P
poiuytre
Użytkownik
- Dołączył
- 04.2008
- Odpowiedzi
- 74
Jestem w trakcie czyszczenia praw do wydania książki zawierającej wiele ilustracji wciąż objętych ochroną. Kontaktuję się z poszczególnymi właścicielami praw – są to głównie OZZ i instytuty zajmujące się twórczością danego artysty. W odpowiedzi dostaję cennik i przygotowywana jest odpowiednia umowa. Wszystko zgodnie ze sztuką.
Trafiłem jednak na fundacje (poświęcone konkretnym artystom), które mailowo poinformowały mnie, że udzielają mi zgody na użycie reprodukcji nieodpłatnie (jedna dodatkowo zażyczyła sobie przesłanie kopii książki po jej wydaniu). I tu pojawia się pytanie: czy taka forma mailowa jest wystarczająca z prawnego punktu widzenia i zabezpiecza mnie na wypadek, gdyby jednak kiedyś zmienili zdanie (sytuacja dosyć mocno abstrakcyjna, ale wolę się upewnić na wszelki wypadek)?
Trafiłem jednak na fundacje (poświęcone konkretnym artystom), które mailowo poinformowały mnie, że udzielają mi zgody na użycie reprodukcji nieodpłatnie (jedna dodatkowo zażyczyła sobie przesłanie kopii książki po jej wydaniu). I tu pojawia się pytanie: czy taka forma mailowa jest wystarczająca z prawnego punktu widzenia i zabezpiecza mnie na wypadek, gdyby jednak kiedyś zmienili zdanie (sytuacja dosyć mocno abstrakcyjna, ale wolę się upewnić na wszelki wypadek)?