T
tikat
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 04.2008
- Odpowiedzi
- 4
Witam
Od 7 listopada pracowałem w jednej z Warszawskiech restauracji szybkiej obsługi. Umową, jaką miałem zawrzeć miała być umową zlecenie, jednak sytuacja wygląda tak, że do dzisiaj nie mam jej podpisanej.
Stało się tak, ponieważ przez ponad 3 tygodnie nie mogłem się doprosić, aby ją przygotowano. Wczoraj okazało się, że już jest, więc pojechałem, aby ją podpisać. Ku mojemu zdziwieniu była tam zapis, iż "Zleceniobiorca zobowiązuje się wykonywać pracę na rzecz Zleceniodawcy w termnie od 20.11.2008 do 30.11.2008". To bardzo dziwne, zważywszy, że pracowałem od 7 ... Nie zgodziłem się na jej podpisanie, bo jest to ewidentny błąd. Poinformowałem o tym telefonicznie moją kierowniczkę (nikogo z szefostwa nie było bowiem w lokalu) i powiedziałem, że nie podpiszę tego do czasu, aż umowa nie będzie napisana prawidłowo. Dzisiaj otrzymałem od niej telefon, w którym mi próbowała wytłumaczyć, że taki zapisa musi być, bo moją obecność w pracy zgłosili do Urzędu Pracy dopiero 27.11.2008, a maksymalna włoka ze zgłoszeniem nowego pracownika wynosi 7 dni. Powiedziała, że w tej sytuacji nie mogą tego zapisu zmienić. Twierdzi też, że oni mnie rozliczają na podstawie kart pracay jakie podpisuję w pracy (o której przyszedłem, o której skończyłem pracę itd.). Jednak takie tłumaczenie mnie nie interesuje (i nie uspokaja) i zarządałem poprawienia umowy. Niestety, obawiam się, że tego nie zrobią, a chcą abym podpisał umowę do końca miesiąca - czyli do jutra.
Co mam z tym fantem zrobić? Zależy mi już tylko na tym, aby mieć pewność, że dosanę moje pieniądze, ale nie chce się zgodzić na taki zapis, bo on mi tego nie gwarantuje... Jak to rozwiązać?
Od 7 listopada pracowałem w jednej z Warszawskiech restauracji szybkiej obsługi. Umową, jaką miałem zawrzeć miała być umową zlecenie, jednak sytuacja wygląda tak, że do dzisiaj nie mam jej podpisanej.
Stało się tak, ponieważ przez ponad 3 tygodnie nie mogłem się doprosić, aby ją przygotowano. Wczoraj okazało się, że już jest, więc pojechałem, aby ją podpisać. Ku mojemu zdziwieniu była tam zapis, iż "Zleceniobiorca zobowiązuje się wykonywać pracę na rzecz Zleceniodawcy w termnie od 20.11.2008 do 30.11.2008". To bardzo dziwne, zważywszy, że pracowałem od 7 ... Nie zgodziłem się na jej podpisanie, bo jest to ewidentny błąd. Poinformowałem o tym telefonicznie moją kierowniczkę (nikogo z szefostwa nie było bowiem w lokalu) i powiedziałem, że nie podpiszę tego do czasu, aż umowa nie będzie napisana prawidłowo. Dzisiaj otrzymałem od niej telefon, w którym mi próbowała wytłumaczyć, że taki zapisa musi być, bo moją obecność w pracy zgłosili do Urzędu Pracy dopiero 27.11.2008, a maksymalna włoka ze zgłoszeniem nowego pracownika wynosi 7 dni. Powiedziała, że w tej sytuacji nie mogą tego zapisu zmienić. Twierdzi też, że oni mnie rozliczają na podstawie kart pracay jakie podpisuję w pracy (o której przyszedłem, o której skończyłem pracę itd.). Jednak takie tłumaczenie mnie nie interesuje (i nie uspokaja) i zarządałem poprawienia umowy. Niestety, obawiam się, że tego nie zrobią, a chcą abym podpisał umowę do końca miesiąca - czyli do jutra.
Co mam z tym fantem zrobić? Zależy mi już tylko na tym, aby mieć pewność, że dosanę moje pieniądze, ale nie chce się zgodzić na taki zapis, bo on mi tego nie gwarantuje... Jak to rozwiązać?