K
Kudlaty92
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2015
- Odpowiedzi
- 2
Witam,
Mam problem z "fachowcem" postaram się w miarę przedstawić problem z nadzieją, że jest ktoś w stanie mi pomóc. Otóż wynająłem fachowca do remontu mieszkania (nie podpisywaliśmy umowy była to umowa jedynie słowna) z początku wykonywał swoją robotę i dostał jeden komplet kluczy by mógł pracować, gdy ja jestem w pracy. Wszystko było ok i kilka tygodni temu dostarczył mi zdjęcie napisanej na kartce ręcznie wyceny. Kwota została opłacona jednak nie w całości ponieważ fachowiec miał jeszcze raz pomalować mieszkanie. W ten piątek razem z moim ojcem wybraliśmy się do niego by powiedzieć, że będzie trzeba jeszcze położyć podłogę i umówiliśmy się wstępnie na dzisiaj (13.07.2015r) by zaczął robić. W sobotę otrzymałem telefon że podłoga w jednym pokoju już jest położona - niestety bez żadnej konsultacji ani informacji, że w ogóle będzie robił bo jak wcześniej wspomniałem umówieni byliśmy na 13.07.2015r. Tego samego dnia pojechałem zobaczyć jak wygląda sytuacja - okazało się, że fachowiec położył podłogę jak leciały deski przez co w niektórych miejscach kompletnie nie pasowały kolorystycznie (nie wspominając już nawet, że położył je w inny sposób niż chciałem bo nie zapytał - jego odpowiedź: "Bo tak się robi!"). Od razu do niego zadzwoniłem i zapytałem czy może to poprawić, na co on odparł, że da się ale nie ma zamiaru tego robić bo ja się nie znam i w takim razie się rozstajemy. Tego samego dnia wieczorem pojechałem do niego do domu odebrać klucze wraz z moim wujkiem jako świadkiem. Fachowiec oddał klucze mówiąc, że należą mu się pieniądze za wykonaną robotę i jeżeli mu nie zapłacę to my i tak nie mamy spisanej umowy więc będę mieć kłopoty bo nie udowodnię, że cokolwiek mu zapłaciłem. Brzmiało to jak groźba.
Podsumowując w skrócie: Fachowiec dostał pieniądze za wykonaną robotę, za wykonaną nie tak jak chciałem żąda pieniędzy i odmówił poprawek. Nic nie jest spisane ani umowa, ani dowód wpłaty, ani żadna faktura i klucze są u mnie. Groził mi, że jeżeli nie zapłacę reszty to będą konsekwencje znacznie większe bo nie mam dowodów, że cokolwiek mu płaciłem. Jedyne co wydaje mi się, że mógł zrobić na teoretyczną swoją korzyść to nagrać naszą ostatnią rozmowę i zrobić zdjęcia w mieszkaniu na dowód, że tam pracował.
Wszyscy mi mówią, że mam nie płacić bo gość chce mnie wykiwać z racji, że jestem młody i nie mam doświadczenia z takimi sytuacjami ale potrzebuje mieć pewności by spać spokojnie.
Z góry przepraszam jeżeli pomyliłem miejsca gdzie ten post powinien się znajdować.
Proszę o radę co powinienem zrobić. Czy on ma rację? Czy prawo jest po mojej stronie czy po jego?
Pozdrawiam
Mam problem z "fachowcem" postaram się w miarę przedstawić problem z nadzieją, że jest ktoś w stanie mi pomóc. Otóż wynająłem fachowca do remontu mieszkania (nie podpisywaliśmy umowy była to umowa jedynie słowna) z początku wykonywał swoją robotę i dostał jeden komplet kluczy by mógł pracować, gdy ja jestem w pracy. Wszystko było ok i kilka tygodni temu dostarczył mi zdjęcie napisanej na kartce ręcznie wyceny. Kwota została opłacona jednak nie w całości ponieważ fachowiec miał jeszcze raz pomalować mieszkanie. W ten piątek razem z moim ojcem wybraliśmy się do niego by powiedzieć, że będzie trzeba jeszcze położyć podłogę i umówiliśmy się wstępnie na dzisiaj (13.07.2015r) by zaczął robić. W sobotę otrzymałem telefon że podłoga w jednym pokoju już jest położona - niestety bez żadnej konsultacji ani informacji, że w ogóle będzie robił bo jak wcześniej wspomniałem umówieni byliśmy na 13.07.2015r. Tego samego dnia pojechałem zobaczyć jak wygląda sytuacja - okazało się, że fachowiec położył podłogę jak leciały deski przez co w niektórych miejscach kompletnie nie pasowały kolorystycznie (nie wspominając już nawet, że położył je w inny sposób niż chciałem bo nie zapytał - jego odpowiedź: "Bo tak się robi!"). Od razu do niego zadzwoniłem i zapytałem czy może to poprawić, na co on odparł, że da się ale nie ma zamiaru tego robić bo ja się nie znam i w takim razie się rozstajemy. Tego samego dnia wieczorem pojechałem do niego do domu odebrać klucze wraz z moim wujkiem jako świadkiem. Fachowiec oddał klucze mówiąc, że należą mu się pieniądze za wykonaną robotę i jeżeli mu nie zapłacę to my i tak nie mamy spisanej umowy więc będę mieć kłopoty bo nie udowodnię, że cokolwiek mu zapłaciłem. Brzmiało to jak groźba.
Podsumowując w skrócie: Fachowiec dostał pieniądze za wykonaną robotę, za wykonaną nie tak jak chciałem żąda pieniędzy i odmówił poprawek. Nic nie jest spisane ani umowa, ani dowód wpłaty, ani żadna faktura i klucze są u mnie. Groził mi, że jeżeli nie zapłacę reszty to będą konsekwencje znacznie większe bo nie mam dowodów, że cokolwiek mu płaciłem. Jedyne co wydaje mi się, że mógł zrobić na teoretyczną swoją korzyść to nagrać naszą ostatnią rozmowę i zrobić zdjęcia w mieszkaniu na dowód, że tam pracował.
Wszyscy mi mówią, że mam nie płacić bo gość chce mnie wykiwać z racji, że jestem młody i nie mam doświadczenia z takimi sytuacjami ale potrzebuje mieć pewności by spać spokojnie.
Z góry przepraszam jeżeli pomyliłem miejsca gdzie ten post powinien się znajdować.
Proszę o radę co powinienem zrobić. Czy on ma rację? Czy prawo jest po mojej stronie czy po jego?
Pozdrawiam