Z
zimnyboss
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2009
- Odpowiedzi
- 7
Witam
Mam problem ze sprawą spadkową i poszukuje pomocy, rady jak postąpić.
Wątek rozpoczyna się od kamienicy, w której jest 10 współwłaścicieli. Trzy osoby mają po 20% udziałów. Ja posiadam 13,33%, reszta mniejsze części ułamkowe. Sprawa rozpoczęła się od wniosku jednego z współwłaścicieli, który zażądał działu spadku i poprzez powołanie biegłego sądowego, który wydzielił jego część.
Kamienica leży w ścisłym centrum miasta w jej skład wchodzi:
- 12 lokali mieszkalnych
5 lokali handlowych
6 garaży
Całość nieruchomości stoi na gruncie około 1400 m2
Teren oznaczony symbolem MUC-tereny śródmiejskie (centralne), które powinny być sukcesywnie przekształcane w kierunku stworzenia obszaru miejskiego o charakterze prestiżowym i wysokich walorach estetycznych, zasady zagospodarowania:
-preferuje się różne nieuciążliwe usługi, głównie o charakterze centrotwórczym (handel, gastronomia, banki itp.) oraz placówki administracji państwowej i samorządowej;
Wszystko byłoby okey gdyby nie absurdalny podział, który zaproponował jeden z współwłaścicieli
Jeden ze współwłaścicieli który posiada 20% udziału w kamienicy zażądał działu spadku na części.
Biegły powołany przez sąd zaznaczył na mapce zaproponowany przez niego podział.
Na mapce zostały zaznaczone następujące nieruchomości:
-3 lokale mieszkalne (dwa po 35 m2 jeden 56m2)
-3 lokale handlowe (pub pow. 111 m2 z użytkowym poddaszem o pow. 120 m2 uznane przez biegłego za powierzchnie nadające sie jedynie na magazyn oraz lokal o pow 56m2, sklep przy głównej ulicy prowadzącej do centrum miasta -25 m2)
-6 garaży (wszystkie około 15 m2)
Wspólnota reszty współwłaścicieli zadecydowała iż jesteśmy w stanie wykupić udziały tego pana na co on się nie zgodził.
Podczas kolejnych spraw dowiedzieliśmy się że kolejna osoba ze wspólnoty (posiada 20%udziałów) zadedykowała chęć działu swojej części.
W ten sposób na mapce powstały kolejne zajęte lokale które ona zaproponowała:
-3 lokale mieszkalne (1-65 m2 parter, 2-80 m2 parter, 3- 85 m2 piętro)
dwa lokale na parterze stanowią mieszkania, które usytuowane są przy dwóch głównych ulicach miasta.
Można je wykorzystać pod różnego rodzaju usługi
-1 lokal handlowy (11 m2 w piwnicy)
Biegły wyceniając nieruchomość zwracał uwagę na stan lokali i tak moje mieszkanie wycenił najwyżej
ponieważ mieszkam tu od urodzenia od 1952r i systematycznie wszystko w mieszkaniu robiłem aż do dnia dzisiejszego.
Z ekspertyzy biegłego wynika iż mieszkanie w którym mieszkam wycenione zostało na około 14% i bede musiał jeszcze spłacać pozostałe osoby i do innych nieruchomości nie mam już prawa.
Mój problem polega na tym, że nie wiem jak postąpić, aby kolejny raz nie nabił mnie ktoś w butelkę.
Biegły ewidentnie wykonaną wycenę zaniżył w stosunku do osób, które zaznaczyły dział nieruchomości, które chcą objąć.
Dalsze działanie we wspólnocie nie ma sensu, ponieważ na pozostałe lokale przypada lokatorów, którzy od lat nie płacą czynszów, są to juz dziesiątki tys. Zł i kamienica nie ma prawa egzystencji bez lokali handlowych i gruntu nawet pod parking dla samochodów.
Podsumowując powierzchnie całej nieruchomości z moich wyliczeń 13,33% to:
-z gruntu 181m2
-z lokali mieszkalnych 131m2
-z lokali handlowych (32 lub 41m2 w zależności od tego czy powierzchnie magazynową w pubie liczyć jako użytkową czy jak magazyn wg biegłego)
Jeden z garaży pobudowałem na własną ręke.
Stan lokali jest różny.
Moje mieszkanie ma 112m2 i ze względu na jego stan zostało wycenione najwyżej, choć jego stan nie jest rewelacyjny.
Nie mam pojęcia co zrobić w takiej sprawie, aby z majątku rodzinnego dostać coś więcej niż tylko mieszkanie z możliwością spłaty pozostałych osób.
