Eksmisja na bruk?

  • Autor wątku Autor wątku monika74
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

monika74

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2007
Odpowiedzi
3
Witam,
mam 33 lata, właścicielka domu w którym mieszkam od 20 lat, posiadając meldunek stały założyła mi sprawę o eksmisję. W dniu dzisiejszym sprawę przegrałam, otrzymując nakaz eksmisji, bez prawa do lokalu socjalnego, gdyż moje zarobki są zbyt wysokie ( 800-1000zł miesięcznie), oraz do pokrycia kosztów sądowych. Oczywiście mam prawo do odwołania od decyzji Sądu. Bardzo proszę o pomoc. Ponieważ nie wiem jakie tak naprawdę mam prawa... a nie stać mnie na adwokata.
Dziękuję
Monika
 
Faktycznie masz bardzo wysokie dochody.
To kup sobie mieszkanie.Za pół roku nic nie wydając, odłożysz na jeden metr. :D .Idąc tym tropem jak dożyjesz emerytury o chlebie i wodzie, to kupisz sobie 30 metrowe mieszkanie. :lol:
Przepraszam,że ironizuję, ale niektóre przepisy są...
Nie napiszę jakie, bo mnie z forum wyrzucą, a szkoda by było, bo czasem można uzyskać cenne rady.
 
Ponoć nie ma eksmisji na bruk.
A jaki podano powód, że trzeba cię było eksmitować? Masz uzasadnienie?
Dobrze, żeby jakiś fachowiec się wypowiedział jak by się tu (jeśli to własność) sprawdził pozew o naruszenie posiadania?
Napisz czy zalegałaś z czynszem, czy dostałaś wcześniej jakieś zawiadomienie od właścicielki, czy byłaś o tym uprzedzona?
 
Nie ma obowiązku kupowania mieszkania (zwłaszcza teraz, gdy ceny mieszkań rosną). Można sobie wynająć.
W orzeczeniu o eksmisji sąd przyznaje (lub nie) prawo do socjalu. Jeśli eksmitowany nie ma prawa do socjalu, to komornik może eksmitować jedynie do pomieszczenia tymczasowego (zapis w kodeksie cywilnym).
 
Moim zdaniem prawo jest źle skonstruowane, sprzyja powstawaniu zjawiska bezdomności, a bezdomność rodzi patologię.Ale co to kogo obchodzi.Mam własne doświadczenia, i podpisuję się pod tym obiema rękoma.
Są bezprawne eksmisje, i są przez prawo akceptowane.
 
Generalnie sprawa jest nader dziwna. Moja matka od ponad 20 lat wynajmowała to mieszkanie od właścicieli. W tzw. międzyczasie zostałam zameldowana w tym lokalu jako nieletnia. Dom jest w okropnym stanie, grozi zawaleniem. Jest również na to dokument z Powiatu. Od roku starałam się o mieszkanie z Gminy, ze względu na stan tego budynku. Gmina oczywiście zbywała mnie, wymyślając kolejne powody biurokracyjne tj. wyjaśnienie mojego meldunku w miejscu zamieszkania itp. Za każdym razem odpowiadałam na pisma, ale mnie zbywano. Sprawa o eksmisję trafiła na wokandę w trakcie mojej "walki" z Gminą. Właścicielka chciała mnie wymeldować, ale po wywiadzie środowiskowym i przedstwaieniu przeze mnie dokumentacji Gmina odmówiła wymeldowania, ale również nie starała się pomóc mi w uzyskaniu lokalu komunalnego bądź socjalnego.
na pierwszej sprawie, kiedy w końcu pojawiły się właścicielki dowiedziałam się, że moja matka nigdy nie dostała wypowiedzenia najmu (a nie mieszka w tym domu juz od 2 lat i zameldowana jest w innym miejscu) tak więc mam prawo do zamieszkania. Nigdy również właściciel nie remontował domu ani nie pozwalał na jakiekolwiek czynności związane z remontem...
Przedstawiłam możliwą dokumentację w Sądzie dołączając ja do akt... niestety na koniec uzyskałam informację, że gdyby moja matka nie otrzymała wypowiedzenia najmu miałabym prawo mieszkać, jednak otrzymała je i nie mam prawa do niczego. Ale jak wspomniałam wcześniej nic takiego nie miało miejsca... i jest to w protokole... Sędzia mówiła również tylko o mieszkaniu socjalnym... a co z komunalnym? Sprawę w Gminie również mam zablokowaną przez właścicielke...
 
Przez właścicielkę nigdy nie zostałam poinformowana o tym aby się wyprowadzić... nawet nie szukała ze mną kontaktu. Płaciłam czynsz podpisując się na przelewach swoim nazwiskiem i doskonale wiedziała, że tam mieszkam... ale przed Sądem stwierdziła, że nic nie wiedziała. Moja matka zalegała z czynszem do czego przyznała się przed sądem, ale w ramach samodzielnych remontów tzn krycie dachu, remont rozpadającej się sieni itp chciała odliczyć to od czynszu o czym również wspomniała na Sali rozpraw...
właścielka nie pojawiała się na rozprawach, nie donosiła istotnej dokumentacji ... więc nie wiem skąd ten werdykt... jedno zaprzecza drugiemu. Oczywiście złożyłam wniosek o apelację... zobaczymy co dalej.. ale czy mam możliwośc starania się o adwokata z urzędu? Ponieważ nie stać mnie na prywatnego...
 
Raczej w tego typu sprawach nie masz co liczyć na adwokata z urzędu.
Mam nadzieję, że sprawa trafi do wyższej instancji. Przygotuj się dobrze. Spisz sobie wszystko. Konkretnie i chronologicznie.
 
Powrót
Góra