Deklaracja do zaprzestania- bezprawna publikacja zdjęcia

  • Autor wątku Autor wątku netyk
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

netyk

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2016
Odpowiedzi
17
Witam,
otrzymałem dziś od niemieckiej firmy, zajmującej się reprezentowaniem artystów m.in fotografów maila z wezwaniem do zaprzestania bezprawnego upubliczniania zdjęcia jednego z autorów.

Zdjęcie znajdowało się na firmowym twitterze, na zdjęciu znajdowało się nazwisko autora i dopisane przez nas hasło.

W mailu prawnik informuje nas, że reprezentuje autora, który nie wyraził zgody na publikacje i wzywa do jego usunięcia. Następnie pojawia się fragment o pokryciu kosztów prawnika i kary z tabel MFM
(Mittelstandsgemeinschaft Foto-Marketing).

Na końcu adnotacja, że jeśli złamiemy postanowienia umowy o zaprzestaniu poniesiemy karę w wysokości € 5,001.00., a przesłane do nas pismo musimy podpisać i przesłać w ciągu kliku dni, jeśli nie, sprawa trafi do sądu w Berlinie.

Czy ktoś otrzymał kiedyś podobne pismo, lub czy orientuje się z karach wspomnianego (Mittelstandsgemeinschaft Foto-Marketing)? i czy otrzymanie takiego pisma jest jednoznaczne z koniecznością uiszczenia kary? czy można załatwić sprawę polubownie, usuwamy, przepraszamy i więcej nie korzystamy ze zdjęć autora?

Będę wdzięczny za Waszą pomoc.
 
Autor ma prawo do roszczeń z tytułu naruszenia praw autorskich majątkowych. Czy zechce polubownie załatwić sprawę to zależy wyłącznie od niego, próbujcie.
 
Dziękuję za odpowiedź, a czy w razie roszczeń finansowych, musimy również zwracać koszty prawnika? i czy ma ktoś może link do wspomnianej tabeli kar: tabel MFM (Mittelstandsgemeinschaft Foto-Marketing). Przeszukuje Internet ale nie mogę nic znaleźć.
 
Zazwyczaj w takich pismach adwokackich zawarte jest wyliczone wynagrodzenie adwokackie, którego żąda strona żądająca zaniechania naruszania prawa. To żądanie zwrotu kosztów adwokackich wynika z tego, że wg. niemieckiego prawa cywilnego koszty te (koszty adwokackie) są składnikiem odszkodowania, a zatem podstawą roszczenia o zwrot tych kosztów jest przepis niem. kodeksu cywilnego, tj. § 823 BGB (BGB = niem. kodeks cywilny), który jest niemieckim odpowiednikiem polskiego art. 415 kc. Zazwyczaj chodzi tak na prawdę właśnie o te koszty adwokackie, a nie o jakąś inną zaistniałą szkodę. Ważne jest przy tym, że niemieccy adwokaci zawyżają najczęściej wartość przedmiotu sporu w tych rachunkach, która jest podstawą do wyliczania kosztów adwokackich. Im wyższa wartość przedmiotu sporu, tym wyższe koszty adwokackie. Dlatego proszę jeszcze raz uważnie przejrzeć to pismo i sprawdzić, jak wartość przedmiotu sporu wymyślili sobie tym razem niemieccy adwokaci. Wartość przedmiotu sporu to po niemiecku: "Gegenstandswert" lub "Streitwert"; oba określenia są używane zamiennie, ale chodzi o to samo.
 
