Dyżur/telefon służbowy po godzinach pracy

  • Autor wątku Autor wątku Judith1102
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
J

Judith1102

Nowy użytkownik
Dołączył
02.2026
Odpowiedzi
3
W moim dziale w firmie obowiązuje system dyżurów wieczornych i weekendowych. Opiera się na osobach chętnych do pełnienia dyżuru, które otrzymują za to dodatkowe wynagrodzenie oraz mają odpowiedni aneks do umowy. Średnio na osobę wychodzi jeden tydzień dyżuru w miesiącu.
Od pewnego czasu firma stara się wygaszać dyżury, m. in. informując o tym pozostałe działy czy przenosząc jak największą część aktywności na standardowe godziny pracy. Docelowo dyżury mają zostać zupełnie zlikwidowane.

Aby zmotywować nas do bardziej efektywnej pracy w standardowych godzinach, wprowadzono system premiowy za brak aktywności wieczorem/w weekend na danym obszarze. Jeśli pojawia się jakaś sprawa do "ogarnięcia" wieczorem lub w weekend, premia osoby odpowiedzialnej za ten obszar jest proporcjonalnie pomniejszana. Jednak specyfika branży jest taka, że nawet mimo chęci i dużego nakładu pracy w ciągu dnia, wieczorami pojawiają się sytuacje awaryjne, które wymagają szybkiego działania. Gdy dyżury zostaną zupełnie zlikwidowane, tego typu sprawy pozostaną nierozwiązane nawet przez kilka dni (w przypadku weekendu), co może wpłynąć m.in. na wyniki firmy.

Staraliśmy się poruszyć ten temat z przełożonymi, jednak w odpowiedzi usłyszeliśmy, że po to zostały wprowadzone premie, abyśmy dbali, by sytuacji awaryjnych i nagłych nie było. Pojawiło się zdanie: "nie rozumiem, czemu nie zabieracie telefonów służbowych do domu właśnie na takie nagłe sytuacje". Z tego co mi wiadomo, pracownik nie ma obowiązku korzystania z telefonu służbowego poza godzinami pracy ani bycia pod telefonem 24/7 na wszelki wypadek - wydaje mi się, że byłby to właśnie dyżur, który aktualnie jest trakcie wygaszania.
Dodatkowo, z telefonów niewiele możemy zrobić, bo nie są podłączone do firmowych systemów. Na to padł argument, że mamy również laptopy i je też możemy zabierać do domu i zareagować, gdyby była taka potrzeba. Na pytanie, czy takie nadgodziny (bo według całego działu byłyby to nadgodziny) będą dodatkowo płatne, usłyszeliśmy że nie, bo przecież jest premia za to, że nic się po godzinach nie dzieje.

Wychodzi na to, że dyżury zostają zlikwidowane, najlepiej żebyśmy wszyscy non-stop byli pod telefonem, a do tego jeszcze w przypadku dodatkowej pracy po godzinach zostanie nam ucięta premia. Czy to ma jakiekolwiek podstawy prawne? Nikt z działu - poza naszym przełożonym - nie ma stanowiska kierowniczego, pracujemy w 8-godzinnym systemie pracy.

Być może jest to martwienie się na zapas, bo do całkowitego zlikwidowania dyżurów zostało jeszcze kilka tygodni, jednak zastanawiam się, jak tę sprawę ugryźć. Czy możemy ponieść jakiekolwiek konsekwencje, jeśli będziemy systematycznie odmawiać zabierania telefonów/komputerów służbowych z biura do domu "na wszelki wypadek"? Czy sytuacja, w której za pracę po godzinach nie otrzymamy wynagrodzenia, bo to "nasz problem", że nie załatwiliśmy wszystkiego do 16:00 czy 17:00, jest dopuszczalna?
 
Nie jest na zapas, ale może być ze stary system dyżurów powróci w innej formie n.p. do 18:00, po 2-3 godzimy dziennie, a nie całe wieczory. Czas pokaże. Firma szuka oszczędności, to dobrze, ale czasem „Chytry dwa razy traci”

Fajnie to napisałaś.

„Aby zmotywować nas do bardziej efektywnej pracy w standardowych godzinach, wprowadzono system premiowy za brak aktywności wieczorem/w weekend na danym obszarze”.

