Dług w parabanku

  • Autor wątku Autor wątku tobiasz33
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
T

tobiasz33

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2013
Odpowiedzi
8
Witam. Proszę o pomoc będąc w ciężkiej sytuacji finansowej pracując na umowę zlecenie mogłem się zwrócić o pożyczkę tylko do parabanków. Otrzymałem pożyczki w firmie tempo finase i bocianie jak do tej pory spłacałem każdą ratę terminowo. Jednak 3 tygodnie temu dostałem pracę na etat z umową na czas nie określony i tutaj pojawia się problem. Pracując na etacie pierwszą pensję otrzymam dopiero 10 do tego czasu pozostałem bez środków na spłatę tygodniowych rat. Nikt w tych firmach nie rozumie że mogę zapłacić zaległe raty zaraz po otrzymaniu pensji wraz z bieżącymi ratami. Nikt jednak nie słucha moich tłumaczeń panie z firm nachodzą mnie w domu nachodzą moich rodziców zostawiają kartki wizytówki w bramie itp. Co mam zrobić w takiej sytuacji mam dość sms z wezwaniami do spłaty, telefonów i tych upomnień zostawianych w bramie. Muszę wrócić do pracy na zlecenie by odbierać tygodniówki? Poradźcie coś błagam o pomoc!!!
 
Odpowiedź jest banalna.
Jak brałeś pożyczki to wiedziałeś jakie są warunki spłaty. Gdy zmieniałeś warunki pracy to wiedziałeś jak wypłacane jest wynagrodzenie.
Możesz próbować się dogadać z firmami pożyczkowymi. Jeżeli się nie uda, to ponosisz konsekwencje. A konsekwencje to zapewne karne odsetki + multum opłat manipulacyjnych które wpisują w umowy tego typu firmy.
 
raf85pl napisał:
A konsekwencje to zapewne karne odsetki + multum opłat manipulacyjnych które wpisują w umowy tego typu firmy.
Odsetki to max 12% w skali rocznej, zaś opłaty to już kwestia mocno dyskusyjna.
 
Opłaty dodatkowe jakie pobierają firmy pożyczkowe są zawsze zapisane w umowie. Klient zdaje więc sobie sprawę co podpisuje. I co istotne zdecydowana większość opłat pojawia się z punktu widzenia klienta dopiero wtedy, gdy zaczyna zalegać z regularnymi spłatami.
A opłaty są różne... za przyjazd przedstawiciela po ratę do domu pożyczkobiorcy, za wysłany SMS z przypomnieniem, za telefon, za list z monitem... zależny od firmy.

Brałem swego czasu pralkę na raty. Wielka sieć handlowa, duży bank który udzielał kredytu (a jak się później okazało pożyczki), i prawdziwe raty 10 x 0%. Pomyślałem sobie po co wydawać całą kwotę natychmiast (choć ją posiadałem przy sobie), więc wybrałem opcję spłaty ceny pralki w 10 równych ratach. Nic na tym nie traciłem, a rat wtedy specjalnie nie zauważyłem w swoim budżecie.
Oczywiście wszystko sumiennie spłaciłem, nikt nie musiał o nic mnie monitować, ale nawet taki duży bank zastrzegł sobie masę opłat dodatkowych w przypadku gdybym jednak o racie zapomniał. Wiesz jakich? SMS z przypomnieniem był darmowy, potem telefon z banku 20zł, list z monitem 50zł, a wizyta windykatora terenowego chyba 150 albo 200zł.
I wszystko było w umowie którą podpisałem.
 
raf85pl napisał:
SMS z przypomnieniem był darmowy, potem telefon z banku 20zł, list z monitem 50zł, a wizyta windykatora terenowego chyba 150 albo 200zł.
I wszystko było w umowie którą podpisałem.
Tyle że zasadność tychże opłat należy wykazać, nie zaś na ładne oczy mówić że ależ wysoki sądzie, listy szły w każdy dzień, my dzwonili po 3 razy dziennie i terenowy był w każdy wtorek i czwartek.
Poza tym te opłaty (wykazane) to tylko w okresie obowiązywania umowy. Po zakończeniu okresu umowy nie ma podstawy prawnej by cokolwiek naliczać. Tylko odsetki i zwykła windykacja.
 
Powrót
Góra