aplikant100 napisał:
Moim zdaniem powinnaś wskazać w odwołaniu komentarz E. Gniewka, który wyraźnie rozróżnia umowę agencyjną zawieraną "na rzecz" - bo takie były zapisy w poleceniu - od umowy zawieranej "w imieniu" dającego zlecenie.
Jeśli osoba układająca zadanie nie zadała sobie trudu sprawdzenia przepisów k.c., to jest to okoliczność przemawiająca na twoją korzyść. Kodeks cywilny precyzyjnie rozróżnia te dwie formy umowy agencyjnej posługując się sformułowaniami "na rzecz" oraz "w imieniu".
W treści zadania nigdzie nie pojawia się sformułowanie "w imieniu", jest natomiast kilka razy użyty zwrot "na rzecz".
Jeśli formułujemy zadanie, to nie można mylić pojęć i w przypadku umowy agencyjnej pośredniczej używać zwrotu "w imieniu", a w przypadku agencji przedstawicielskiej "na rzecz". Takie sformułowania świadczą o słabej znajomości przepisów k.c. przez osobę układającą zadanie.
Mam zamiar właśnie wskazać na fakt, że redakcja zadania wzbudzała wątpliwości. Kodeks reguluje zawieranie "na rzecz" albo "w imieniu" i ta agencja rzeczywiście nie była jasna - mam tylko wątpliwości czy to nie jest tak, że egzaminujący uznali, że w formule "w imieniu" zawiera się " na rzecz" , a nie odwrotnie i stąd ta cała kołomyja
Komentarz Gniewka? W lexie jest tylko Rott-Pietrzyk. Czy mówisz o wersji papierowej czy komputerowej? Bo Beck również sławi panią Rott-Pietrzyk
Co do niezawarcia części uregulowań mam zamiar w odwołaniu napisać , że:......
Co do zarzutów egzaminujących odnośnie braku stosownej klauzuli o zakazie konkurencji, postanowiłam, iż uprawnienia ustawowe korzystne dla Agenta nie naruszają do tego stopnia interesu klienta, by należało komponować umowę w ten sposób naruszającą pewną równowagę stron. W rozważaniach na ten temat zadałam sobie też pytanie na ile realne jest, by Agent po prostu przyjął zapis o zakazie konkurencji bez założenia, że przysługuje mu wynagrodzenie za powstrzymanie się od takiego działania po ustaniu stosunku prawnego. Tak samo rzecz się tyczy prowizji za umowy zawarte na terenie jego wyłącznej działalności, jak również zgody ze strony Agenta na odmowę wypłaty na jego rzecz wynagrodzenia wyrównawczego.
W mojej ocenie umowa powinna mieć charakter stosunku prawnego o składnikach realnych do przyjęcia dla obu stron. Biorąc udział w negocjacjach i słuchając stron zawierających umowy w dotychczasowej praktyce zaobserwowałam, iż strony idą na ustępstwa wyłącznie na zasadzie ekwiwalentności. Założenia zadania jednak nie przewidywały na tyle korzystnych dla Agenta uregulowań, że sensowne i korespondujące ze strony Dającego Zlecenie ustępstwa rodziłyby podstawę do rezygnacji przez Agenta z uprawnień przewidzianych przez ustawę.
a także
Sformułowałam obowiązek zachowania tajemnicy handlowej i dodatkowe wynagrodzenie dla Agenta za terminowe realizowanie płatności przez kontrahentów bez obciążania go odpowiedzialnością w wypadku nie spełnienia się tej przesłanki, gdyż uznałam, iż w interesie klienta leży również takie ustalanie zasad współpracy, który będzie miało charakter motywacji pozytywnej, a nie negatywnej.
Nie zawarłam kar umownych, gdyż uważam je za regulację odnośną umowom zorientowanym na specyficzny skutek oraz odpowiedzialność strony umowy za jego powstanie. W przypadku agencji charakterystyka działań i obowiązków Agenta nie może iść aż tak daleko.
Kwestie odpowiedzialności za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy uważam za wystarczająco uregulowane w kodeksie cywilnym, do którego odwołanie zresztą w umowie wystąpiło.
Zaproponowałam umowę na czas określony jednak z przyjęciem na zasadzie swobody umów możliwości wypowiedzenia arbitralnego, gdyż z mojego doświadczenia wynika, że takie rozwiązania są korzystne dla Dającego Zlecenie. Zgodność jednak takiej regulacji z zasadami współżycia społecznego wymagała zaopatrzenia obu stron w takie uprawnienie. Jednocześnie nie uchybia to ważności umowy ani skuteczności rozwiązania umowy na zasadzie art. 7642 kc.
jak sądzicie?