Prosta odpowiedz, to nie rob nic po godzinach dostaniesz premię.
Tak jest jest dopuszczalna za odpowiednim wynagrodzeniem i zgodnie z umową.

Ja jeszcze nie zrozumiałem, co to znaczy (pojawia się jakaś sprawa do „ogarnięcia” wieczorem). W jaki sposób dowiadujesz się, będąc po pracy w domu i bez dyżuru, że powstał jakiś problem do załatwienia? Służbowego nie bierzesz do domu, Laptopa też nie, prywatnego nr telefonu chyba nie dajesz klientom, którzy mogą oczekiwać pomocy po godzinach pracy? To, że problemy powstaną jest jasne, jednak nie zrozumiałem, jak i kto cię zawiadomi o zaistniałej awaryjnej sytuacji?
 
Jeśli chodzi o kwestię dyżurów i wynagrodzenia za nie, prawo jest skonstruowane w taki sposób, że pracodawca może zobligować pracownika do dyżuru i jeśli dyżur pełni poza miejscem pracy (w domu), to nie przysługuje za to żadne wynagrodzenie, jeśli nie pojawi się konieczność interwencji. Jeśli dyżur jest pełniony na terenie zakładu (np. w fotelu z książką) i nic się nie wydarzy, to przysługuje czas wolny albo wynagrodzenie za jego pełnienie, z tym że tylko w przypadku jeśli dyżury są uwzględnione w warunkach zatrudnienia. Jeśli nie są, to za czas pełnienia takiego dyżuru przysługuje wynagrodzenie w wysokości 60%. Czas pełnienia dyżuru nie może naruszać odpoczynku dobowego i tygodniowego, czyli może trwać maksymalnie 5h (np. przed albo po pracy), przy założeniu, że pracownika obowiązuje normalny rozkład czasu pracy.

Zajrzyj do art. 151⁵ Kp.

Nie jest to pełna odpowiedź na poruszane przez Ciebie kwestie, ale swego rodzaju punkt wyjścia.
 
"to nie przysługuje za to żadne wynagrodzenie, jeśli nie pojawi się konieczność interwencji" moim zdaniem za dyżur w domu, za gotowość podjęcia pracy w każdej chwili też należy się wynagrodzenie.
 
Kodeks pracy:
Art. 151⁵. [Dyżur pracowniczy]
§ 1. Pracodawca może zobowiązać pracownika do pozostawania poza normalnymi godzinami pracy w gotowości do wykonywania pracy wynikającej z umowy o pracę w zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym przez pracodawcę (dyżur).
§ 2. Czasu dyżuru nie wlicza się do czasu pracy, jeżeli podczas dyżuru pracownik nie wykonywał pracy. Czas pełnienia dyżuru nie może naruszać prawa pracownika do odpoczynku, o którym mowa w art. 132 i 133.
§ 3. Za czas dyżuru, z wyjątkiem dyżuru pełnionego w domu, pracownikowi przysługuje czas wolny od pracy w wymiarze odpowiadającym długości dyżuru, a w razie braku możliwości udzielenia czasu wolnego - wynagrodzenie wynikające z jego osobistego zaszeregowania, określonego stawką godzinową lub miesięczną, a jeżeli taki składnik wynagrodzenia nie został wyodrębniony przy określaniu warunków wynagradzania - 60% wynagrodzenia.
§ 4. Przepisu § 2 zdanie drugie oraz § 3 nie stosuje się do pracowników zarządzających w imieniu pracodawcy zakładem pracy.
 
Moim zdaniem zbytnio się przejmujesz. Macie jienpracowac wieczorami to nie pracujcie. Jak coś się wysypie i będzie dym, to nie wasz problem tylko kierownictwa. Jak takie podejmują decyzje to niech przyjmą ich konsekwencje. Dlaczego jako szeregowy pracownik przejmujesz się organizacją pracy w zakładzie. To nie twoja działka
 
pionek1407 napisał:
Ja jeszcze nie zrozumiałem, co to znaczy (pojawia się jakaś sprawa do „ogarnięcia” wieczorem). W jaki sposób dowiadujesz się, będąc po pracy w domu i bez dyżuru, że powstał jakiś problem do załatwienia? Służbowego nie bierzesz do domu, Laptopa też nie, prywatnego nr telefonu chyba nie dajesz klientom, którzy mogą oczekiwać pomocy po godzinach pracy? To, że problemy powstaną jest jasne, jednak nie zrozumiałem, jak i kto cię zawiadomi o zaistniałej awaryjnej sytuacji?
Ostatnio miała miejsce sytuacja, że to przełożony zadzwonił na telefon prywatny do jednego z kolegów po godzinach - w sprawie służbowej, właśnie w takiej awaryjnej sytuacji.

