Doradca podatkowy „bez szkoły” (?).

  • Autor wątku Autor wątku Albinosekkk
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
A

Albinosekkk

Nowy użytkownik
Dołączył
01.2018
Odpowiedzi
2
Hej!
Stoję przed bardzo ważnym wyborem, a raczej - będę stał za kilka miesięcy.
Jestem studentem III roku studiów ekonomicznych - finanse i rachunkowość (zaoczne) na SGH. Uważam to za lekko nietrafiony wybór - czuję zainteresowanie głównie prawem i podatkami, czerpię ogromną przyjemność z nauki rzeczy typowo prawnych; choćby uwielbiam zaznajamiać się z treściami ustaw.
Pracuję w jednej z firm z „BIG4” w dziale prawno-podatkowym. Celem, który sobie obrałem, jest praca doradcy podatkowego, ale niestety - kręci mnie bardziej od strony prawnej, aniżeli tej ekonomicznej.

Zacząłem powoli przygotowania do egzaminu na doradcę podatkowego i zastanawiam się nad kilkoma ścieżkami rozwoju.

Pierwsza z nich zakłada po prostu ukończenie licencjatu, a następnie mocne przygotowania do egzaminu na doradcę, by uprawnienia zyskać w 2019 roku. Wtedy odpada magisterka - niestety wizja doradcy po licencjacie trochę mnie przeraża; ewentualnie istnieje możliwość wtedy zrobienia studiów podyplomowych z prawa skarbowego po 2019r - ciekawa opcja na zyskanie obowiązkowych punktów jako już doradca podatkowy.

Druga z nich - kontynuacja studiów magisterskich i tutaj - niestety - odpada tryb zaoczny, gdyż nie niesie ze sobą żadnych benefitów (poza oczywiście wiedzą standardową), a na trybie wieczorowym/dziennym jest możliwość uzyskania zwolnienia z części pisemnej na doradcę podatkowego. Wadami tej ścieżki jest raczej niemożność pracy na cały etat, a dodatkowo niejako też ograniczenie zawodowe - więcej czasu poświęcę na naukę nieprzydatnych mi rzeczy, a zwolnienie z egzaminu pisemnego na doradcę podatkowego zyskam dopiero po ukończeniu studiów magisterskich. Plusem jest zaliczony egzamin pisemny na doradcę i tytuł magistra.

W związku z tym moje pytanie - która z tych opcji będzie korzystniejsza dla osoby, która wie, co chce w życiu robić? Czy brak magisterskich studiów może w przyszłości powodować problemy z uzyskaniem wysokiego stanowiska bądź będę mniej opłacany aniżeli rówieśnicy z tytułem magistra?

Jak ktoś przeczytał - dziękuję. Czekam na opinie.
Pzdr.
 
Daj sobie spokój z tą magisterką. Jak chcesz być magistrem to pójdź na zaoczne prawo, bo a nuż kiedyś w przyszłości Ci się zachce zostać Panem Mecenasem, a im jesteś młodszy tym Ci łatwiej będzie przez to przebrnąć.
 
Szczerze powiedziawszy - też nad tym myślałem; zawsze jakaś opcja, jednakże są to studia jednolite i czekałoby mnie 5 lat dalszego studiowania, ale zawsze jest to jakieś wyjście i zawsze jakaś alternatywa, gdyby coś w przyszłości się zmieniło w mojej głowie.
Dzięki za odpowiedź, oiengseg.
 
Hej Albinosekk, jestem w podobnej sytuacji jak Ty. Wykształcenie prawnicze, ale kompletnie nie nadaję się do pracy jako taki typowy prawnik i niebawem zaczynam pracę w jednym z urzędów skarbowych jako referent.

Teraz z perspektywy czasu wybrałabym administrację skarbową albo chętniej prawo i finanse.

Na samych studiach prawniczych jest ogólnie mało podatków, a rachunkowości to już wgl.

Ale tak jak mówisz, od strony ekonomicznej podatki są bardzo nudne...zwykłe wypełnianie pitów, obliczenia, 0 problemów podatkowych.
 
Powrót
Góra