Proszę o poradę co zrobić w takiej sytuacji
Mam problem ze sprawą spadkową i poszukuje pomocy, rady jak postąpić.
Wątek rozpoczyna się od kamienicy, w której jest 10 współwłaścicieli. Trzy osoby mają po 20% udziałów. Ja posiadam 13,33%, reszta mniejsze części ułamkowe. Sprawa rozpoczęła się od wniosku jednego z współwłaścicieli, który zażądał działu spadku i poprzez powołanie biegłego sądowego, który wydzielił jego część.
Kamienica leży w ścisłym centrum miasta w jej skład wchodzi:
- 12 lokali mieszkalnych
5 lokali handlowych
6 garaży
Całość nieruchomości stoi na gruncie około 1400 m2
Teren oznaczony symbolem MUC-tereny śródmiejskie (centralne), które powinny być sukcesywnie przekształcane w kierunku stworzenia obszaru miejskiego o charakterze prestiżowym i wysokich walorach estetycznych, zasady zagospodarowania:
-preferuje się różne nieuciążliwe usługi, głównie o charakterze centrotwórczym (handel, gastronomia, banki itp.) oraz placówki administracji państwowej i samorządowej;
Wszystko byłoby okey gdyby nie absurdalny podział, który zaproponował jeden z współwłaścicieli
Jeden ze współwłaścicieli który posiada 20% udziału w kamienicy zażądał działu spadku na części.
Biegły powołany przez sąd zaznaczył na mapce zaproponowany przez niego podział.
Na mapce zostały zaznaczone następujące nieruchomości:
-3 lokale mieszkalne (dwa po 35 m2 jeden 56m2)
-3 lokale handlowe (pub pow. 111 m2 z użytkowym poddaszem o pow. 120 m2 uznane przez biegłego za powierzchnie nadające sie jedynie na magazyn oraz lokal o pow 56m2, sklep przy głównej ulicy prowadzącej do centrum miasta -25 m2)
-6 garaży (wszystkie około 15 m2)
Wspólnota reszty współwłaścicieli zadecydowała iż jesteśmy w stanie wykupić udziały tego pana na co on się nie zgodził.
Podczas kolejnych spraw dowiedzieliśmy się że kolejna osoba ze wspólnoty (posiada 20%udziałów) zadedykowała chęć działu swojej części.
W ten sposób na mapce powstały kolejne zajęte lokale które ona zaproponowała:
-3 lokale mieszkalne (1-65 m2 parter, 2-80 m2 parter, 3- 85 m2 piętro)
dwa lokale na parterze stanowią mieszkania, które usytuowane są przy dwóch głównych ulicach miasta.
Można je wykorzystać pod różnego rodzaju usługi
-1 lokal handlowy (11 m2 w piwnicy)
Biegły wyceniając nieruchomość zwracał uwagę na stan lokali i tak moje mieszkanie wycenił najwyżej
ponieważ mieszkam tu od urodzenia od 1952r i systematycznie wszystko w mieszkaniu robiłem aż do dnia dzisiejszego.
Z ekspertyzy biegłego wynika iż mieszkanie w którym mieszkam wycenione zostało na około 14% i bede musiał jeszcze spłacać pozostałe osoby i do innych nieruchomości nie mam już prawa.
Mój problem polega na tym, że nie wiem jak postąpić, aby kolejny raz nie nabił mnie ktoś w butelkę.
Biegły ewidentnie wykonaną wycenę zaniżył w stosunku do osób, które zaznaczyły dział nieruchomości, które chcą objąć.
Dalsze działanie we wspólnocie nie ma sensu, ponieważ na pozostałe lokale przypada lokatorów, którzy od lat nie płacą czynszów, są to juz dziesiątki tys. Zł i kamienica nie ma prawa egzystencji bez lokali handlowych i gruntu nawet pod parking dla samochodów.
Podsumowując powierzchnie całej nieruchomości z moich wyliczeń 13,33% to:
-z gruntu 181m2
-z lokali mieszkalnych 131m2
-z lokali handlowych (32 lub 41m2 w zależności od tego czy powierzchnie magazynową w pubie liczyć jako użytkową czy jak magazyn wg biegłego)
Jeden z garaży pobudowałem na własną ręke.
Stan lokali jest różny.
Moje mieszkanie ma 112m2 i ze względu na jego stan zostało wycenione najwyżej, choć jego stan nie jest rewelacyjny.
Nie mam pojęcia co zrobić w takiej sprawie, aby z majątku rodzinnego dostać coś więcej niż tylko mieszkanie z możliwością spłaty pozostałych osób.
Proszę o poradę co zrobić w takiej sytuacji