Dziś nasz przełożony oświadczył wprost, że oczekuje zabierania telefonów służbowych do domu - również przez osoby niepełniące danego dnia dyżuru. Jeżeli dostanie informację o sprawie "nagłej/awaryjnej" wieczorem lub w weekend, będzie przekierowywał ten temat od razu na osobę odpowiedzialną za dany obszar, która powinna zareagować.
Na pytanie, jak to się ma do 8-godzinnego wymiaru pracy i oficjalnego likwidowania dyżurów, nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Na pytanie o dodatkowe wynagrodzenie za pracę w takich sytuacjach, również nie.

alekeyPL napisał:
Kodeks pracy:
Art. 151⁵. [Dyżur pracowniczy]
§ 1. Pracodawca może zobowiązać pracownika do pozostawania poza normalnymi godzinami pracy w gotowości do wykonywania pracy wynikającej z umowy o pracę w zakładzie pracy lub w innym miejscu wyznaczonym przez pracodawcę (dyżur).
§ 2. Czasu dyżuru nie wlicza się do czasu pracy, jeżeli podczas dyżuru pracownik nie wykonywał pracy. Czas pełnienia dyżuru nie może naruszać prawa pracownika do odpoczynku, o którym mowa w art. 132 i 133.
§ 3. Za czas dyżuru, z wyjątkiem dyżuru pełnionego w domu, pracownikowi przysługuje czas wolny od pracy w wymiarze odpowiadającym długości dyżuru, a w razie braku możliwości udzielenia czasu wolnego - wynagrodzenie wynikające z jego osobistego zaszeregowania, określonego stawką godzinową lub miesięczną, a jeżeli taki składnik wynagrodzenia nie został wyodrębniony przy określaniu warunków wynagradzania - 60% wynagrodzenia.
§ 4. Przepisu § 2 zdanie drugie oraz § 3 nie stosuje się do pracowników zarządzających w imieniu pracodawcy zakładem pracy.
Dziękuję za przytoczenie, co nieco mi to rozjaśniło.
Jednak jeśli przełożony oczekuje, że będziemy w gotowości do odebrania telefonu do godziny 22:00 w tygodniu oraz przez cały weekend (pracujemy 8:00-16:00 od pon. do pt.), to rozumiem, że jest to już naruszenie tego przepisu?

Chciałabym jeszcze doprecyzować, czy dyżur określony w art. 151 KP nie powinien być jednak regulowany umową lub aneksem? W mojej obecnej umowie o pracę nie pojawia się zapis o dyżurach ani o gotowości do wykonywania pracy po godzinach. Nie jestem w gronie osób, które do tej pory pełniły dyżury tygodniowe.
 
Judith1102 napisał:
jest to już naruszenie tego przepisu?
Wszystko co "nie łapie" się w tym artykule będzie naruszeniem. Dopasuj sobie jeszcze swoją sytuację do wzmiankowanych w § 2 artykułów dotyczących odpoczynku.
Judith1102 napisał:
nie powinien być jednak regulowany umową lub aneksem?
Według mnie takie kwestie powinny być opisane w regulaminie pracy i nie ma potrzeby wpisywania tego do umowy o pracę.
 
Dzień dobry, chciałabym odświeżyć temat. Tak jak zostało to zapowiedziane, dyżury oficjalnie zostały zniesione i oficjalnie pracujemy w godzinach 8-16 / 9-17. Natomiast nieoficjalnie nadal jesteśmy zobowiązywani do bycia pod telefonem "na wszelki wypadek" (przez cały tydzień, włącznie z weekendami), tylko teraz już cały dział, a nie jedna osoba dyżurująca. Wszystko oczywiście na tzw. gębę.
Chciałam nie przejmować się na zapas i na początku zaobserwować, jak sytuacja się rozwinie oraz ile tych "nagłych wypadków" będzie miało miejsce, ale niestety okazuje się, że jest ich całkiem sporo, zdarza się to co najmniej dwa razy w tygodniu. Staram się na razie odbierać/odpisywać, a przy tym notuję sobie każdą taką sytuację, a nuż się to potem przyda. Nie ukrywam jednak, że coraz mniej mi się to podoba.
Jeśli wieczorem lub w weekend nie odbiorę telefonu, albo nie zajrzę do maila - a akurat coś pilnego się wydarzyło - to następnego dnia rano muszę się tłumaczyć z tego przed przełożonym. Według mnie jest to niedopuszczalne, skoro oficjalnie dyżurów już nie mamy. Tak samo przełożony nie przyjmuje do wiadomości tego, że ktoś ma drugą pracę wieczorami czy wyjeżdża w weekend i nie ma zasięgu itp., o czym zresztą chyba nie musimy go informować.

