Długi rodziców, a ich spłata przez dzieci

  • Autor wątku Autor wątku petro1987
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
hm czekam kto wie jak to jest ze spłata kredytu po żyjacym ,a nie splacajacym rodzicu?czy dzieci dorosłe i pracujace musza ten kredyt spłacić?bardzo prosze o porade bede bardzo wdzieczna
 
wystarczy przeczytać ten wątek OD PCZĄTKU, a się dowiesz
 
rafal_26 napisał:
wystarczy przeczytać ten wątek OD PCZĄTKU, a się dowiesz
Dzięki ,że poświeciłeś mi uwagę ,ąle te "inne"przypadki w tym watku to pytania o spłate kredytów po smierci kredytobiorcy/biorców/natomiast teściowa mojego syna ma sie dobrze i wcale nigdzie sie nie wybiera ,/i dobrze ,życze jej jak najlepiej/natomiast ,może jutro przestać słacac i w tym konkretnym wypadku nie ma mowy o żadnym spadku ,przyjecia go lub nie to to wiem ale co teraz?Gdyby własnie przestała spłacać to czxy bank nie zechce tej kwoty od dzieci?
 
rafal_26 napisał:
wystarczy przeczytać ten wątek OD PCZĄTKU, a się dowiesz
ok tak doczytałam się:brawo: ,kiedy rodzice zyją nie ma obowiązku splaty ich długów ,ale jaka jest podstawa prawna ?gdzie to pisze?
 
bobka2 napisał:
ok tak doczytałam się:brawo: ,kiedy rodzice zyją nie ma obowiązku splaty ich długów ,ale jaka jest podstawa prawna ?gdzie to pisze?

Hmm moze uspokoi cie to ze wierzytelnosc jest prawem podmiotowym wzglednym (skutecznym wobec scicle okreslonej osoby- dluznika)
Oczywiscie sa od tej zasady wyjatki ale z tego co czytalem ciebie nie dotycza jak narazie:)
 
rex14_pl napisał:
Hmm moze uspokoi cie to ze wierzytelnosc jest prawem podmiotowym wzglednym (skutecznym wobec scicle okreslonej osoby- dluznika)
Oczywiscie sa od tej zasady wyjatki ale z tego co czytalem ciebie nie dotycza jak narazie:)
:)dziękuje bardzo za podpowiedż ,staram się być dobrej myśli ,ale banki zawsze staraja sie odzyskać swoje pieniadze i ta postawa ,aczkolwiek słuszna spedza sen niejednemu z nas :(pozdrawiam ciepło
 
Cześć wszystkim.
Poczytałem trochę podobnych tematów na forum, ale także na innych stronach i odpowiedzi są dość niejednoznaczne... Moja sytuacja wygląda tak, że obecnie studiuję, rodzice (oboje) są zadłużeni po uszy: leży wszystko, zadłużone jest mieszkanie (czynsz a także kredyt hipoteczny), każde z nich ma masę od jakiegoś już czasu niespłacanych kredytów i zobowiązań. Nie są w stanie już nigdy z tego wyjść. Dodam, że mam także młodszą siostrę (jeszcze nieletnią). Jestem więc zdecydowany, że zrzeknę się spadku po rodzicach. Chcę się jak najlepiej przed tym uchronić.
Czy już teraz udać się z każdym z rodziców (bo rozumiem, że obecne muszą być obie strony?) do notariusza i spisać umowę o zrzeknięciu się dziedziczenia? Chcę mieć pewność, że ani ja, ani moje dzieci nie będą miały nic wspólnego z długami rodziców.
Jak to tak naprawdę jest z tymi zaległościami za mieszkanie, tzn np. czynsz? Jestem zameldowany obecnie w tym samym mieszkaniu, którego właścicielką jest mama i które jest z każdej strony zadłużone. Czy wymeldować się z tego miejsca?
I co w tej sytuacji można już działać w stosunku do nieletniej siostry?
Jestem gotów podjąć już wszelkie działania, wymeldowanie i wizyta u notariusza nie są problemem. Proszę tylko o potwierdzenie, czy u notariusza muszą być obecne obie strony i może, jeśli ktoś się orientuje, jakie mogą być przybliżone koszy spisania takiej umowy.
Jeśli ktoś zna jakiekolwiek podstawy prawne (ustawy etc.) regulujące omawiane w tym temacie sprawy, proszę o nakierowanie mnie na nie.
Z góry dzięki za pomoc!
 
Za długi mieszkaniowe Pan odpowiada solidarnie z rodzicami - multum watków podobnej treści jest na Forum.
Wymeldować się można samemu, jezeli sie nie mieszka. Ale jeśli mieszka Pan nawet bez meldunku, odpowiedzialnośc za długi mieszkaniowe wszystko jedno ponosi.
Dziwne pytanie, czy u notariusza mają się stawić obie strony...
W sytuacji neletniej nic nie da się zrobić.

No i na koniec: wątek jest z 2010r.
 
Dziękuję za odpowiedź.
Wiem, że jest z 2010r., dlatego pytam, bo może coś się pozmnieniało od tamtego czasu.
Nie mieszkam w tym mieszkaniu od roku. Dodam, że właśnie od roku, czyli od momentu rozpoczęcia studiów jestem zameldowany tymczasowo w innym miejscu, w mieście, gdzie studiuję. Czy to może być podstawą, aby w razie otrzymania np. wezwania do zapłaty tych należności za zadłużone mieszkanie (a sprawa jest już w Sądzie) się od tego odwoływać i w konsekwencji być zwolnionym od opłat zadłużenia za okres od daty zameldowania się tymczasowo poza tamtym zadłużonym mieszkaniem do chwili obecnej? W miejscu, gdzie zameldowany jestem tymczasowo, normalnie są za mnie płacone opłaty za media, śmieci itd., bo po prostu faktycznie cały czas mieszkam w miejscu tymczasowego zameldowania, a nie w mieszkaniu mamy (zadłużonym),
 
Ostatnia edycja:
Owszem, gdyby żądano od Pana lub kogokolwiek innego spłaty, należy podnosić, że kwota zadłużenia jest niższa. NAtomiast nie zmienia to sytuacji zadłużenia powstałego wcześniej - przecież to logiczne.
 
Czyli faktycznie jest tak, że za długi odpowiadają wszyscy, którzy w danym okresie, za który wystąpiło zadłużenie, faktycznie mieszkali w danym lokalu? Gdy obecnie jestem zameldowany tymczasowo w innym miejscu, mój dług z tego tytułu się nie zwiększa?
Przepraszam, że w zasadzie pytam kolejny raz o to samo - chcę się tylko upewnić.
 
Logiczne rozumowanie. Ale trzeba wiedzieć, że jeżeli się "załapało" na listę dłużników mieszkaniowych, odpowiada się za długi solidarnie. Więc zażądać spłaty całości można od każdego z dłużników. Później taki dłużnik może żądać od reszty zwrotu ich części.
 
Dziękuję.
Jest to trochę sprzeczne, bo najpierw zażądają od mnie spłaty całości odpowiednio podzielonej przez ilość osób pełnoletnich zamieszkujących w zadłużonym lokalu w okresie powstania długów, powiedzmy, że teoretycznie zapłacę przypadający na mnie dług, i potem dopiero mogę się starać, na podstawie tego, że nie mieszkałem faktycznie przez jakiś tam czas w zadłużonym mieszkaniu, o zwrot tej części za ten niezamieszkiwany okres od pozostałych dłużników ? Przecież to logiczne, że mi nie zapłacą, bo skoro są zadłużeni po uszy, to także w stosunku do mnie będą niewypłacalni. Czyli tak czy siak muszę zapłacić całość przypadającą na mnie...
A czy w przypadku nałożenia już konkretnie na mnie tego długu za mieszkanie, możliwe jest zajęcie mi przez komornika rachunku bankowego ? Bo nie pracuję ani nie mam żadnych dochodów za wyjątkiem alimentów od mamy i stypendium socjalnego. Nie wiem, czy to istotne, ale dodam, że w zeszłym roku pracowałem już na umowę-zlecenie przez kilka dni. Dochód był nieznaczny i śmieszny, ale była to moja pierwsza praca, na początku obecnego roku było też rozliczenie podatkowe. Nie wiem czy to cokolwiek jednak wnosi do mojej sytaucji.
 
