estem szczęściarą po 35 latach życia znalazłam w końcu mężczyznę mego życia. Jednak na tym nasze codzienne szczęście się kończy.
Jego była żona dostarcza mu wielu atrakcji. Zaczęło się banalnie w 2005 r., kiedy to małżonkowie postanowili się fikcyjnie rozwieść. Cały majątek oczywiście został przepisany na małżonkę. I tak w pełnej harmonii żyli do stycznia 2009 dzieląc się troskami i szczęściem życia wraz z dwójką swoich dzieci. Jednak szanowna Pani postanowiła zmienić swoje życie, bo ponoć odnalazła swoją pierwszą miłość i zmieniły się jej priorytety. Stary mąż już nie był taki fajny i postanowił go spakować wystawić walizki za drzwi i układać sobie życie z nowym partnerem mówiąc „twój czas się skończył teraz jest jego czas”. Dwa tygodnie później do nowego modelu rodziny również już nie pasował jej 14-letni syn wiec kazała mu dołączyć do tatusia. Panowie zaznaczam zostali bez niczego bez środków do życia jedynie z kilkoma walizkami z ubraniami. Wynajęli stancje ojciec znalazł prace i jakoś sobie radzili. Dzięki pomocy siostry panowie powoli kupili na raty pierwsze łóżko i inne potrzebne rzeczy, aby po prostu muc żyć. Przez pierwsze pół roku ojciec nie widywał córki, jedynie dzięki fortelowi, jaki podobno rozegrał syn mówiąc, „że jeżeli nie pozwoli ojcu widywać córki to z nim tez nie będzie się widywać”. Potem przyszła propozycja przeprowadzki do wuja rodziny, aby mieć niższe koszty utrzymania. Co też było złudne?
Do radosnego towarzystwa dołączyłam pod koniec 2010 r., tak około października. Zaczęliśmy wspólne życie. Postanowiliśmy iść na swoje a że jestem szczęśliwą posiadaczką mieszkania, które tylko wystarczyło wyremontować postanowiłam wziąć kredyt i do boju. W naszym wyremontowanym M-4 zamieszkaliśmy w kwietniu 2011 r. we trójkę. Wszystko było dobrze do kwietnia, 2012 r. kiedy to syn postanowił opuścić ojca za namową matki o lepszym byciu życiu itp.… W maju ex wystąpiła do sądu o podwyższenie alimentów na 10 letnią córkę z 250 na 1000 PLN (deklaracja ojca 500) chwile potem dostaliśmy także pozew od jego 18 letniego syna także o podwyższeniu alimentów z 250 do 1000 PLN (deklaracja ojca 700). Jednakże apogeum nadeszło chwilę potem żądanie zwrotu zaległych alimentów na oboje dzieci za 3 lata wstecz. Jakieś 27.000 PLN wraz z kosztami komorniczymi i pobocznymi opłatami. Złożyliśmy zażalenie na czynności komornicze i wygraliśmy sąd nie podzielił zdania matki uznając, że jest to chęć wzbogacenia się. Z niecierpliwością czekam na tą sprawę, bo to raz na zawsze zakończy jej podłości, jakich nam dostarcza. 03.09.2012 r. odbyła się pierwsza sprawa alimentacyjna dotycząca małoletniej córki. Sąd przesłuchał świadków i wyznaczył kolejny termin, aby mogły przyjść dowody, o które sąd wystąpił. 31.10.2012 Na drugiej sąd orzekł, że ojciec ma płacić alimenty w kwocie pierwotnej, tj. 250 PLN na rzecz małoletniej córki, ponieważ stracił pracę. Teraz 10.12.2012 r., czeka nas pierwsza sprawa już dorosłego syna. Jeszcze przed jej rozpoczęciem dostaliśmy znowu pisma komornicze o zajęciu, bo sąd 25.09.2012 Wydał postanowienie, że ojciec ma łożyć na syna 700 PLN tak jak zadeklarował w odpowiedzi na pozew do sądu. Jednak my tego postanowienia nie dostaliśmy najprawdopodobniej zawiniła pani, która zajmowała się pocztą w kancelarii prawnej. Zaznaczam ze nasza sytuacja materialna nie zmieniła się utrzymujemy się tylko z moje pensji i żyjemy w związku konkubenckim. Natomiast była żona od kwietnia tego roku jest już żoną swojego nowego partnera i dla umocowania się w związku urodziła mu dziecko.
Jakiś czas temu mój narzeczony postanowił wyjaśnić sytuacje z byłą żoną i synem. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy to ex wyjawiła powód takiego obrotu spraw. Zażądała od niego przyniesienia oświadczenia, że nie zalega z pożyczką na 100.000 PLN, jaką zaciągnęła u siostry mojego mężczyzny w 2008 r., to wtedy ona podpisze mu tez takie oświadczenie, że nie zalega z żadnymi alimentami. Natomiast syn też go oświecił na pytanie, dlaczego matka tak z nim postępuje i dlaczego żąda od niego takich pieniędzy przecież ty mieszkałeś ze mną przez ten czas? Mówiąc, „że tak tato mieszkałem z tobą przez te trzy lata, ale nie wiem czy to potwierdzę przed sadem”.
Wielkim szczęściem okazało się, że nasze sprawy prowadzi jedna sędzina, i jak nam się wydaje zdążyła już zauważyć wiele nieścisłości, jakie przedstawia powódka. Błagam niech mi ktoś pomoże, co mnie jeszcze czeka jak długo i co mogę zrobić, aby zakończyć te jej fikołki raz na zawsze. Tak na zakończenie pamiętam, „Co mnie nie zabije to mnie wzmocni”. I tego będę się trzymać.