P
panananas
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2007
- Odpowiedzi
- 2
[przepraszam, że takie długie]
Witam.
Jestem nowy na tym forum i potrzebuję pomocy, wyjaśnienia pewnej sprawy. Nie mam doświadczenia w pisaniu wniosków, nie jestem też obeznany z prawem. Uczę się przez google i to forum, ale nie zawsze łatwo coś znaleźć...
Sytuacja nie dotyczy mnie, ale osoby mi bliskiej oraz jej rodziny. Jest dość skomplikowana, ale postaram się opisać ją w miarę dokładnie i bez emocji.
1/ jest mieszkanie, własność Pana P. [lat 74, 3 zawały na karku] w którym mieszka on, jego wnuczka [19 lat, studentka], którą opiekował się prawnie od 10 lat, oraz jego syn, bezrobotny alkoholik
2/ syn - jak napisałem wyżej - nie pracuje od wielu lat, pije, ostatnio sięga po denaturat, był na kilku odwykach [z ostatniego wrócił pijany, byłem świadkiem], powoduje 'delikatnie mówiąc' dyskomfort psychiczny pozostałej części rodziny, często się awanturuje, nie próbuje znaleźć pracy, pasożytuje na caritas i jakiejś formie pomocy społecznej [chyba dostaje 200zł miesięcznie - które w całości przepija].
3/ pan P. sporządził testament, na mocy którego mieszkanie po jego śmierci będzie wnuczki.
4/ syn pana P. nie ma praw do zajmowania lokalu
5/ syn pana P. wielokrotnie był proszony o opuszczenie lokalu i wielokrotnie też dostawał 'ostatnią szansę'
6/ pan P. napisał do prokuratury pismo o 'pomoc' w usunięciu syna z lokalu, które nic nie pomogło
7/ pan P. wysyła średnio 2 takie pisma w ciągu roku.
8/ mam ksero tego pisma. jest absolutnie nieprawidłowe formalnie, wobec czego domyślam się, że odpadło nawet nie czytane. nie jest to żaden wniosek, ani pozew. ot taki list raczej
9/ kurator wnuczki pana P. nie ma zielonego pojęcia jak pomóc [chociaż chce]
10/ dzielnicowy też nie ma zielonego pojęcia jak pomóc [wie o całej sytuacji od kilku lat]
Witam.
Jestem nowy na tym forum i potrzebuję pomocy, wyjaśnienia pewnej sprawy. Nie mam doświadczenia w pisaniu wniosków, nie jestem też obeznany z prawem. Uczę się przez google i to forum, ale nie zawsze łatwo coś znaleźć...
Sytuacja nie dotyczy mnie, ale osoby mi bliskiej oraz jej rodziny. Jest dość skomplikowana, ale postaram się opisać ją w miarę dokładnie i bez emocji.
1/ jest mieszkanie, własność Pana P. [lat 74, 3 zawały na karku] w którym mieszka on, jego wnuczka [19 lat, studentka], którą opiekował się prawnie od 10 lat, oraz jego syn, bezrobotny alkoholik
2/ syn - jak napisałem wyżej - nie pracuje od wielu lat, pije, ostatnio sięga po denaturat, był na kilku odwykach [z ostatniego wrócił pijany, byłem świadkiem], powoduje 'delikatnie mówiąc' dyskomfort psychiczny pozostałej części rodziny, często się awanturuje, nie próbuje znaleźć pracy, pasożytuje na caritas i jakiejś formie pomocy społecznej [chyba dostaje 200zł miesięcznie - które w całości przepija].
3/ pan P. sporządził testament, na mocy którego mieszkanie po jego śmierci będzie wnuczki.
4/ syn pana P. nie ma praw do zajmowania lokalu
5/ syn pana P. wielokrotnie był proszony o opuszczenie lokalu i wielokrotnie też dostawał 'ostatnią szansę'
6/ pan P. napisał do prokuratury pismo o 'pomoc' w usunięciu syna z lokalu, które nic nie pomogło
7/ pan P. wysyła średnio 2 takie pisma w ciągu roku.
8/ mam ksero tego pisma. jest absolutnie nieprawidłowe formalnie, wobec czego domyślam się, że odpadło nawet nie czytane. nie jest to żaden wniosek, ani pozew. ot taki list raczej
9/ kurator wnuczki pana P. nie ma zielonego pojęcia jak pomóc [chociaż chce]
10/ dzielnicowy też nie ma zielonego pojęcia jak pomóc [wie o całej sytuacji od kilku lat]