erkorda napisał:
Zazwyczaj w takich pismach adwokackich zawarte jest wyliczone wynagrodzenie adwokackie, którego żąda strona żądająca zaniechania naruszania prawa. To żądanie zwrotu kosztów adwokackich wynika z tego, że wg. niemieckiego prawa cywilnego koszty te (koszty adwokackie) są składnikiem odszkodowania, a zatem podstawą roszczenia o zwrot tych kosztów jest przepis niem. kodeksu cywilnego, tj. § 823 BGB (BGB = niem. kodeks cywilny), który jest niemieckim odpowiednikiem polskiego art. 415 kc. Zazwyczaj chodzi tak na prawdę właśnie o te koszty adwokackie, a nie o jakąś inną zaistniałą szkodę. Ważne jest przy tym, że niemieccy adwokaci zawyżają najczęściej wartość przedmiotu sporu w tych rachunkach, która jest podstawą do wyliczania kosztów adwokackich. Im wyższa wartość przedmiotu sporu, tym wyższe koszty adwokackie. Dlatego proszę jeszcze raz uważnie przejrzeć to pismo i sprawdzić, jak wartość przedmiotu sporu wymyślili sobie tym razem niemieccy adwokaci. Wartość przedmiotu sporu to po niemiecku: "Gegenstandswert" lub "Streitwert"; oba określenia są używane zamiennie, ale chodzi o to samo.

Dziękuję za odpowiedź. Niestety w piśmie nie ma żadnej informacji o wartości przedmiotu sporu. Jest tylko informacja ogólna. Napisaliśmy maila z prośbą o powiadomienie nas o wartości sporu, ale nie uzyskaliśmy od czwartku żadnej odpowiedzi. Jeśli nie otrzymamy odpowiedzi to czy jest szansa aby oszacować kwotę sporu, żeby nie policzyli za dużo?

Poniżej przesyłam całą wiadomość:
https://zapodaj.net/73f9d30a985c1.jpg.html
https://zapodaj.net/ca7873b9b7e05.jpg.html
https://zapodaj.net/ba445159cd94c.jpg.html
 
Ostatnia edycja:
Przede wszystkim to pismo nie pochodzi adwokata, lecz jakiejś firmy, w której jest zrzeszony także ten, którego prawa autorskie zostały naruszone. Koszty adwokackie, liczone od wartości przedmiotu sporu, powstają wówczas, i wówczas należy je zwracać, jeśli poszkodowany reprezentowany był przez adwokata. Związki, które reprezentują poszkdowanych nie mają prawa do żadania zwrotów takich kosztów, jakie przysługują adwokatom jako ich ustawowe wynagrodzenie. W każdym razie, dla pewności, proszę napisać, od kogo pochodzi to pismo.
 
erkorda napisał:
... Związki, które reprezentują poszkdowanych ...
Raczej jest to niemiecki odpowiednik naszych Organizacji Zbiorowego Zarządu, zajmujący się zarządzaniem prawami autorskimi zrzeszonych autorów.
 
Nie wiemy, kto to jest, ponieważ pytający nie ujawnił, kto do niego napisał. Najpoważniejszy związek oferentów fotografii, tzn.
BVPA (Bundesverband professioneller Bildanbieter e.V.
Bergstr. 92, 12169 Berlin, Telefon +49 30 3249917, Telefax +49 30 3247001, który powiązany jest z MFM, nie zajmuje się zarządzaniem prawami autorskimi. Zajumje się natomiast w sposób wyznaczony statutem reprezentowaniem interesów członków.
 
Wydaje mi się, że pismo zostało wysłane przez prawnika, pracownika firmy photoclaim.To firma, która zajmuje się wyszukiwaniem bezprawnie wykorzystanych zdjęć i reprezentuje artystów. Z tego co widzę, przedstawiają jakieś swoje przykładowe kwoty, jakimi obciążają firmy. How we fight against copyright infringement in photography

Czy pismo od tego typu firmy zobowiązuje do zapłaty?
Zdjęcie zostało umieszczone na twitterze start upu. Obecnie profil obserwuje jedynie 20 osób, w dniu publikacji zdjęcia było ich zaledwie 3. Dodam, że zdjęcie było podpisane imieniem i nazwiskiem autora.
 
