"Dożywocie" za alimenty?

  • Autor wątku Autor wątku Miklasz
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Miklasz

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2023
Odpowiedzi
6
Cześć,
pytam zupełnie z ciekawości. Zakładamy, że ktoś wyjechał za granicę, np. do Niemiec. Siedział tam, dajmy 10-12 lat. W tym czasie w Polsce po noweli ustawy w 2016 czy 2017 był sądzony o alimenty (nie płacił) z urzędu co te, powiedzmy 8 miesięcy, tak dwa razy na rok, z uwagi na niestawiennictwo na sprawach przybijali maks, po roku. Czy zatem jest taka opcja, że ktoś wraca zza granicy, a tu na dzień dobry jakaś kumulacja, z 15 lat za alimenty? :D

To jedna sprawa, a druga - ktoś siedzi, powiedzmy rok, wychodzi, nie płaci, po pół roku wraca na rok, wychodzi - nie płaci, wraca. I tak w kółko. Co z takim delikwentem? Aż do śmierci zabawa w kotka i myszkę?
 
Alimenty płacone są do osiągnięcia przez dziecko wieku 18 lat lub dłużej gdy jeszcze sam dobrowolnie podejmie naukę czyli studia czyli maksymalnie do 26 roku życia.
 
No tak, ale dług mu zostaje (bo nie płacił) czyli z automatu co jakiś czas kolejne sprawy ma, a jak nie spłaci to w kółko zamykają?

A co do kumulacji, powiedzmy, że wyjechał i nie płaci 10 lat. Czyli może być sytuacja (podejrzewam, że skrajna), że komuś by się z 10 wyroków skumulowało na jakiś astronomiczny wyrok? :D
 
beRRo napisał:
Alimenty płacone są do osiągnięcia przez dziecko wieku 18 lat lub dłużej gdy jeszcze sam dobrowolnie podejmie naukę czyli studia czyli maksymalnie do 26 roku życia.

Nieprawda. Obowiązek trwa dopóki dziecko nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie. W przypadku dziecka z niepełnosprawnością, które nie jest w stanie podjąć pracy i samo na siebie zarobić, obowiązek taki może trwać całe życie. I jak najbardziej za niealimentację można być karanym wielokrotnie i w kółko wracać do więzienia. Są tacy delikwenci, którzy nie wyciągają żadnych wniosków ze swojego postępowania. Niestety.
 
A zatem ktoś może sobie zupełnie niczego nieświadom, pozornie "bezpiecznie" siedzieć za granicą, powiedzmy pięć lat, kiedy tutaj, w Polsce, zaocznie na wesoło "nabijają" się delikwentowi kolejne wyroki na kolejne okresy niealimentacji; po jakimś czasie gość zostaje schwytany np. na granicy i na dzień dobry dostaje kumulację np. czterech łącznych lat za alimenty?

Wychodzi, dług pozostaje, nie spłaci w trzy miesiące - i znowu to samo?
 
Nieświadom tego, że jest/były jakieś rozprawy, bo często bywa, że ktoś żyje za granicą, przelewa pieniądze do Polski, do dziecka, w tym do byłej (raczej, skoro nie żyją razem) partnerki, a jednocześnie gdzieś tam "po cichu" taka osoba zgłasza sprawę o alimenty i niejako pobiera dwukrotnie.

Nie jedną taką sytuację na pewno świat widział.
No nic, kończę moje luźne dywagację życząc wszystkim spokojnych i wesołych świąt!
 
Nawet jeżeli dziecko podjęło już pracę zawodową "tatuś" wciąż ma wobec niego dług i urząd się o te pieniądze upomina. Moja znajoma, po 30-tce właśnie zaczęła dostawać zaległe alimenty bo ojciec unikający całe życie zatrudnienia nagle dla ubezpieczenia podjął pracę i komornik ściąga.
 
alimenciarze w Polsce nie mają życia, jedyny sposób to wyjechać z tego kraju i nigdy nie wracać
 
bryniarski napisał:
alimenciarze w Polsce nie mają życia, jedyny sposób to wyjechać z tego kraju i nigdy nie wracać

Znam lepszy sposób. Nie płodzić dzieci jak się nie chce ich potem utrzymywać.
 
Nie płacąc alimentów co jakiś czas ląduje sie w zk
 
Łysy100 napisał:
Nie płacąc alimentów co jakiś czas ląduje sie w zk
Niekoniecznie, chociażby dlatego, że nie zawsze brak zapłaty wynika z umyślności/zamiaru.
 
Powrót
Góra