e-Sąd: referendarz kwestionujący wysokość prowizji za udzielenie pożyczki

  • Autor wątku Autor wątku piotrek_waw
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
P

piotrek_waw

Nowy użytkownik
Dołączył
10.2014
Odpowiedzi
24
Nie jestem stroną postępowania, ale ciekawi mnie jedna kwestia.

Otóż pewna firma pożyczkowa udzielająca tzw. chwilówek przez internet składa pozwy przeciwko dłużnikom (konsumentom) w e-Sądzie. Wszystkie pozwy są analogiczne, wręcz jednakowe (różnią się tylko kwoty i dane dłużników). Pożyczki są udzielane w kwotach 600-800 zł najczęściej na okres 5 tygodni. Oferta porównywalna do tzw. chwilówek on-line typu Vivus, Wonga, Net Credit, itd.

W pozwach firma dochodzi kwoty pożyczki (np. 600 zł) i prowizji za udzielenie pożyczki (np. 34% = 204 zł). To jedyna naliczona opłata, oprocentowanie pożyczki = 0% = 0 zł.

Firma broni tej opłaty tym, że zgodnie z aktualnie obowiązującymi przepisami prawa, a w szczególności zgodnie z ustawą o kredycie konsumenckim z dnia 12 maja 2011r., wysokość prowizji za udzielenie pożyczki nie jest w żaden sposób ograniczona. Aktualnie obowiązująca ustawa o kredycie konsumenckim zniosła wcześniej obowiązujący limit wysokości prowizji na poziomie 5% kwoty pożyczki.

Około 60% spraw kończy się nakazami zapłaty w e-Sądzie w EPU, zaś 40% spraw jest przekazywana do tradycyjnych Sądów Rejonowych z uwagi na wysokość prowizji za udzielenie pożyczki. Podnoszona jest kwestia, że wysokość prowizji przekracza dopuszczalne odsetki maksymalne. W tradycyjnych Sądach Rejonowych 100% spraw dostaje nakazy zapłaty.

Pytanie: czy referendarze nie rozumieją różnicy pomiędzy prowizją za udzielenie pożyczki a odsetkami wynikającymi z oprocentowania? Sędziowie w Sądach Rejonowych jak widać rozumieją tę różnicę bo w 100% wydają nakazy zapłaty lub wyroki.

Dlaczego większość referendarzy wydaje nakazy, a 40% z nich podnosi kwestię prowizji? Kończyli inne szkoły, inaczej interpretują przepisy? Sprawa jest ciekawa, chociaż wg mnie prosta, więc skąd takie różne podejścia?

Wg mnie (i zapewne Sędziów w SR oraz 60% referendarzy) odsetki wynikają z oprocentowania (w tym przypadku 0%) i są związane z długością trwania pożyczki. Odsetki podlegają ograniczeniom 4 x stopa lombardowa czyli aktualnie 4x3=12%. Prowizja za udzielenie pożyczki naliczana jest jednorazowo, na początku i doliczana do kwoty do spłaty i nie jest związana z długością trwania pożyczki. To różne kategorie ekonomiczne i finansowe.
 
Ostatnia edycja:
Wynika to z tego, że komuś się chce, a komuś się nie chce "bawić" w podchodzenie do problemu w sposób racjonalny.

To, czy nazywa się coś opłatą, czy prowizją, czy wynagrodzeniem za udzielenie pożyczki jest w rzeczywistości uzyskaniem bezpośredniej korzyści z przekazania komuś środków pieniężnych.

W prawie nie ma definicji odsetek, ale wszędzie pisze się, że jest to wynagrodzenie za korzystanie z cudzego kapitału. Czyli korzyść, jaką otrzymuje taka firma za przekazanie pieniędzy.

klasycznie od kwoty udzielonej pożyczki przekazywano od setek lat wynagordzenie w postaci odsetek liczonych procenotowo. Liczono je z góry czyli za okres x lub z dołu, czyli za okres x płatne po tym okresie. Najczęściej w ratach.

Z czasem, w związku z ograniczeniami w wysokości odsetek maksymalnych pojawiły się różne pomysły obejścia tych przepisów. Jednym z nich była prowizja za udzielenie pożyczki, która była naliczana w dniu wypłaty pożyczki i powiększała całkowity koszt tej pożyczki. Miało to na celu jakby wynagrodzenie za samo rozpatrzenie wniosku.

Ustawodawca zauważył tę praktykę i w poprzedniej ustawie o kredycie konsumenckim ograniczył prowizję do 5 %. Oczywiście obok tego można było naliczać odsetki maksymalne i inne opłaty (za ubezpieczenie itp.).

W opisywanym przez Ciebie przypadku ktoś żąda "tylko" prowizji. Pytanie dlaczego nie odsetek. Odpowiedź jest prosta, bo odsetki podlegają ograniczeniom z ustawy. Czyli za 1000 zł może dostać obecnie maksymalnie 10 zł miesięcznie. Jest to kwota bardzo niska. Z tego względu i wyłącznie z tego względu cudowni prawnicy wpadli na pomysł obejścia prawa i naliczania wyłącznie opłaty. Naliczenie w tej sytuacji opłaty w kwocie 400 zł jest jawną próbą obejścia prawa o odsetkach maksymalnych. Skoro można żądać jedynie 10 zł, a 400 zł to 40 razy więcej.

Z tego też względu jest to słuszna koncepcja i stwierdzaniu braków podstaw, a tym bardziej o oddaleniu żądania w przypadku rozprawy przed sądem.

Problem polega na tym, że pan Kowalski, który zaciąga taką pożyczkę rzadko będzie się bronił taką argumentacją, bo najczęściej on nie za bardzo umie czytać ze zrozumieniem gazety, a więc tym bardziej przepisy prawa.

Jednakże wiele osób (prawników) uważa, że nakaz zapłaty, to tylko propozycja zapłaty, która nei nadaje się do wydania przez sąd, o ile jest jawnie sprzeczna z przepisem. W tej sytuacji wydają więc nakazy uważając, że to rolą dłużnika jest wniesienie sprzeciwu.

Masz więc odpowiedź, że to nie kwestia szkoły, tylko kwestia podejścia do tematu, a czasem lenistwa. Jeśli sąd nie chce wydać nakazu, to musi sprawę skierować na rozprawę i napisać uzasadnienie o oddaleniu pozwu, a tak ma załatwiony numerek przez wydanie nakazu. Bo sąd wie, że ów Kowalski (wtórny analfabeta) raczej nie odwoła się i będzie po sprawie.

Wracając jeszcze raz do odróżnienia odsetek od opłaty. Nie może o tym decydować to, jak wierzyciel określił to w umowie, a sama treść umowy. Skoro wierzyciel otrzymuje tylko tę "opłatę" jako wynagrodzenie za korzystanie z pieniędzy, to są to kodeksowe odsetki zgodnie z podaną wyżej definicją. Nie są to różne kategorie ekonomiczne, ani finasowe. Nazwa o tym nie presządza, a charakter.
 
Powrót
Góra