Przecież to pismo zostało sporządzone na papierze firmowym, a zatem dlaczego jest taki problem z ustaleniem, od kogo to pismo pochodzi. Albo pochodzi ono od jakiejś firmy, która nie jest kancelarią adwokacką, albo pochodzi od kancelarii adwokackiej. Wystarczy spojrzeć na to pismo. Podpowiem, że adwokat po niemiecku to Rechtsanwalt (liczba mnoga: Rechtsanwälte. Jeśli podpisał to pismo adwokat, to przy podpisie będzie to słowo. A poza tym kancelaria adwokacka to po niemiecku "Rechtsanwaltskanzlei". A poza tym: Jeśli jest to adwokat (kancelaria adwokacka), to powinna być dołączona kopia pełnomocnictwa klienta, w imieniu którego adwokat (kancelaria adwokacka) to pismo napisała. Jeśli nie jest to adwokat (kancelaria adwokacka), lecz jakaś firma, to także musi wykazać umocowanie do reprezentowania kogoś, czyje prawa zostały rzekomo naruszone. Firma Photoclaim rzeczywiście istnieje; założyj ją niejaki Nico Trinkhaus, przy intensywnej współpracy z berlińskim adwokatem Robertem Fechnerem. Ta firma może czegokolwiek się domagać, jeśli takiego upoważnienia udzielił jej posiadacz praw do fotografii.
Obawiam się, że po upływie wyznaczonego w piśmie terminu ten adwokat, Fechner, złoży do sądu wniosek o wydanie zarządzenia tymczasowego (Einsweilige Verfügung), bez ponownego, adwokackiego wezwania do zaniechania. Aby wyträcić temu adwokatowi możliwość twierdzenia we wniosku do sądu tzw. "Dringlichkeit", czyli pilności,co jest przesłanką wydania takiego zarządzenia tymczasowego, radzę odpisać tej firmie, że ta fotografia nie jest już używana (wykorzystywana) i zamieszczana w internecie i że w przyszłości nie będzie zamieszczana. Jednakże oświadczenie o zaniechaniu w żądanej formie i z żądaną treścią, może być złożone dopiero po nadesłaniu kopii pełnomocnictwa właściciela praw do tej fotografii. W ten sposób można panu Trinkhaus-owi skomplikować sprawę, ponieważ jego adwokat Fechner nie będzie mógł argumentować w swym ewentualnym wniosku do sądu prawdopodobieństwem dalszych, przyszłych naruszeń prawa autorskiego. W każdym razie proszę nie używać do przekazania takiej informacji tego sformułowanego przez tę firmę formularza.
 
Ostatnia edycja:
Dziękuję bardzo za wszystkie odpowiedzi, zamierzam napisać swoją wersję deklaracji zaprzestania wykorzystywania fotografii i przesłanie jej do adresata. Wczoraj zauważyłem jeszcze jedną ciekawą rzecz, że współzałożycielem firmy od której przyszło pismo (photoclaim) jest autor opublikowanego zdjęcia. Ale to chyba nic nie zmienia w postępowaniu w tym przypadku prawda?
 
Proszę dochować terminu (30.09.2016). Pismo można przesłać także faksem, co w Niemczech (w odróżnieniu do Polski) jest prawnie i proceduralnie skuteczne (zachować dowód nadania faksu); orginał można wysłać pocztą. W Niemczech nieliczy się data nadania w urzędzie pocztowym (!!!), lecz faktyczne dojście (doręczenie) pisma. Orginał (po przefaksowaniu) można przesłać pocztą. Ten proceder tej firmy polega na tym, że ten adwokat składa w sądzie wniosek o tzw. "zarządzenie tymczasowe", (einstaweilige Verfügung), i argumentuje, że konieczne jest natychmiastowe (bez rozprawy, na posiedzeniu niejawnym) wydanie postanowienia zakazującego publikowania fotografii. Sądy wydają takie postanowienia, przy czym przy fotografiach ustalają wartość przedmiotu sporu na 1000,- do 5000,- Euro (przeciętnie: 4.000,- Euro). Przy takiej wartości przedmiotu sporu koszty adwokackie i sądowe wynoszą łącznie ok. 800,- - 900,- Euro. Nie mam możliwości ani czasu, aby to tu teraz dokładnie wyliczyć. Chodzi o to, aby tym pismem adwokatowi wytrącić z ręki argument konieczności i pilności przy wydaniu zarządzenia tymczasowego. Proszę odpowiednio przeformułować to oświadczenie o zaniechaniu i wstawić tam zdanie, że gotów Pan jest ponieść karę finansową w przypadku dalszych naruszeń. To dlatego, że zgodnie z orzecznictwem niektórych sądów oświadczenie o zaniechaniu dalszych naruszeń praw autorskich jest wystarczające tylko wówczas, jeśli deklarujący świadomy jest kar finansowych za przyszłe naruszenia praw.
 
