To ja się z Wami chętnie podzielę radami - w tym roku zdałem na aplikację adwokacką z wynikiem 130 punktów i egzamin naprawdę nie był trudny. Osoby, które tak mówią były zwyczajnie nieprzygotowane.
1.Zacząłem się uczyć w lipcu codziennie po pracy przez 3-4 godziny, a w weekendy po 8-12.
2. Najpierw przeczytałem wszystkie kodeksy + Konstytucję + PPSA + radców + adwokaturę - z tych ustaw jest zawsze najwięcej punktów.
3. Nie słuchajcie osób, które mówią, że czytanie ustaw/kodeksów jest bez sensu i wystarczy samo ars lege/Stepaniuk - to ich gadanie jest bez sensu

Na ars lege macie mix pytań, których się wyuczycie na pamięć, a nie przepisu, który przecież może mieć pytanie skonstruowane w odmienny sposób.
4. Potem zabrałem się za czytanie mniejszych ustaw, które zawsze się pojawiają na egzaminie, a nie są jakoś bardzo długie (KW, KRS, KRS, zastaw, prawo przedsiębiorców, CEIDG, samorządy, ochrona lokatorów, własność lokali) - przeczytanie raz i podkreślenie najważniejszych rzeczy. Po przerobieniu kilku testów możecie sami wyczuć o co mogą padać pytania - takie rzeczy trzeba podkreślić.
5. W międzyczasie robiłem testy z materiału, który przerobiłem np. dzień wcześniej - przerabianie od razu nie ma sensu, bo na "świeżo" pamięta się wszystko, lepiej się z tym przespać i dopiero sprawdzić stan wiedzy.
6. Kodeksy ostatecznie "od dechy do dechy" przeczytałem 3 razy, ustawy też jakoś tak. Potem już tylko czytanie podkreśleń i robienie testów.
7. W ostatnim tygodniu same testy + Heliosz. Z tej książki naprawdę można dużo wynieść. Ja np. przez samo przeczytanie Heliosz zgarnąłem 9 punktów z ustaw, których nawet nie widziałem na oczy.
Uważam, że wprowadzając podobny tryb jesteście w stanie zdać bez problemu na 120 punktów. Nie brałem żadnego urlopu w pracy, wszystko dało się pogodzić (trochę kosztem życia towarzyskiego, ale 3 miesiące da się przeżyć).
Oczywiście, są osoby, które zdały egzamin, a uczyły się miesiąc, czy może krócej - ale pytanie - nie lepiej poświęcić na to czas wcześniej niż potem liczyć na szczęście? Część z tych osób dziś się cieszy, bo ma 103, inni płaczą, bo mają 98. Uważam, że lepiej się przygotować tak, żeby mieć pewność, że idziecie na egzamin i go zdajecie niż potem kalkulujecie punkty co to jednego.
Pozdrawiam i mam nadzieję, że powyższy komentarz pomoże tym chcącym zdać na spokojnie na wymarzoną aplikację