Dane osobowe

  • Autor wątku Autor wątku 1234nowy
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
1

1234nowy

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2020
Odpowiedzi
6
Cześć,
Posiadam prywatną stronę internetową, na której można się natknąć na dane osobowe. Zazwyczaj są to tylko odniesienia do imienia i nazwiska, czasem jest określony wiek lub miejscowość z której ta osoba podchodzi.

Jak tu wygląda kwestia RODO? Czy jeśli jestem osobą prywatną, a strona nie ma żadnego związku z prowadzeniem jakiejkolwiek działalności, to czy publikacja tych danych jest zgodna z prawem? W internecie spotkałem się z wieloma interpretacjami przepisów i nie wiem jak je rozumieć, a zależy mi na tym, by nie łamać w żaden sposób prawa.
 
1234nowy napisał:
... Jak tu wygląda kwestia RODO? ...
Na początek proponuję lekturę Rozporządzenia, nie jest skomplikowane, a motywy wstępne wiele wyjaśniają przystępnym językiem.
 
Nie ma potrzeby cytować całych postów pod którymi bezpośrednio się wypowiadasz. mod

Tak, już na wstępie (Artykuł drugi, punkt drugi) jest informacja, że osoby fizyczne w ramach czynności czysto osobistych są zwolnione z tego prawa. Możliwe też, że zagalopowałem się w określaniu jakich przepisów dotyczy mój przypadek, więc może dla uproszczenia sytuacji podam przykład.

Czy jeżeli na mojej stronie znajduje się informacja typu:
Jan Kowalski
Ulica Augustyna Kordeckiego 20
04-327 Warszawa

i te informacje są zgodne ze stanem faktycznym, to w jakikolwiek sposób dopuszczam się łamania prawa i muszę usunąć stronę?
 
Ostatnią edycję dokonał moderator:
Cóż, Jan Kowalski może uznać, że naruszasz jego dobra osobiste.
 
Rozumiem, że może z tego wyjść kłopotliwa sytuacja,

A czy w przypadku, gdyby na stronie pojawiła się informacja, że na wniosek te dane mogą zostać usunięte coś zmienia, czy w dalszym ciągu mamy do czynienia z przypadkiem, który został przez Pana opisany?

Czy takie zmiany w stronie jak dostęp tylko przy pomocy loginu i hasła lub jakieś metody, które by sprawiły, że dane by nie były widoczne w postaci tekstu (np. poprzez ich zaszyfrowanie) coś zmieniają?

Przepraszam jeśli piszę bzdury, chciałbym po prostu znależć jakieś sensowne wyjście z sytuacji.
 
Rozumiem. Trochę patowa sytuacja.

Metody, które opisałem (jak choćby to szyfrowanie - dane nie są zrozumiałem dopóki ktoś ich sam nie rozkoduje) również nic nie zmieniają?

W ekstremalnym przypadku - czy jeśli grozi mi pozew od osoby, która poczuła, że naruszam jej dobra osobiste, jest możliwość, że ktoś może zgłosić do odpowiednich służb całą stronę? Czy jest to sprawa tylko i wyłącznie między mną a osobą pokrzywdzoną i ewentualny spór może zaistnieć tylko na naszej linii?
 
1234nowy napisał:
... jest możliwość, że ktoś może zgłosić do odpowiednich służb całą stronę? ...
A jakie służby "odpowiednie" masz na myśli?
 
To raczej taka moja luźna interpretacja ewentualnej odpowiedzialności za możliwe posiadanie większej ilości tego typu rekordów na stronie.

Przykładowo jeśli na stronie istnieje dziesięć takich rekordów, to jest możliwe, że ktoś (bez znaczenia czy to osoba postronna, czy to jedna z osób pokrzywodzonych) może mnie pozwać (lub zgłosić do <tu należy wstawić dowolne słowo>) za wszystkie te rekordy?

Główną przyczyną pytania jest to, że w bazie znajduje się gigantyczna ilość rekordów, prześledzenie całości jest bardzo trudne i ostatecznie na pewno jakieś dane mogą się ostać. Jeśli miałbym obstawiać tych prawdziwych danych może być raptem kilkanaście w bazie liczącej kilka tysięcy rekordów.

Stąd właśnie pytanie o ewentualny formularz kontaktowy w celu usunięcia danych itp.
 
Ostatnia edycja:
1234nowy napisał:
To raczej taka moja luźna interpretacja ewentualnej odpowiedzialności za możliwe posiadanie większej ilości tego typu rekordów na stronie. ...
A na jakiej podstawie uważasz, że ilość jest tutaj determinująca?
 
Nie uważam - jedyne informacje, które znalazłem na ten temat mówią o możliwości pozwu jedynie od osoby pokrzywdzonej. Pytanie o szerszą skalę, czyli potencjalną odpowiedzialność za wszystkie dane jednocześnie zadałem ze względu na chęć dowiedzenia się jaki jest najgorszy możliwy przypadek, który może mnie czekać.
 
Powrót
Góra