Napisałem deklarację do zaprzestania, w dużej mierze wykorzystałem wzór przesłany przez prawnika, usunąłem jedynie fragment o płatności dla firmy MFM:

"The respondent reimburses the complainant for the legal fees that incurred due to the infringement and for the damages calculated with the industry average represented by the MFM-tables (Mittelstandsgemeinschaft Foto-Marketing)."

Dodałem natomiast kilka słów o małym zasięgu opublikowanego zdjęcia oraz o nieczerpaniu żadnych korzyści finansowych. Jutro zgodnie z radą z forum wyślę pismo faxem i kurierem. Będę wdzięczny za rady i opinie dot. poprawności przygotowanego przeze mnie pisma.

https://zapodaj.net/f3c96c8e4d753.jpg.html
 
Bardzo dobrze. Moim zdaniem pozbawi Pan ich podstaw do sądowego dochodzenia roszczenia o zaniechanie naruszeń. Rozumiem, że to zdanie o karze "umownej" w wys. 5001,- Euro za każde ewent.przyszłe naruszenie prawa, też Pan zamieścił. Jeśli tak, to b. dobrze, bo - jak już pisałem - są sady w Niemczech, które repzentują pogląd, że deklaracja o zaniechaniu przyszłych naruszeń jest skuteczna i wystarczająca tylko wówczas, jeśli deklarujący oświadczy, że za każde naruszenie prawa w przyszłości zapłaci taką a taką kwotę. Jeśli chodzi tę "płatność dla MFM", to chyba wkradło się tu nieporozumienie. To MFM opracowało tabelę stawek za udostępnianie fotografii, które stosowane są także przy
ustalaniu wysokości odszkodowań za naruszanie praw autorkich do fotografii, i w tym tekście była zapowiedź, że wynagrodzenie za wyrządzoną szkodę kalkulowane będzie wg. stawek MFM-u. Otóż MFM publikuje co roku książkę z listą wysokości honorariów za używanie fotoggrafii; np. jest już do kupienia najnowsze wydanie; nazwa (tytuł tej książki/tabeli: "Bildhonorare 2016" (cena książki: 34,80 Euro). To jest swego rodzaju cennik, wysondowany przez MFM, za udostępnianie zdjęć. Te stawki MFM-u nie są dla sądów wiążące. Poszkodowany naruszeniem praw autorskich, dochodząc odszkodowania za bezprawne wykorzystanie jego fotografii musi dokładnie i zrozumiale uzasadnić sądowi, dlaczego żąda takiej, a nie innej kwoty; powołanie się na stawki MFM nie wystarczy. W każdym razie nie chodzi tu o jakieś koszty MFM i jakąś płatność dla MFM, lecz oni twierdzą w swoim piśmie, że za to bezprawne używanie tej fotografii poszkodowany (właściciel praw) policzy sobie wg. tej wyżej wspomnianej tabeli MFM (aktualnie: Bildhonorare 2016). Ta tebela MFM nie jest dostępna w internecie; po prostu trzeba by tę książkę za 34,80 Euro kupić. Dla tych, którzy zarabiają na udostępnianiu zdjęć jest to konieczna książka, aby wiedzieć ile można w Niemczech żądać za udostępnianie fotografii.
 
Ostatnia edycja:
Dziękuję za wyjaśnienie, czy w takim razie powinniśmy zamieścić w piśmie ten usunięty zapis o MFM, czy jest zbędny?
 
