M
Markas
Użytkownik
- Dołączył
- 06.2008
- Odpowiedzi
- 35
W Środę podchodziłem do ezaminu na prawo jazdy - nie udało się zdać.
Sytaucja wyglała tak:
Na placu podczas robienia łuku tył pojazdy wystawał za wyznaczony prostokąt do zaparkowania - tu miałem pierwszy błąd.
Egzaminator musiał mi przeparkować z powrotem samochód na "miejsce startu" bym mógł zrobić drugie podejsćie.
I pech chciał że tym razem zapomnaiłem zapiąć poasów. Egzaminator mnie zatrzymał, wsiadł do samochodu i zaczął cos tam sobi gadać i w pewnym momencie wyskakuje z pytaniem "I co teraz robimy"; dpowiedziałem coś w stylu "pan chyba powinien lepiej wiedzieć co teraz robimy". Znowu zaczął cos tam gadać mało istotnego i zaczał wypisywać kwitek.
Oczywiście byłem bardzo wkurzony i anwet nie patrzyłem co na nim jest napisane, podpisałem się i poszedłem do domu.
Na następny dzień bardziej sie przyjrzałem i zoabczyłem napis:
"Negatywny - rezygnacja z dalszej części egzaminu." - a przecież z niczego nie rezygnowałem!
Teraz pytanie do kogoś orientujacego się: Czy po popełnieniu takich błędów mogłem kontynuować egzamin?
Dodam jeszcze że bym to mój trzeci egzamin i zawsze mieliśmy coś w rodzaju wykładu gdzie sprawdzano obecność i mówionio nam co i jak na placu robić a tym razem wpadł gościu, spytał się czy wszystko jasne i kazał nam wyjść.
W razie czego to cała rozmowa w samochodzie jest zarejestrowana na kamerach, nie wiem tylko systuacja w tej sali była rejestrowana.
Jestem zmotywowany pisać w tej sprawie jakieś pisma do WORD o powtórzenie egzaminu, tylko nie wiem czy jest sens? tm bardziej że podpisałem ten kwit :/
EDIT:
Czy jest jakaś szersza ustawa regulujaca zapinanie poasów bezpieczeństwa niż ta z ustawy o Prawie o ruchu drogowym?
Sytaucja wyglała tak:
Na placu podczas robienia łuku tył pojazdy wystawał za wyznaczony prostokąt do zaparkowania - tu miałem pierwszy błąd.
Egzaminator musiał mi przeparkować z powrotem samochód na "miejsce startu" bym mógł zrobić drugie podejsćie.
I pech chciał że tym razem zapomnaiłem zapiąć poasów. Egzaminator mnie zatrzymał, wsiadł do samochodu i zaczął cos tam sobi gadać i w pewnym momencie wyskakuje z pytaniem "I co teraz robimy"; dpowiedziałem coś w stylu "pan chyba powinien lepiej wiedzieć co teraz robimy". Znowu zaczął cos tam gadać mało istotnego i zaczał wypisywać kwitek.
Oczywiście byłem bardzo wkurzony i anwet nie patrzyłem co na nim jest napisane, podpisałem się i poszedłem do domu.
Na następny dzień bardziej sie przyjrzałem i zoabczyłem napis:
"Negatywny - rezygnacja z dalszej części egzaminu." - a przecież z niczego nie rezygnowałem!
Teraz pytanie do kogoś orientujacego się: Czy po popełnieniu takich błędów mogłem kontynuować egzamin?
Dodam jeszcze że bym to mój trzeci egzamin i zawsze mieliśmy coś w rodzaju wykładu gdzie sprawdzano obecność i mówionio nam co i jak na placu robić a tym razem wpadł gościu, spytał się czy wszystko jasne i kazał nam wyjść.
W razie czego to cała rozmowa w samochodzie jest zarejestrowana na kamerach, nie wiem tylko systuacja w tej sali była rejestrowana.
Jestem zmotywowany pisać w tej sprawie jakieś pisma do WORD o powtórzenie egzaminu, tylko nie wiem czy jest sens? tm bardziej że podpisałem ten kwit :/
EDIT:
Czy jest jakaś szersza ustawa regulujaca zapinanie poasów bezpieczeństwa niż ta z ustawy o Prawie o ruchu drogowym?