Długi za czynsz a ich egzekucja

  • Autor wątku Autor wątku patriquus
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

patriquus

Nowy użytkownik
Dołączył
11.2010
Odpowiedzi
11
Do 2003 roku byłem zameldowany w mieszkaniu razem z rodzicami i bratem, jednak od 2002 roku już tam nie mieszkałem (ze względu na brata).
Rodzice ze względu na wysoki czynsz zadłużyli mieszkanie.

W 2002 roku rodzice przekazali mi odebrane przez nich wezwanie do sądu (wezwanie do spłaty długu) - poszedłem do sądu.
W 2003 roku rodzice z bratem zostali wyeksmitowani do innego lokalu. Ja byłem już zameldowany pod innym adresem.
Matka zmarła w roku 2004, ojciec w 2008.

Dwa lata po śmierci ojca (to jest w roku bieżącym) do moich drzwi zapukał komornik, mówiąc o długu za czynsz (wraz z odsetkami) do solidarnej spłaty przez mnie, brata i rodziców (którzy już nie żyją). Komornik zostawił jedynie wezwanie do siebie. Poszedłem w wyznaczonym terminie jego urzędowania, jednak go nie zastałem (przyjęła mnie inna osoba, ale nie dowiedziałem się niczego konkretnego).

Nie dziedziczyłem żadnego majątku po rodzicach.

Tak wygląda ta sytuacja - co powinienem zrobić i jak postępować? Prócz tego mam dodatkowe pytania: czy w takim wypadku komornik może 'wejść na pensję' lub dobrać się do auta?
 
patriquus napisał:
W 2002 roku rodzice przekazali mi odebrane przez nich wezwanie do sądu (wezwanie do spłaty długu) - poszedłem do sądu.
I co Pan w tym sądzie załatwił?

patriquus napisał:
Tak wygląda ta sytuacja - co powinienem zrobić i jak postępować? Prócz tego mam dodatkowe pytania: czy w takim wypadku komornik może 'wejść na pensję' lub dobrać się do auta?
Odpowiedź na pierwsze pytanie jest uzależniona od tego o co pytam powyżej tj. Co się w tym sądzie w 2002r wydarzyło.
Ad.2 2 x tak, gdyż z tego co Pan napisał wynika, że jest Pan normalnym dłużnikiem, tyle że za swoje zobowiązanie odpowiada Pan solidarnie z innymi osobami i kwestia dziedziczenia po zmarłych rodzicach nie ma tu większego znaczenia.
 
Praktycznie nic nie załatwiłem. Dowiedziałem się tylko, że mieszkanie jest zadłużone, ale już tam nie mieszkałem i myślałem, że rodzice rozwiążą ten problem.
 
patriquus napisał:
Dowiedziałem się tylko, że mieszkanie jest zadłużone
W sądzie sie Pan tego dowiedział? Po takie informacje, to chyba wystarczyło udać sie do spółdzielni?
Rozumiem zatem, że zawiadomiony o toczącym się w sądzie postępowaniu w swojej sprawie, nic Pan z tym nie zrobił? Nie składał żadnych odwołań, wyjaśnień itp? Jeżeli tak, na to cóż, nie pozostaje Panu teraz nic innego jak spłacić zadłużenie.
 
Jeśli chodzi o administrację tej kamienicy to rodzice nie płacili więc wiedzieli, że 'są w plecy'.
W sądzie zapadła decyzja o nakazie spłaty tego zadłużenia.
Wówczas nie mieszkałem już z rodzicami i bratem, choć byłem tam zameldowany.
Musiałem się stamtąd wyprowadzić, ze względu na brata. Mieszkałem z żoną u jej siostry. Żona miała tam tymczasowe zameldowanie (wraz z synem).

Moja rodzina może to poświadczyć, że tam nie mieszkałem i z jakiego powodu.
Czy istnieje możliwość umorzenie długu na moją osobę (a pozostawienie go jedynie na mojego brata, który mieszkał z rodzicami i wraz z nimi został wyeksmitowany).