Co w tej sytuacji można zrobić? Planuję poprosić przełożonego o pisemne uregulowanie tych nowych zasad - przede wszystkim, na jakiej podstawie jesteśmy zobowiązywani do bycia pod telefonem non-stop, skoro dyżurów już nie ma, oraz w jaki sposób będzie ewidencjonowana i rozliczana taka praca po godzinach. Natomiast co, jeśli nie otrzymam żadnej odpowiedzi? A spodziewam się, że może jej nie być lub będzie bardzo wymijająca, skoro wszystko jest ustalane "nieoficjalnie". Od razu skarga do PIP czy coś jeszcze po drodze mogę spróbować zrobić? Nie chcę wchodzić od razu na wojenną ścieżkę, chciałabym sprawę wyjaśnić polubownie.
Czy w ogóle w obecnej sytuacji grożą nam jakieś konsekwencje za nieodbieranie telefonu czy nieodpisywanie na maile służbowe po godzinach pracy? Jeśli tak, to jakie?

@alekeyPL - odnosząc się jeszcze do ostatniej odpowiedzi - przeczytałam regulamin pracy i nie odnalazłam w nim ani słowa o dyżurach w firmie.
 
Judith1102 napisał:
nieoficjalnie nadal jesteśmy zobowiązywani do bycia pod telefonem "na wszelki wypadek" (przez cały tydzień, włącznie z weekendami), tylko teraz już cały dział, a nie jedna osoba dyżurująca.
Pracodawca nie ma prawa wymagać aby wszyscy pracownicy byli gotowi do świadczenia pracy po godzinach w formie dyżuru
Skoro ma prawo do wyznaczania dyżurów to powinien z tego prawa korzystać i wyznaczać osoby na dyżur oczywiście mając na uwadze okresy odpoczynku dobowego (11g i tygodniowego 35 h )
Pracownik nie może być zobowiązany do dyżuru przez cały weekend

Judith1102 napisał:
Jeśli wieczorem lub w weekend nie odbiorę telefonu, albo nie zajrzę do maila - a akurat coś pilnego się wydarzyło - to następnego dnia rano muszę się tłumaczyć z tego przed przełożonym.
Telefon służbowy powinien być wyłączany po pracy i pracownik któremu nie został wyznaczony dyżur nie musi sie tłumaczyć dlaczego nie odbierał połączeń czy nie sprawdzał poczty
Pracownik też ma swoje życie prywatne , nie zyje samą pracą
Judith1102 napisał:
Co w tej sytuacji można zrobić?
Najlepiej tak jak piszesz poprosić przełożonego o polecenie na piśmie z którego bedzie wynikać że jesteś obowiązana do bycia pod dyżurem
Poinformować go o prowadzeniu notatek i w razie czego wystąpisz o nadgodziny - masz na to 3 lata - po tym czasie roszczenia pracownika sie przedawniają
Jeśli nie będzie żadnej reakcji ze strony przełożonego należy zaprzestać odbierania tel. sprawdzania poczty itd.
Judith1102 napisał:
Czy w ogóle w obecnej sytuacji grożą nam jakieś konsekwencje za nieodbieranie telefonu czy nieodpisywanie na maile służbowe po godzinach pracy? Jeśli tak, to jakie?
Żadne dyscyplinarne , jak już to przełożony na początku może dla przykładu pozbawić kogoś jakiejś premii uznaniowej - w jedności siła :)

Pracodawca chce w ten sposób uniknąć oddawania czasu wolnego lub płacenia za takie prace po godzinach
PIP jak nic sie nie zmieni
 
Powrót
Góra