L
leszek402
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2023
- Odpowiedzi
- 1
Witam
Tak, wiem że post może zabrzmieć trochę dziwnie, ale opiszę sytuację. Rozwiodłem się ze swoją żoną 7 lat temu. Na podstawie postanowienia sądu płaciłem jej alimenty przez pięć lat, później robiłem to dobrowolnie. Teoretycznie nie czułem się jakoś z tym źle że musiałem jej płacić, ona zbyt wiele nigdy nie zarabiała więc to dla niej był tam jakiś dodatkowy dochód, a ja czułem się mentalnie mimo wszystko winny w większym stopniu rozpadowi tego małżeństwa, a ja jakoś specjalnie nie zbiedniałem przez te alimenty. Teoretycznie moje alimenty plus jej pensja pozwoliły jej na godne życie. Niestety teraz jest kryzys szczególnie dotkliwie kryzys dotknął branże w której ona pracowała czyli gastronomię, no i teraz jest ona bezrobotna. Jedyne jej środki do życia to oszczędności i moje dobrowolne alimenty. Chciałbym zabezpieczyć jakoś jej dochody, żeby nie bała się że nagle się rozmysle z dnia na dzień i zakręcę kurek z pieniędzmi, które pozwalają jej żyć. Co w takiej sytuacji powinienem zrobić ? Tak wiem że to głupio zabrzmi jakbym był jakimś frajerem czy coś ale co powinienem zrobić w takiej sytuacji ? Czy możemy rozwiązać sprawę w formie zawezwania mnie do próby ugodowej? Czy konieczne jest wystąpienie z pozwem o przedłużenie obowiązku alimentacyjnego?
Tak, wiem że post może zabrzmieć trochę dziwnie, ale opiszę sytuację. Rozwiodłem się ze swoją żoną 7 lat temu. Na podstawie postanowienia sądu płaciłem jej alimenty przez pięć lat, później robiłem to dobrowolnie. Teoretycznie nie czułem się jakoś z tym źle że musiałem jej płacić, ona zbyt wiele nigdy nie zarabiała więc to dla niej był tam jakiś dodatkowy dochód, a ja czułem się mentalnie mimo wszystko winny w większym stopniu rozpadowi tego małżeństwa, a ja jakoś specjalnie nie zbiedniałem przez te alimenty. Teoretycznie moje alimenty plus jej pensja pozwoliły jej na godne życie. Niestety teraz jest kryzys szczególnie dotkliwie kryzys dotknął branże w której ona pracowała czyli gastronomię, no i teraz jest ona bezrobotna. Jedyne jej środki do życia to oszczędności i moje dobrowolne alimenty. Chciałbym zabezpieczyć jakoś jej dochody, żeby nie bała się że nagle się rozmysle z dnia na dzień i zakręcę kurek z pieniędzmi, które pozwalają jej żyć. Co w takiej sytuacji powinienem zrobić ? Tak wiem że to głupio zabrzmi jakbym był jakimś frajerem czy coś ale co powinienem zrobić w takiej sytuacji ? Czy możemy rozwiązać sprawę w formie zawezwania mnie do próby ugodowej? Czy konieczne jest wystąpienie z pozwem o przedłużenie obowiązku alimentacyjnego?