.
Rada. Dogadać się, napisać rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Oczywiście jesteście w gorszej sytuacji, jak już napisałem, w razie problemów Wynajmujący może domagać się zapłaty za czynsz do końca trwania umowy.
 
A czy, jeśli poczekam do zakończenia trwania umowy, to po tym czasie będę mógł się ubiegać o zwrot kaucji? Obawiam się, że jeśli będę dążył do pisemnego rozwiązania umowy za porozumieniem stron to właściciel zacznie szukać przyczyny, a mniemam że jeśli dotrze do informacji, że może egzekwować umowę to na pewno z tego skorzysta. Myślałem, żeby wysłać kolejne wezwanie poleconym z potwierdzeniem odbioru.
Trochę jestem zawiedziony tym jak prawo Polskie chroni wynajmujących i ich wymyślne klauzule.
 
andrieiew napisał:
A czy, jeśli poczekam do zakończenia trwania umowy, to po tym czasie będę mógł się ubiegać o zwrot kaucji?
Tak, tylko jak dobrze rozumiem chcesz dalej mieszkać do końca umowy ?
andrieiew napisał:
Trochę jestem zawiedziony tym jak prawo Polskie chroni wynajmujących i ich wymyślne klauzule
Jesteś w wielkim błędzie, jeśli już kogoś bardziej chroni, to Najemcę. Natomiast brak możliwości wypowiedzenia umowy na czas określony chroni Was w tej samej mierze. Może zerknij na to z innej strony. Najmujesz lokal, podpisujesz umowę na rok czasu, wprowadzasz się, urządzasz, ponosisz koszta, cieszysz się, że rok masz spokojny, natomiast po miesiącu przychodzi Wynajmujący wręcza Ci wypowiedzenie ponieważ znalazł kogoś, kto zapłaci więcej, lub sam chce zamieszkać. Nie sądzisz, że w takiej sytuacji to po Twojej stronie i na Twoją korzyść będzie powyższy przepis prawny nie dający możliwości wypowiedzenia umowy zawartej na czas określony ?
 
Masz absolutną rację. Trochę marudzę ;) Jestem człowiekiem uczciwym i całe życie idę zgodnie z literą prawa. Co jakiś czas tylko spotykam ludzi, którzy moją dobroć zamieniają we własne pieniądze. Tak i w tym przypadku - wynająłem, wyremontowałem, zakupiłem własne meble, zawsze płaciłem w terminie i odrestaurowałem co było trzeba, nawet "zaprzyjaźniliśmy" się z właścicielami. Nie odzyskam kaucji oraz kosztów włożonych w mieszkanie bo wszystko było na słowo, które jak się okazało w świetle prawa niewiele znaczy. Mimo wszystko dzięki za pomoc.
Mam jeszcze jedną zagwozdkę, a mianowicie brak zapłaty za umowę o dzieło. Czy mogę się Ciebie poradzić również o ten obszar?
 
andrieiew napisał:
Nie odzyskam kaucji
Wcale nie jest to takie pewne, proszę pamiętać o jednym, Wynajmujący pewnie już ma, ewentualnie lada chwila będzie miał kogoś na Twoje miejsce. Wtedy Ty możesz powiedzieć, że skoro nie chcę zwrócić kaucji, wracasz do lokalu gdyż umowa obowiązuje dalej.
andrieiew napisał:
Czy mogę się Ciebie poradzić również o ten obszar?
Zobaczymy :)
 
Ok, więc sprawa wygląda następująco:
Pracując dla firmy typu "doradztwo finansowe" ugrałem kontrakt dla mojej partnerki - specjalistki budowy i prowadzenia call center. Umowa o dzieło zakładała stworzenie takiego centra w siedzibie głównej w Warszawie. Szczegóły i wytyczne umowy zostały ustalone głównie mailowo i telefonicznie. Po akceptacji umowa miała zostać przesłana pocztą. W toku wydarzeń okazało się, że umowa będzie czekała w siedzibie. De facto umowa nie została o dziś przesłana, choć mamy jej pisemne rozwiązanie oraz przelew, który mojej partnerce udało się wydobyć od nieświadomej intrygi sekretarki.
Za stworzenie call center, zatrudnienie pracowników, wyszkolenie ich i stworzenie procedur do samodzielnego funkcjonowania biura wynagrodzenie miało wynieść 5 tys. netto + koszty poniesione podczas tego procesu. Zainwestowaliśmy w wyjazd, hotel i pracę mojej Magdy i liczyliśmy na zwrot inwestycji. Gdy praca dobiegała końca, zaczęły się niesnaski ze strony koordynatora zleceniodawcy. Były one niezasadne i wykraczały poza ustalony zakres czynności. Cierpliwie to znosiliśmy i Magda wykonywała dodatkowe prace bo jest profesjonalistką i potrafi zrozumieć dodatkowe obiekcje. Po praktycznie całkowitym wykonaniu pracy na swój koszt, pojawiły się absurdalne zarzuty o niewykonanie dzieła, a w późniejszym czasie informacje o braku istnienia jakiejkolwiek umowy wiążącej strony. Wówczas fortelem udało się uzyskać zwrot kosztów poniesionych gdzie w tytule przelewu widnieje numer umowy. Wykonane dzieło może potwierdzić przynajmniej 1 świadek. Podczas ubiegania się o wypłatę należności firma przysłała rozwiązanie umowy o dzieło podając jako przyczynę nie wykonanie dzieła.
Firma to FYSM bez y :) Obracają potężnymi pieniędzmi i przypuszczam, że mogli by nas targać po sądach, na co my z kolei pieniędzy na pewno nie mamy.
Sytuacja miała miejsce w maju-czerwcu zeszłego roku.
Zamieniam się w słuch :)
 
Powrót
Góra