I ponawiam pytanie odnośnie auta - ma ono wartość rynkową ok. 10 tys., wiem, że dla komornika ta wartość jest o wiele niższa. Dlaczego pytam? Dług opiewa na kwotę nieco ponad 63 tys. (co swoją drogą wydaje się dla mnie niemożliwe do spłacenia) i to jest jedyny majątek jaki komornik mógłby ewentualnie mi zająć (nic innego wartościowego nie posiadam).
 
Mam sytuacje dotyczaca niewielkiego z porownaniem do innych ludzi dlugiem w spoldzielni mieszkaniowej 1700 zl., spoldzielnia mieszkaniowa wytoczyla proces sadowy o egzekucje komornicza. W ostatnich dniach do mojej mamy przyszlo pismo od komornika za ten dlug ze siadl jej na pobory , bardzo sie zalamala bo pracuje tylko ona a ojciec nie pracuje i wszystko jednym slowem olewa. Mama utrzymuje caly dom sama ze swojej skromnej pensji 1000 zl , w tym pismie pisze ze nie moze potracac komornik mamie nie wiecej niz 50% pensji. W zwiazku z powyzszym czy mama moze napisac jakies odwolanie do komornika o zawieszenie tego z powodu ciezkiej sytuacji materialnej czy jest jakies rozwiazanie?? Prosze o odpowiedzi
 
Art. 820. Organ egzekucyjny zawiesza postępowanie na wniosek wierzyciela. Na wniosek dłużnika postępowanie ulega zawieszeniu, jeżeli sąd uchylił natychmiastową wykonalność tytułu lub wstrzymał jego wykonanie albo dłużnik złożył zabezpieczenie konieczne według orzeczenia sądowego do zwolnienia go od egzekucji.

zakładam, że nie nakaz zapłaty (bo to pewnie przyszło z sądu) nie był zaopatrzony w rygor natychmiastowej wykonalności, ani sąd nie ma innych przesłanek do wstrzymania jego wykonania (niskie zarobki nie będą taką przesłanką)

zatem dochodzimy do wniosku, że jedynym wyjściem jest pismo do wierzyciela (spółdzielni) z prośbą o zawieszenie egzekucji. proponuje w tej prośbie zawrzeć od razu harmonogram spłat zadłużenia. gadać o tym z szefem (prezesem), a nie jakimiś paniami spijającymi kawkę za biurkiem.

tylko pamiętaj, że egzekucja została wszczęta i jej koszty obciążą dłużnika nawet po zawieszeniu i dobrowolnej spłacie
 
A jeżeli ojciec nie pracuje nie daje na zadne rachunki pieniedzy a mieszka z nami i korzysta ze wszystkiego i jest wspolwlascicielem mieszkania to on "spadnie na cztery łapy" i nie bedzie pociagniety do odpowiedzialnosci długu ?? Jezeli tak to jak sie go pozbyc z domu??
 
patriquus jak się domyślam to, co napisałeś,
W 2002 roku rodzice przekazali mi odebrane przez nich wezwanie do sądu (wezwanie do spłaty długu)
To był nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym, zgadza się ?
Jeśłi tak, to mogłeś złożyć sprzeciw. Napisać w nim, że nie zamieszkujesz w przedmiotowym lokalu od.....do......... zalączyć jakieś dowody o tym świadczące, wskazać świadków. Miałeś na to 14 dni od otrzymania w/w nakazu. Teraz to już po ptakach. Jest jeszcze możłiwość wniesienia sprzeciwu wraz z wnioskiem o przywrócenie terminu, niestety, Ciebie to nie dotyczy, gdyż wiedziałeś o nakazie i teminu nie dochowałeś.
Chyba, że źle Cię zrozumiałem, więc napisz dokładnie jakie pismo dostałeś z tego Sądu ?

Co do Auta, może go zająć i zlicytować. Jeśli w chwili obecnej nie masz majątku i pracy, to przecież kiedyś pracę znajdziesz, wtedy Komornik zajmie jej część. Tak, czy inaczej, dług będziesz musiał spłacić, im szybciej, tym taniej.
Może jednak ktoś wymyśli jakiś sposób, mi nic do głowy nie przychodzi. Tak to jest, jak się komuś wydaje "jakoś to będzie, może się uda".
Przykro mi.
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra