On nie jest od przeprowadzania śledztwa tylko od dokonania stosownej adnotacji.
Nie robi tych adnotacji znaczna większość listonoszy w dużych miastach. Niestety, ale do mnie też swego czasu przychodziły pisma z FW dotyczące poprzenich lokatorów. Nie dokonywano adnotacji pomimo, że im jednoznacznie wyjaśniałem, a przy okazji listonosz zna nas i wie, że te osoby tam na pewno nie mieszkają. Na szczęście ja mam zacięcie społeczne i poinformowałem stosowne organy nadzoru i od tamtej pory pan listonosz nauczył się słuchać. Wystarczyła reprymenda.
Zresztą ostatni przykład klienta, co do którego matka biegała na pocztę z decyzją o wymeldowaniu, a poczta nie reagowała, skończyło się tym, że kobieta miała bardzo nieprzyjemną wizytę komornika. Nie powiesz mi, że to normalne i że to wynika z zapracowania.
Oczywiście rozumiem sytuację, gdzie listonosz ma dylemat, nie zna lokatorów, nie wie kto mu co mówi i ten ktoś nawet nie chce okazać dowodu osobistego. W takiej sytuacji listonosza usprawiedliwiam, ale w takich jak opisałem wyżej, czy w takich, gdzie listonosz fałszuje podpis rzekomego adresata, pomimo tego, że wie, iż korespondencję oddał domownikowi, bo go od lat zna, to patolagia i z tym trzeba walczyć.
Podobnie jak z brakiem uczciwości FW i ich pełnomocników. Przecież pan mecenas x z prokury wnosząc po raz drugi ten sam pozew do tego samego sądu, pomimo że wcześniejsza korespondencja nie doszła do dłużnika, bo tam się wymeldował, a sąd wł. ogólnej umorzył postępowanie z uwagi na brak dowodów, działa co najmniej z naruszeniem zasad etyki. Zresztą nie jest to odosobniony przypadek. Trafiają do mnie dziesiątki takich problemów.
Zgadzam się z Tobą w jednym, jeśli obowiązki nałożone przez pracodawcę przerastają mnie, zwalniam się z pracy, a nie tworzę fikcję i narażam ludzi na nieprzyjemności.
W omawianym artykule jest znamienne to, jak się pani na poczcie tłumaczy, e-sąd sobie nie życzy, abyśmy pisali, że ktoś się wyprowadził. Ciekawe kto w esądzie pani tak powiedział i w jakich okolicznościach pani z poczty w zapiździowie spotykała się z przedstawicielem esądu...
Pozorowanie pracy to najgorsza rzecz...
Konkludując. Pracownik poczty ma obowiązek poczynić adnotację, że według oświadczenia pana x adresat tam nie mieszka. To sąd, a nie pani Krysia z okienka, ma dokonać interpretacji tej adnotacji i ew. wezwać stosowną osobę na przesłuchanie.
Gdyby tak było, a jak wiemy nie zawsze jest, wówczas ten temat na forum praktycznie by nie istniał...