firma windykacyjna żąda zapłaty za czesne - pomocy - cz II

  • Autor wątku Autor wątku omega-19
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
[/quote]
blanka1983 napisał:
jeśli uczelnia sprzedała dług, którego nie było??
W prawie nie istnieje "coś, czego nie ma". Za to "coś" może być wadliwe. Np. bezzasadna wierzytelność, jest wadliwym prawem majątkowym. W Twoim przypadku doszło do cesji wadliwej wierzytelności. To nie Twoja sprawa. Roszczenie w stosunku do Ciebie było bezpodstawne zarówno przed cesją, jak i po cesji (w wyniku cesji wierzytelności, nie ubyło Ci żadne prawo). Poszkodowanym może ewentualne tu byś nabywca wierzytelności, ale to już sprawa wyłącznie pomiędzy stronami umowy cesji.
 
miał ktoś z Was taki przypadek, że po wniesieniu odpowiedzi na apelację KGPN sąd okręgowy wzywał go do dostarczenia dla sądu w ciągu 3 dni umowy pomiedzy szkołą a pozwanym?
bo do mnie właśnie coś takiego przyszło, a żadna umowa nie była zawierana - jedynie ślubowanie, którego kopie sąd ma bo kgpn wniosło je jako "dowód"
 
To bardzo dobrze. Nie ma umowy. Może nawet nie być rozprawy?
 
samej rozprawy i tak raczej nie bedzie bo kgpn wnosil o przeprowadzenie jej w trybie urposzczonym czyt. "przy kawce w biurze" a nie na sali rozpraw ;)
zastanawia mnie tylko dlaczego sad ode mnie chce ta umowe skoro powod nie zglosil nic takiego jako dowod.
no nic, odpisze do sadu ze nie bylo zadnej umowy a powod opiera sie na slubowaniu
 
Witam, wygrałem sprawę w sądzie rejonowym.
Użyłem argumentów, które pojawiły się tu na forum (w pierwszej połowie tego tematu).
Wierzytelność - luty 2004. Czyli przed ustawą o swobodzie dz.gosp. z 2004 i ustawy o szkolnictwie wyższym z 2005.

Sąd uznał, że nie jest to świadczenie okresowe (jedna płatność w ratach).
Natomiast uznał, że uczelnia prowadziła działalność gospodarczą, ponieważ dopiero w 2005. roku ustawodawca określił, że działalność dydaktyczna i naukowa uczelni to nie działalność gospodarcza.
Trafiłem na dobrego i porządnego sędziego. Mimo, że moja wierzytelność była śmiesznie niska, to i tak nie tylko pomiędzy rozprawami dokładnie przeanalizował moje stanowisko, które przedłożyłem, ale też wgłębił się w obie ustawy - z 1990 i 2005 roku i powiedział, że zgodnie z takimi a takimi paragrafami tych ustaw moja wierzytelność przedawnia się jak wierzytelności związane z prowadzeniem działalności gospodarczej.
 
U mnie wnieśli apelację, więc sprawa trafi do Sądu Okręgowego w Warszawie. Czekam na odpis apelacji który ma mi zostać dostarczony.
 
Też na to czekam. Pewnie będziesz miał pierwszy sprawę.
 
Ciekawe czy w mojej sprawie (kwota z odsetkami poniżej tysiąca) będzie im się chciało apelować. Był tu przypadek na forum, że po przegranej w pierwszej instancji się wycofali. Ciekawe co na to miało wpływ?
 
Dzień dobry
Dzisiaj po kolejnej, trzeciej rozprawie wygrałem sprawę z KGPNw sądzie rejonowym. Sąd uznał 3 letnie przedawnienie (roszczenia z 2009r.) i oddalił powództwo. Teraz 3 tygodnie muszę czekać na uprawomocnienie, choć pewnie na 99% będzie wniosek o uzasadnienie wyroku a później pewnie apelacja do sądu okręgowego... Czy ktoś może tutaj wrzucić sygnatury orzecznictw w sądach okręgowych?

Mam tez jedno jeszcze pytanie:
Skoro wygrałem czy mogę jakoś domagać się zwrotu jakichś kosztów z tytułu stawiennictwa się w sądzie? Utracony czas, dzień wolny od pracy itp?
 
fusss napisał:
Skoro wygrałem czy mogę jakoś domagać się zwrotu jakichś kosztów
Mogłeś (oczywiście nie za utracony czas, lecz za dojazd publicznym środkiem transportu już tak). Należało zawnioskować o to na rozprawie. Sąd zasądziłby te koszty od powoda w wyroku. Teraz już jest wyrok, więc po sprawie.
 
Ostatnia edycja:
a czy nie jest tak, ze pozwany nie moze ubiegac sie za zwrot kosztow dojazdu? wydawalo mi sie ze tylko swiadkowie moga
 
aquarius! napisał:
a czy nie jest tak, ze pozwany nie moze ubiegac sie za zwrot kosztow dojazdu?
Każda ze stron może. Sąd uzna, czy te koszty były celowe i ewentualnie je zasądzi (oczywiście na wniosek) od przegranego.
 
Witajcie,
od jakiegoś czasu też mam do czynienia z KGPN i jedną z uczelni. Moje pytanie jest takie - załóżmy, że chcę polubownie zakończyć sprawę i spłacić zadłużenie główne tj. to należne szkole + odsetki. Zadłużenie powstało w 2009 roku, więc same odsetki będą spore, ale część z nich powinna się przedawnić. Jak mądrze rozegrać sprawę, aby zapłacić tylko te odsetki, które się nie przedawniły?
Czy też lepiej czekać na sądowy nakaz (jakie są koszty czegoś takiego) i wtedy wnioskować o umorzenie części odsetek w związku z przedawnieniem?
 
Ostatnia edycja:
mam pytanie od osob po okregowce. czy dostal ktos z Was pismo od kgpn o wskazanie numeru konta wplaty zasadzonych kosztow? bo przyszlo mi cos takiego dzisiaj i koniecznie chca aby wskazac tez wlasciciela podanego konta. z sadu nie dostalem zadnej informacji o przebiegu sprawy i dodzwonic sie tez nie moge aby to sprawdzic. a zdziwil mnie ten list od kgpn i nie wiem czy znowu cos kombinuja czy o co chodzi?
 
ok juz wszystko wiem, sad okregowy oddalil apelacje kgpn tyle ze ja nie dostalem zadnej informacji o tym (telefonicznie udalo sie dowiedziec). tylko dziwne jest ze inpost wogole nie dostarczyl mi wezwania na rozprawe a ona sie odbyla :/ powinni uniewaznic przetarg na to dziadostwo bo listy sadowe nie dochodza!!!!
teraz musze zlozyc o pisemne potwierdzenie z sadu. tylko czy musi minac jakis czas ab zlozyc wniosek o wyrok na pismie czy moge odrazu?
ps. dzieki ukasho za pomoc z pismem, sporo mi pomoglo :)
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra