Egzekucja prywatnego długu między rolnikami

  • Autor wątku Autor wątku Michał Wr
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

Michał Wr

Nowy użytkownik
Dołączył
07.2013
Odpowiedzi
2
Dzień dobry,

Problem dotyczy trudności z wyegzekwowaniem spłaty pożyczki między osobami prywatnymi (rolnikami) i możliwymi rozwiązaniami tej sytuacji. Sprawa prezentuje się następująco:

1. Mój dziadek (zwany dalej po prostu dziadkiem lub pożyczkodawcą) lat 85, 16 maja 2012 udzielił pożyczki (w gotówce) w wysokości 17.000 PLN osobie, która od kilku lat dzierżawi jego ziemię. Pożyczkobiorca zobowiązał się do spłaty całej kwoty (tj. pożyczki oraz odsetek w wysokości 10% od 17.000) do 1 września 2012. Sporządzono "umowę" w postaci odręcznego oświadczenia/zobowiązania obu stron, zawierającą: imiona i nazwiska stron, adres pożyczkobiorcy, kwotę pożyczki, wysokość odsetek, datę spłaty, datę zawarcia umowy, podpisy stron i podpis świadka (syn pożyczkobiorcy).
2. Tuż przed terminem spłaty pożyczkobiorca skontaktował się z moim dziadkiem i poinformował, że nie jest w stanie spłacić pożyczki w terminie i odda pieniądze "na wiosnę". 11 kwietnia 2013 pożyczkobiorca wciąż nie zwrócił pieniędzy, co więcej, mój dziadek pożyczył mu dodatkowe 9500 zł w gotówce. Na istniejącym papierze z treścią umowy dopisali "aneks", w którym pożyczkobiorca oświadcza, że pożyczył dodatkowe 9500 zł i zobowiązał się do spłaty "całej kwoty, czyli 26500 zł" do 30 maja 2013.
3. Pożyczkobiorca nie zwrócił pieniędzy na czas, ciągle przekładał termin spłaty o kilkanaście dni. Ostatecznie zobowiązał się słownie do spłaty całej kwoty do 20 lipca 2013, a jeśli nie będzie miał pieniędzy, to zobowiązał się "przepisać 2 morgi ziemi", bez żadnych szczegółów, bez pisemnego potwierdzenia, jednak przy świadkach.
4. 20 lipca 2013 pożyczkobiorca stwierdził, że nie jest w stanie oddać pieniędzy i "odda jak będzie miał", jednocześnie zabraniając pożyczkodawcy przychodzenia do niego do domu w sprawie długu (sic!). Numer telefonu, pod którym wcześniej można było się z nim skontaktować, stał się nieosiągalny.

Tyle jeśli chodzi o suche fakty. Dodatkowo, aby sprawa była w miarę przejrzysta:
Oficjalnie pożyczkobiorcą jest Edward, ojciec Radosława, który prowadzi duże gospodarstwo rolne. Jak się okazało, Radosław jest już niesamowicie zadłużony na wszelkie możliwe sposoby (banki, parabanki, pożyczki prywatne), zalega także z opłatami wobec Urzędu Skarbowego. Stąd wszelkie kolejne umowy/pożyczki bierze na siebie ojciec, Edward. Jednak gospodarstwo prowadzą razem. Zaczęli wyprzedawać majątek ruchomy, gdyż grozi im komornik za niepłacenie podatków (być może komornik już zaczął zajmować majątek, nie mam informacji na ten temat). Pierwsza żona Radosława rozstała się z nim, gdy dowiedziała się o skali jego długów, wygrała także w sądzie sprawę o alimenty na ich dziecko. Druga żona Radosława nie wie (jeszcze) nic o jego długach - stąd "zabronili" dziadkowi przychodzenia do ich gospodarstwa i wypytywania o pieniądze "żeby żona się nie dowiedziała", jednocześnie grożąc (nie wprost) oskarżeniem o nachodzenie. Wcześniej kilkukrotnie Radosław pożyczał pieniądze o dziadka (po kilka tysięcy złotych), jednak wtedy spłacał pożyczki mniej więcej w terminie.
Obecnie wygląda na to, że kiedyś dobrze prosperujące gospodarstwo (Radosław z ojcem zajmowali się hodowlą świń na dużą skalę) zaczyna upadać. Prawdopodobnie nie posiadają już żadnych pieniędzy czy tez wartościowego majątku ruchomego. Wciąż jednak posiadają kilkadziesiąt hektarów ziemi + budynki gospodarcze. W związku z zaistniałą sytuacją proszę o poradę w następujących kwestiach:

1) Czy taka "umowa" z danymi, które opisałem wyżej, jest wiążąca w świetle prawa? Czy w przypadku rozprawy sądowej będzie wystarczającym dowodem? Dziadek nigdzie nie zgłaszał tej umowy, nie płacił od niej podatku - jeśli się nie mylę, powinien ją zgłosić pożyczkobiorca, czego oczywiście nie zrobił.

