Dawca nasienia a alimenty.

  • Autor wątku Autor wątku Gaweł
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
G

Gaweł

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2011
Odpowiedzi
3
Dobry wieczór.

Dziś zostałem dawcą nasienia lecz nie przez bank spermy. Spotkałem się z tą Panią lecz nasienie oddałem poprzez inseminację (nie doszło do stosunku). Spotkaliśmy się w hotelu lecz swój pokój wynająłem na swoje dane. Umowa pomiędzy nami była słowna, gdyż to małżeństwo wie tylko jak wyglądam, lecz boję się, że mogli przekupić kobietę w recepcji żeby podała moje dane osobowe dzięki którym pociągną mnie do płacenia alimentów. I tutaj moje pytanie:
Jeżeli tak by się stało to czy mogę się bronić wiadomościami e-mail oraz smsami w których ta Pani pisze mi, że jest zainteresowana, podaje miejsce spotkania itp?


Dziękuję za odpowiedź
 
Hmmm... Za granicą o ile mi wiadomo, to dawca spermy podpisuje dokument, w którym zrzeka się praw do dziecka. Podejrzewam, że kobieta kupująca spermę też podpisuje jakiś dokument, w którym zrzeka się praw do alimentów.
A w Polsce...
W świetle obecnego prawa, niezależnie od zawieranych pomiędzy Wami umów, matce przysługuje prawo do alimentów.

Google powiedzą Ci to samo ;-)
 
Alimenty należą się od ojca dziecka. Z Pana postu wynika, że kobieta jest mężatką i będzie tam działało domniemanie pochodzenia dziecka od męża mattki i to on zostanie wpisany do aktu urodzenia dziecka jako ojciec. Wtedy żadnych alimentów od Pana nie będą mogli żądać.

Mąż będzie miał 6 msc od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniuj dziecka przez żonę na wytoczenie powództwa o zaprzeczenie swojego ojcostwa. Z tym ,że jeśli dziecko zostało poczęte w następstwie zabiegu medycznego, na który mąż matki wyraził zgodę, zaprzeczenie ojcostwa jest niedopuszczalne.
Powstaje pytanie jakie mają dokumeny ? Czy zabieg był jakoś tak po cichu ? Czy podpisywali jako małżonkowie jakieś dokumenty medyczne, z których winikałoby, że taki i taki zabieg był przeprowadzony i mąż się na ten zabieg zgodził ? Jeśli coś takiego mają to jego ojcost
wa n ie da się zaprzeczyć i tym samym doprowadzić do żądania alimentów od Pana.
 
Pozwolę sobie zacytować wikipedię (wiem, że na wiki często ludzie piszą bzdury, ale w tym temacie te same informacje znalazłam na kilku stronach)

Oddanie nasienia na przechowywanie i wykorzystanie odbywa się na podstawie umowy zawartej pomiędzy instytucją pośredniczącą (bank spermy, klinika położnicza), a mężczyzną. Umowy takie zazwyczaj regulują kwestię ochrony danych osobowych dawcy, który chce pozostać anonimowy i nie chce pełnić roli ojca z obcą mu kobietą i wobec poczętego później dziecka. Niemniej jednak, w świetle przepisów polskiego prawa rodzinnego, jeżeli taka informacja wyjdzie na jaw, matce bądź dziecku (w pewnych granicach czasowych) przysługuje powództwo o ustalenie ojcostwa dziecka
 
Ale pytający napisał wyraźnie, że nie odbyło się to poprzez bank spermy, tylko na przysłowiową "gębę".

Tu przede wszystkim ważne jest to, że owa Pani jest mężatką i urodzi dziecko w związku małżeńskim co oznacza, że jej mąż zostanie wpisany w akie urodzenia dziecka jako ojciec. Koniec kropka.

Aby owa Pani mogła żądac alimentów od pytającego konieczne będzie zaprzeczenie ojcostwa jej męża i dopiero potem ustalenie ojcostwa ojca biologicznego. O zaprzeczenie ojcostwa męża matki będą mogli wystąpic: matka dziecka (w terminie do 6 msc od urodzenia dziecka), mąż matki (w terminie 6 msc od dnia, w którym dowiedział się o urodzeniu dziecka przez żonę-najczęściej jest to dzień porodu), dziecko (w terminie 3 lat od osiągnięcia pełnoletności) oraz prokurator.

Bardzo ważnym jednak elementem jest to czy jest jakiś dowód na to, że dziecko zostało poczęte w wyniku zabiegu medycznego (inseminacji) i że na ten zabieg mąż matki wyraził zgodę. Jeśli jakiś dowód jest to zaprzeczenie ojcostwa będzie niedopuszczalne i żaden sąd nie zaprzeczy ojcostwa męża matki co oznacza, że żądanie alimentów od ojca biologicznego będzie po prostu niemożliwe (bo nie będzie można ustalic jego ojcostwa.

Proste jak konstrukcja cepa.

Jeśli jednak takiego dowodu nie będzie a któreś z nich wytoczy powództwo o zaprzeczenie ojcostwa męża matki, sąd wyda wyrok o zaprzeczeniu. Wtedy będzie możliwe powództwo o ustalenie ojcostwa ojca biologicznego, badania DNA i alimenty od biologicznego (po ustaleniu ojcostwa). Do tego jednak mamusia dziecka będzie musiałą posiadac Pana dane - chociażby takie jak się Pan nazywa.
 