Ten zapis proszę pominąć. Jest to kiepsko sformułowane zobowiązanie do wyrównania szkody powstałej w wyniku naruszenia praw autorskich; w tym the "legal fees ", a zatem opłaty i należności związane z dochodzeniem praw, oraz "damages", czyli szkód (kalkułowanych wg. tabeli honorariów za użytkowanie fotografii MFM. Podkreślam: Warunkiem skuteczności oświadczenia (czy też deklaracji, jak Pan to nazywa) o zobowiązaniu do zaniechania naruszeń prawa jest bezwarunkowe zapewnienie o natychmiastowym zaniechaniu naruszeń i zaniechaniu ich w przyszłości. A zatem to pańskie oświadczenie jest skuteczne w takiej formie i o takiej treści, jak Pan to przygotował. Wcale ta deklaracja nie musi zawierać jakiegoś zobowiązania do wyrównania rzekomo zaistniałej szkody. Ważne na tym etapie jest tylko prawnie skuteczne oświadczenie (deklaracja) o natychmiastowym zaniechaniu naruszeń prawa i zapewnieniu o zaniechaniu także w przyszłości. Jak już pisałem, wiele niem. sądów wymaga dla prawnej skuteczności takiego oświadczenia, także zobowiązania się do zapłaty jakiejś kwoty za każde narusznenie prawa w przyszłości. To przygotowane przez Pana oświadczenie zawiera także to zobowiązanie. A zatem jest tam wszystko, co jest potrzebne. Dlatego nie mogą (kiedy to dostaną) pójść do sądu z wnioskiem o zarządzenie tymczasowe, bo ich wniosek byłby odrzucony.
Natomiast to wyrzucone z tekstu zdanie "The respondent reimburses the complainant for ... itd." nie jest warunkiem skuteczności tego oświadczenia. Jeśli bowiem uznają, że chcą jakiejś kwoty tytułem odszkodowania z używanie przez Pana tej fotki, to mogą później napisać, ile chcą.
 
Ostatnia edycja:
Bardzo, bardzo dziękuję za pomoc. Naprawdę wszystkie odpowiedzi są dla mnie bezcenne. Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru, a jutro działam z wysyłką pisma.
 
Witam ponownie,

sprawy ciąg dalszy, wysłaliśmy pismo o zaprzestaniu wykorzystywania fotografii. Dziś dostaliśmy odpowiedź, że akceptują naszą deklarację, ale wzywają do zapłaty standardowej kary z tabeli MFM oraz kosztów prawnych, wynikających z pracy prawnika, który reprezentuje fotografa (zresztą współwłaściciela firmy zatrudniającej prawnika). Łącznie kwota €1257.20 i tydzień do spłaty.

Czy faktycznie ta kara może być aż tak wysoka? czy jesteśmy zobowiązani do opłacenia kosztów prawnika? Załączam pismo które otrzymaliśmy. Będę wdzięczny za Wasze opinie i rady, czy jest szansa na obniżenie wymaganej przez nich kwoty?

https://zapodaj.net/59a7420bf7cc4.jpg.html
 
Ten rachunek składa się z dwóch elemetów:

1. wynagrodzenie (raczej odszkodowanie) za korzystanie wg. tabel i cenników MFM 706,20

2. koszty adwokackie (podkreślam adwokackie!) wyliczone wg. ust. o wynagr. adw. 551,--

Jeśli chodzi o to MFM, to należałoby sprawdzić, czy ta kwota nie jest zawyżona (???)

Jeśli chodzi o koszty adwokackie, to w Niemczech może sobie takie koszty policzyć tylko i wyłącznie adwokat, a nie jakaś firma która nie jest kancelarią adwokacką. Dlatego proszę dokładnie sprawdzić, czy to i to wcześniejsze pismo, zostało wysłane do Pana przez kancelarię adwokacką. Ponieważ nie zamieścił Pan tego w taki sposób, żeby całość była widoczna, nie mogę tego stwierdzić.

