P
Proncess Etruska
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2016
- Odpowiedzi
- 5
Dzień dobry,
Nie wiem, czy piszę we właściwym dziale; jeżeli nie - to uprzejmie proszę, aby przenieść mój wątek do odpowiedniego działu.
Sprawa wygląda tak: nauczycielka języka polskiego w szkole syna (liceum), w ubiegłym roku przyłapana przeze mnie na niekompetencji (błędy ortograficzne i interpunkcyjne, poprawianie prawidłowej pisowni na błędną), od tej pory odmawiała udostępnienia prac mnie jako rodzicowi. Ja dotarłam do nowych przepisów i powołując się na nie wczoraj otrzymałam prace od dyrekcji szkoły. I okazało się, że prace wyglądają nieco inaczej niż gdy je wcześniej widział mój syn. Otóż gdy kilka miesięcy temu nauczycielka dała uczniom do przejrzenia na lekcji prace sprawdzone, poprawione i ocenione przez siebie, synowi udało się częściowo te prace sfotografować telefonem. Częściowo, bo nauczycielka szybko mu je zabrała. Wczoraj porównałam otrzymane w szkole prace (te same prace) z ich zdjęciami zrobionymi te parę miesięcy temu przez syna. Niektóre uwagi wcześniej napisane przez nauczycielkę )czerwonym flamastrem) zostały wymazane (w paru miejscach czerwony kolor jeszcze przebija), a zostały dopisane nowe uwagi, których tam wcześniej nie było; w przypadku jednej z prac została też obniżona punktacja. Oczywiście zgłoszę to dyrekcji, ale nie wiem, na ile dyrekcja jest nieświadoma działań nauczycielki. Ta osoba pracuje wiele lat i sygnały o jej niekompetencji z pewnością wielokrotnie do dyrekcji docierały. Natomiast sprawy sfałszowania dokumentów, którymi są prace ucznia, nie pozwolę zamieść pod dywan.
Pytanie: jak powinnam działać? Co zrobić? Gdzie uderzać?
Z góry dziękuję za porady.
Nie wiem, czy piszę we właściwym dziale; jeżeli nie - to uprzejmie proszę, aby przenieść mój wątek do odpowiedniego działu.
Sprawa wygląda tak: nauczycielka języka polskiego w szkole syna (liceum), w ubiegłym roku przyłapana przeze mnie na niekompetencji (błędy ortograficzne i interpunkcyjne, poprawianie prawidłowej pisowni na błędną), od tej pory odmawiała udostępnienia prac mnie jako rodzicowi. Ja dotarłam do nowych przepisów i powołując się na nie wczoraj otrzymałam prace od dyrekcji szkoły. I okazało się, że prace wyglądają nieco inaczej niż gdy je wcześniej widział mój syn. Otóż gdy kilka miesięcy temu nauczycielka dała uczniom do przejrzenia na lekcji prace sprawdzone, poprawione i ocenione przez siebie, synowi udało się częściowo te prace sfotografować telefonem. Częściowo, bo nauczycielka szybko mu je zabrała. Wczoraj porównałam otrzymane w szkole prace (te same prace) z ich zdjęciami zrobionymi te parę miesięcy temu przez syna. Niektóre uwagi wcześniej napisane przez nauczycielkę )czerwonym flamastrem) zostały wymazane (w paru miejscach czerwony kolor jeszcze przebija), a zostały dopisane nowe uwagi, których tam wcześniej nie było; w przypadku jednej z prac została też obniżona punktacja. Oczywiście zgłoszę to dyrekcji, ale nie wiem, na ile dyrekcja jest nieświadoma działań nauczycielki. Ta osoba pracuje wiele lat i sygnały o jej niekompetencji z pewnością wielokrotnie do dyrekcji docierały. Natomiast sprawy sfałszowania dokumentów, którymi są prace ucznia, nie pozwolę zamieść pod dywan.
Pytanie: jak powinnam działać? Co zrobić? Gdzie uderzać?
Z góry dziękuję za porady.