Wystarczy, aby na podpisywanym przez osobę jako domownika "potwierdzeniu" odbioru pisma znajdowała się informacja, że doręczenie następuje, jeżeli osoba ta podjęła się oddania pisma adresatowi. Takie pokwitowanie jest wystarczającym dowodem podjęcia się oddania pisma adresatowi. (jakiś tam wyrok sądu administracyjnego).
Podpisał Pan pewnie tzw. żółtą zwrotkę a o ile pamiętam druczek ten ww. wymogów nie spełnia. Może Pan napisać do urzędu, że podpisał Pan to "z rozpędu" nie wie gdzie adresat się znajduje toteż przesyłki mu pan nie odda. Zakwestionuje Pan tym samym coś co się nazywa "domniemaniem oddania pisma adresatowi". Organ jak będzie mądry zrobi doręczenie z 44 (tzw. podwójne awizo) a jak będzie głupi to oleje Pańskie pismo. Adresatowi pisma da to zarzuty do ewent. odwołania albo wznowienia postępowania, przywrócenia terminu. I innych klimatów o których nie warto tu pisać.