Ostatnia edycja:
aiksu8 napisał:
możliwe jest zajęcie przez komornika
nie pracuję ani nie mam żadnych dochodów
Tak chyba nie będzie do końca życia ?
Komornik może zająć wynagrodzenie , a w późniejszym czasie rentę , emeryturę , prawie każdą wierzytelność. Egzekucja to przymus.

Ps.
Proszę poszukać na forum , pisaliśmy wielokrotnie.
A może dług można odpracować ?
 
Tak, ale czemu ja mam odpracowywać dług? To nie mój dług. Tzn w świetle naszego pięknego prawa także mój. Chore to jest, jak zresztą większość naszego ustawodawstwa. Przecież gdzie się miałem wyprowadzić, nawet jak byłem pełnoletni i wiedziałem, że mieszkanie zaczyna się zadłużać, skoro w dalszym ciągu się uczyłem i nie miałem żadnego źródła dochodów... To jak mogę być pociągany do współodpowiedzialności za powstały wówczas dług, kiedy nawet jakbym chciał wtedy płacić wspólnie z mamą za mieszkanie, to nie byłem w stanie, bo nie pracowałem ? Poza tym, mieszkanie jest mamy, ona odpowiada za płacenie czynszu i wcale nie musiała mnie w trakcie informować, że powstaje jakikolwiek dług. Skąd więc miałem o tym wiedzieć?
Chory kraj, ale mniejsza o to. Co w tej sytuacji robić? Jakie działania podejmować? Rozumiem, że aby cokolwiek było egzekwowane ode mnie, musi być wyrok sądowy, a na razie nikt nawet przeciwko mnie do Sądu nie wystąpił, więc lepiej nie podejmować drastycznych kroków, czy jednak np. jak najszybciej wymeldować się z tamtego mieszkania i np. zabrać oszczędności ze swojego konta bankowego ? Czy udawać się już teraz do notariusza i spisywać umowę o zrzeknięciu się dziedziczenia, żeby uchronić się od reszty długów rodziców?
I jak to jest z przemeldowaniem się, czy jest obowiązek posiadania stałego zameldowania? Ciężko będzie mi teraz znaleźć kogoś, kto mnie na stałe zamelduje, przecież w razie czego pod taki adres może przyjść komornik...
 
Moment, może uporządkujmy. Mieszkanie jest: spółdzielcze lokatorskie, spółdzielcze własnościowe, czy normalna własność lokalowa z wpisem do KW?
Kto wystąpił do sądu o spłatę zadłużenia?
 
Normalna własność lokalowa z wpisem do KW. Do Sądu wystąpiła wspólnota mieszkaniowa. Na razie przyszła odpowiedź Sądu, że dług jest i Sąd uznał słuszność tego zadłużenia. Mowa o długu w sensie zaległości w płaceniu czynszu.
Mieszkanie jest także obciążone wypowiedzianym już zresztą kredytem hipotecznym.
 
Czyli nie czynsz a opłaty eksploatacyjne, za media i fundusz remontowy. Wspólnota dochodzi tych zaległości od właściciela. Oczywiście właściciel może domagać się zapłaty od innych użytkowników mieszkania, ale to inna sprawa i inne powództwo.
 
Czyli, jeśli mieszkanie jest własnościowe, to nie płaci się czegoś takiego jak czynsz? Po prostu opłaty te, są opłatami eksploatacyjnymi ? Więc działa to na innej zasadzie, niż zaległości w czynszu (gdy ktoś ma mieszkanie spółdzielcze/wynajmuje) ? Czy w takim razie w tej sytuacji wspólnota mieszkaniowa może wystąpić przeciwko mnie?
 
Powrót
Góra