M
^^mika^^
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 07.2009
- Odpowiedzi
- 2
Sprawa wygląda tak... Dzisiaj do skrzynki mój chłopak otrzymał pismo od firmy BEST. Dotyczy umowy kredytu ratalnego z 2009 roku (nie napisane z kim kredyt był podpisany), który wzięła jego zmarła matka (zm. w 2013r.). Do spłaty 3547 zł. Proszą o przesłanie dokumentacji spadkowej, której chłopak nie posiada, ponieważ takiej sprawy nigdy nie było. Dodam również, że pismo wrzucone do skrzynki jak ulotka (bez awizo), a pieczątka i podpis dyrektora jest nieczytelny, wygląda na skserowany, drukowany, bardzo wyblakły w porównaniu do całej zawartości. Oczywiście, chłopak skontaktował się telefonicznie, bo chciał się dowiedzieć, co to za kredyt, na co był brany i że nie posiada wyżej wymienionych dokumentów. Kobieta mu tak jakieś ogólniki rzuciła i powiedziała, że do spadku są powołane dwie osoby - on i jego siostra (nic nie wspomniała o ich bracie, który również jest pełnoletni i gdyby mieli cokolwiek dziedziczyć to raczej we trójkę, a nie w dwójkę). Wszystko wygląda podejrzanie i jest grubymi nićmi szyte. Straszą, że skierują to do sądu, ponieważ chłopak się wkurzył i powiedział pani przez telefon, że na takie podejrzane pisma nic płacić nie będzie. Jak sytuacja wygląda w tej sprawie? Odezwali się po trzech latach od śmierci matki. Kredyt brany w 2009 roku, więc 10 lat jeszcze nie minęło... Czy ma to jakąkolwiek moc? I czy trzeba będzie to spłacać? Aa i czy to normalne, że niby komornik sprzedał im dług - tak powiedziała ta pani - o który się wcześniej nigdy nikt nie upomniał (komornik, gdyby chciał, to ściągnąłby go dużo wcześniej i to momentalnie, ponieważ chłopak ciągle pracuje). Przecież to komornik jest ostateczną jednostką, która może ściągnąć dług, jeżeli innym się to nie udaje (ma dużo większe prawa), więc po co te udziwnianie. W ogóle skąd wzięli obecne dane mojego chłopaka (adres), skoro od śmierci matki zameldowany jest na moim mieszkaniu (a nie mają tak podstawowej informacji, jak to, że jest trójka rodzeństwa).