Poza tym: wartość przedmiotu sporu jest moim zdaniem ewidentnie zawyżona (6000,- Euro!). Nie wiem, co to było za zdjęcie, jak długo było zamieszczane itd., ale sądy w takich prostych krótkotrwałych używaniach pojedynczych cudzych zdjęć z naruszeniem cudzego prawa ustalają wartość przedmiotu sporu na średnio 4000,- Euro, przez co te koszty adwokackie są też niższe.

Sugerowałbym, żeby Pan z nimi pohandlował, bez handryczenia się w sądzie i zaproponowałbym im np. łacznie połowę z tego i niech się odczepią. To "handlowanie" nie jest niczym niezwykłym, lecz codzienną praktyką w tego rodzaju sprawach. Oni też nie są zainteresowani pozywaniem do sądu o te kwoty, tak że najczęściej można się korzystnie dogadać.
Ale najważniejsze jest to, co napisałem wcześniej, tzn. czy wogóle należy się jakieś wynagrodzenie adwokackie, skoro (tak przypuszczam) żaden adwokat do Pana nie pisal. Podkreślam, że nie może chodzić o jakieś koszty ich domowego prawnika w ich firmie; to mogą być tylko koszty adwokackie za reprezentowanie klienta wobec przeciwnika przez adwokata lub firmę (kancelarię adwokacką) działającą samodzielnie. I właśnie tak (jakby miała miejsce reprezentacja klienta) liczone są te koszty w tym piśmie, tj. RVG VV nr. 2300; to jest opłata adwokacka z reprezentowanie klienta wobec przeciwnika. No i jeszcze jeden drobiazg. Nie opłata "1,5", lecz "1,3"!!! czyli średnia; natomiast 1,5 liczy się tylko wówczas, jeśli ma miejsce ponadprzeciętny nakład pracy adwokata, co w rachunku musi być paroma zdaniami uzasadnione. Sędzia by go pogonił, ze te "1,5"!
Miałoby być tak, że te adwokackie należności liczy sobie jakaś firma, która nie jest kancelarią adwokacką, to jest to sprzeczne z przepisami niemieckimi i nadaje się do doniesienia do miejscowo właściwej izby adwokackiej, bo jest to naruszenie niem. przepisów tzw. "Rechtsberatungsgesetz", a tabele o wynagr. adwokackich zastrzeżone są tylko dla adwokatów, i tylko adwokaci mogą liczyć sobie takie wynagrodzenia.
 
Ostatnia edycja:
Co do autora pisma, to jest to prawnik z firmy photoclaim (zajmującej się reprezentacją autorów fotografów w przypadkach nielegalnego wykorzystania zdjęć) Ten prawnik ma swoją prywatną stronę, gdzie oferuje swoje usługi, ale pisma do nas wysyła z maila f.....b....@photoclaim.com.

W pierwszym mailu zaznaczył, że kontaktuje się w imieniu autora, podpisując się jako prawnik.

"I hereby notify you that the photographer T...... has entrusted me with the representation of its legal interests in this specific matter. In my capacity as attorney I hereby verify that I am duly authorized to act in this matter.

In the name and on the authority of my client I must inform you of the following state of affairs:"

My client was made aware by PhotoClaim recoups damages from infringements of copyright that you have published a photograph taken by my client on the website under the URL:

Jego Podpis:
Rechtsanwalt F...... B.......
Attorney at Law (Germany)
Philippistr
Berlin
Tel.: 0170
Fax: 0049
eMail: f.......b....@photoclaim.com

Czy w takim przypadku ma prawo żądać zwrotu kosztów adwokackich? Czy mamy prawo poprosić o przedstawienie zaświadczenia, że jest prawnikiem mającym prawo do żądania zwrotu kosztów?

Zastanawiam się jeszcze czym jest wartość: Worldwide Reach (+120%)?

Załączam pismo, które zamierzam wysłać, gdzie zawarłem zgodnie z Pana sugestią wszystkie nieścisłości i propozycję spłaty niższej kary. Będę wdzięczny za sugestie.

https://zapodaj.net/a62fba811e6f7.jpg.html
 
Powrót
Góra