Wiedzą tylko jak wyglądam lecz właśnie się boję, że mąż tej Pani mógł przekupić recepcjonistkę żeby podała moje dane, gdyż swój pokój w hotelu wynająłem na swoje dane.

Umowa była tylko ustna, lecz jeżeli się nie uda zapłodnienie (jest 25% szansy że się uda) to gdy ta para będzie chciała znów się spotkać to czy warto wcześniej udać się do jakiegoś prawnika i sporządzić z nim umowę i zanieść tej parze do podpisania?
 
jeśli będzie jakiś dokument, z którego jasno będzie wynikac, że mąż matki wyraził zgodę na ten zabieg medyczny (zapłodnienie jego żony Twoim nasieniem) - wtedy zaprzeczenie jego ojcostwa będzie niedopuszczalne i będziesz stuprocentowo pewny, że nie będą mieli szans na ustalenie Twojego ojcostwa i żądanie alimentów. Więc myślę, że taki dokument mógłby Cię zabezpieczyc.
 
Czyli taki dokument musi być precyzyjnie sformułowany? Chciałbym się również dowiedzieć do kogo można się zwrócić aby napisać takie podanie?
 
Przyznam się, że nie wiem i nie będę strzelac. Przydałaby się rada jakiegoś fachowca.

Odpowiadałam zgodnie z krio:

Art. 68. Zaprzeczenie ojcostwa nie jest dopuszczalne, jeżeli dziecko zostało poczęte w następstwie zabiegu medycznego, na który mąż matki wyraził zgodę.

A zatem uważam,że taka zgoda powinna byc wyrażona na piśmie i najlepiej przed notariuszem albo innym urzędnikiem (typu wójt, sekretarz), który stwierdza włąsnoręcznośc podpisu.

Powinno byc wyraźnie napisane, że mąż matki zgadza się na zapłodnienie żony nasieniem innego mężczyzny i dokonanie tego zabiegu. Wtedy masz absolutną pewnośc, że jak się rozmyśli i tak nie będzie mógł zaprzeczyc swojego ojcostwa.
 
Chciałem zapytać - jak zabezpieczyć się będąc dawcą nasienia w podobnej sytuacji, ale mam do czynienia z biorczynią, która nie ma męża?

Aktualnie stosuję taką umowę: https://zibidawca.files.wordpress.com/2014/08/dawca-s1.pdf - czy można jakoś lepiej to zrobić?

Przepraszam, że odgrzewam temat, ale chyba nie ma sensu zakładać nowego wątku.
 
Ostatnia edycja:
Hmmm, a jak to technicznie wygląda? ogłoszenie? następnie spotkanie (np. w hotelu?), ty oddajesz nasienie, pani zabiera nasienie i wychodzi?
dlaczego nie robisz tego poprzez bank spermy?
prawo stoi zawsze po stronie dziecka, wątpię w obronę takiej umowy w przypadku sprawy sądowej, lecz poczekaj na odpowiedzi innych, chyba w Polsce nie było jeszcze takiego precedensu
 
Moje ogłoszenie wisi gdzieś w internecie, zgłasza się do mnie biorczyni, spotykamy się w hotelu (biorczyni robi rezerwację na swoje nazwisko) oddaję nasienie do strzykawki i biorczyni inseminuje się nim.
Dlaczego nie robię tego poprzez bank nasienia? Hm, można zapytać, czemu te kobiety nie chcą skorzystać z takich banków/klinik... po prostu wypełniam pewną niszę na rynku :-)

Zdaję sobie sprawę, że prawo stoi po stronie dziecka i (nieuczciwej) matki. Umowa, którą podlinkowałem w poprzednim poście ma mnie zabezpieczać przed szukaniem moich danych osobowych przez biorczynię (pod rygorem zapłaty 100 tys. złotych odszkodowania z powództwa cywilnego). Ciekawi mnie tylko, czy nie dałoby się jeszcze jakoś lepiej tej umowy skonstruować w świetle polskiego prawa.
 
Ostatnia edycja:
Dawno się tak nie uśmiałem, jak czytając tą "umowę" ;).
 
laura22 napisał:
Ja z kolei myślę, że Ty też nie kryształ...
(pkt.7 :D)

Nie rozumiem o co Ci chodzi? Coś dziwnego/podejrzanego jest w tym, że nie chcę kasy?

Poza tym rozmawiamy chyba o tym, jak się*zabezpieczyć przed nieuczciwą matką, czyli osobą z którą było uzgodnione, że chce tylko nasienia, a potem jej strzeliło do głowy, że może jeszcze jakąś kasę wydrzeć. Nie mówię przecież, że każdy jest nieuczciwy :-P
 
Ostatnia edycja:
nawet nie warto komentować takiej umowy .....wartość mniej wiecej rolki papieru toaletowego tylko że użyteczność mniejsza:-)
 
@Alchemik28: @thebest:
Ja się nie pytam o wartość tej obecnej umowy, tylko o radę jak można się*zabezpieczyć. Do krytykowania każdy jest pierwszy, a do merytorycznej odpowiedzi mało kto.
 
Zibiorek napisał:
@Alchemik28: @thebest:
Ja się nie pytam o wartość tej obecnej umowy, tylko o radę jak można się*zabezpieczyć. Do krytykowania każdy jest pierwszy, a do merytorycznej odpowiedzi mało kto.

w świetle prawa to tak jakbyś bzyknął sie z pierwszą lepszą laską z dyskoteki.....i obojętnie co ona by Ci pozniej podpisała to skutki są takie same ....
 
Powrót
Góra