S
Sławek78
Użytkownik
- Dołączył
- 05.2011
- Odpowiedzi
- 98
Witam
Od 2001 roku do roku 2013 miałem zawartą umowę dystrybucyjną z firmą "A" na sprzedaż licencji moich programów. Firma zakończyła działalność w 2013 roku. Od tego czasu sprzedaż licencji prowadziła firma "B" uznałem że ok, nie potrzebuję umów kolejnych bo właściciel firmy to dobry kolega. Dwa dni temu odkryłem, że prowadzili przez kilka lat proceder sprzedaży moich programów za pomocą podmiotu "C" który nie miał umowy dystrybucyjnej i mnie okradali. Nie informowali o sprzedaży licencji i brali 100% kwoty dla siebie. Teraz uwaga, bo od czytania można dostać raka, nie zwracam za leczenie.
Właściciel firmy stwierdził, że skoro odkryłem że mnie okradali, to jest mi w stanie zapłacić 50% prowizji za licencje. Stwierdziłem że jego firma "C" nie ma umowy dystrybucyjnej i że ma zapłacić 100% kwoty. To co usłyszałem później zszokowało mnie tak że nie mogłem w to uwierzyć. Nazwał mnie Pan Marcin cytuję "h***m pi********m" i że jak pójdę do sądu to "h***a zobaczę" i że on nie jest frajerem i że "jak pójdziesz na policję to zobaczysz co będzie" oraz dodał "potrafię kogoś zniszczyć"
Powiedział "Siadaj h***u pi******y i pisz emaila że mam ci zapłacić tylko 1500 zł na dwie raty bo inaczej h***u p********y ciebie załatwię". Powiedział że to moja wina bo ich nie pilnowałem. Jego pracownik przyznał się do okradania mnie i że robili to bo potrzebowali kasy.
Radca prawny już wysłał pismo, ale mam pytanie, zgłaszać do prokuratury nawet jak zapłaci czy dać sobie spokój ze sprawą karną? Co radzicie?
Te cytaty są prawdziwe.
Od 2001 roku do roku 2013 miałem zawartą umowę dystrybucyjną z firmą "A" na sprzedaż licencji moich programów. Firma zakończyła działalność w 2013 roku. Od tego czasu sprzedaż licencji prowadziła firma "B" uznałem że ok, nie potrzebuję umów kolejnych bo właściciel firmy to dobry kolega. Dwa dni temu odkryłem, że prowadzili przez kilka lat proceder sprzedaży moich programów za pomocą podmiotu "C" który nie miał umowy dystrybucyjnej i mnie okradali. Nie informowali o sprzedaży licencji i brali 100% kwoty dla siebie. Teraz uwaga, bo od czytania można dostać raka, nie zwracam za leczenie.
Właściciel firmy stwierdził, że skoro odkryłem że mnie okradali, to jest mi w stanie zapłacić 50% prowizji za licencje. Stwierdziłem że jego firma "C" nie ma umowy dystrybucyjnej i że ma zapłacić 100% kwoty. To co usłyszałem później zszokowało mnie tak że nie mogłem w to uwierzyć. Nazwał mnie Pan Marcin cytuję "h***m pi********m" i że jak pójdę do sądu to "h***a zobaczę" i że on nie jest frajerem i że "jak pójdziesz na policję to zobaczysz co będzie" oraz dodał "potrafię kogoś zniszczyć"
Powiedział "Siadaj h***u pi******y i pisz emaila że mam ci zapłacić tylko 1500 zł na dwie raty bo inaczej h***u p********y ciebie załatwię". Powiedział że to moja wina bo ich nie pilnowałem. Jego pracownik przyznał się do okradania mnie i że robili to bo potrzebowali kasy.
Radca prawny już wysłał pismo, ale mam pytanie, zgłaszać do prokuratury nawet jak zapłaci czy dać sobie spokój ze sprawą karną? Co radzicie?
Te cytaty są prawdziwe.