2) Jak ustalić ostateczną wartość długu? Początkowo wynosiła ona 17.000 + 10% odsetek, łącznie 18.700. Po ponownej pożyczce (9500 zł) pożyczkobiorca napisał, że "zobowiązuje się oddać całą kwotę, tj. 26500 zł (...)". W tym momencie "zniknęły" odsetki, choć nie było o tym mowy, wciąż miało obowiązywać 10% od pożyczanej sumy, czyli łącznie 29150, jednak na pisemnym zobowiązaniu widnieje suma 26500, pod którą dziadek się podpisał (przez swoje niedopatrzenie, bo nie godził się na anulowanie odsetek).

3) Jak powinno wyglądać zobowiązanie pożyczkobiorcy do przekazania ziemi zamiast pieniędzy, aby pozwalało skutecznie wyegzekwować je przed sądem?

4) Na ziemi dziadka, wciąż dzierżawionej (legalnie) przez pożyczkobiorcę są uprawiane zboża. Ich potencjalna wartość jest trudna do oszacowania, jednak mogłyby choćby częściowo pokryć wartość długu. Czy dziadek mógłby samowolnie zebrać plony z ziemi, której jest właścicielem (ale ją dzierżawi...), w ramach "windykacji długu" ? Jakie byłyby tego konsekwencje? Wolałbym uniknąć kuriozalnej sytuacji, w której zostałby oskarżony o kradzież/zawłaszczenie/cokolwiek przy próbie odzyskania długu.

5) Czy pożyczkobiorca faktycznie może oskarżyć o nachodzenie, w sytuacji, kiedy nie można skontaktować się z nim telefonicznie i w tym momencie jest to jedyna droga kontaktu wierzyciela z dłużnikiem?

6) Gdyby doszło do sytuacji, że komornik zajmie cały majątek pożyczkobiorcy i uda się przed sądem wyegzekwować spłatę długu, jaka jest "kolejność" egzekucji? Prawdopodobnie dług wobec dziadka jest zaledwie małą częścią długu wobec banków/urzędu skarbowego, do tego jeszcze dochodzą alimenty. Na co można w ogóle liczyć?

7) Co w przypadku śmierci dziadka? W wieku 85 lat można spodziewać się wszystkiego. Jak zabezpieczyć się przed umorzeniem sprawy, gdyby dziadek zmarł? Czy ten niewyegzekwowany dług "przejdzie" razem ze spadkiem?

8 ) Co można jeszcze zrobić, aby najlepiej przygotować się do rozprawy sądowej? Czy ponowienie podpisania umowy na bardziej formalnym wzorze, z pełnymi danymi i szczegółami sprawy, przy starych datach coś zmieni?

Liczę na Wasze porady, za co z góry dziękuję. Mam nadzieję, że sprawa została nakreślona przejrzyście. W razie czego postaram się udzielić wyczerpującej odpowiedzi.

Pozdrawiam,
Michał.
 
Ostatnia edycja:
Zadaj pytania w punktach. Tak czy siak konieczne pozwanie pożyczkobiorcy.
 
Pytania zostały zadane w punktach.
8 punktów, 8 pytań. Byłoby miło, gdyby post został przeczytany do końca. Rozumiem, że tekst długi, ale informacji i pytań sporo.
 
1. Jest Umowa pisemna, dziadek nie musiał zgłaszać. Jest to dowód, można powołać świadków, załączyć Umowę dzierżawy i inne
2. Kwota pożyczona zsumowana plus odsetki ustawowe.
3. Umowa notarialna przewłaszczenia (poczytaj)
4. Nie wiem, autentycznie nie wiem ale jest możliwe. Na pewno awantura...
5 Dłużnicy różne głupoty wygadują. Jeżeli telefonowanie nie jest natarczywe, wizyty sporadyczne to może sobie tylko pogadać...
6. Pierwszeństwo ma skarb państwa US Zusy, wierzyciele hipoteczni i na szarym końcu dziadek
7. Tak pasywa i aktywa się dziedziczy. Spadkobiercy nadal mają roszczenie.

8. Wezwij pisemnie (za zpo) do zapłaty długu, nalicz ustawowe odsetki (kalkulatory w sieci) wyznacz termin pod rygorem pozwu do sądu powszechnego. Brak reakcji. Biegiem do sądu (można spróbować przez EPU) z pozwem i dopiętymi dokumentami wraz z wnioskiem o zabezpieczenie roszczenia ( na tych gruntach rolnych)
Sprawdż KW tej ziemi czy nie ma zajęć komorniczych (dział III) czy wpisów hipotecznych (dział IV) wierzycieli.

I nie pisz tak długich opowieści Nikomu nie chce się czytać Podajesz i mieszasz fakty z nieistotnymi informacjami.
Słowem roszczenie masz o 100% pożyczonej kwoty Pamietaj
 
Ostatnia edycja:
Powrót
Góra