A
aniz
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 02.2010
- Odpowiedzi
- 17
Jestem fotografem pracującym na pojedyncze zlecenia. Dzisiaj spotkała mnie bardzo przykra sytuacja i chciałbym dowiedzieć, czy działanie właściciela miała jakąś podstawę prawną.
Dostałem zlecenie przygotowania fotografii do książki. Dział którym miałem się zająć to fotografie jednego z ziemian z mojej okolicy, (Połczyński - minister w rządzie III kadencji IIRP) Zachowały się po nim 3 dworki, ruiny młyna i grobowce. Jeden dworek jest opuszczony, wiec nie było problemu, drugi został zaadaptowany na Ośrodek Pomocy Społecznej - budynek instytucji publicznej, więc bez problemu, trzeci padł w ręce prywatne i jest tam jakiś hotelik. W ostatnim był problem. Podjechałem do budynku, w którym odbywało się przyjęcie. Nie chciałem ludziom przerywać imprezy (chociaż powinienem) i zacząłem pstrykać. Po 3-4 zdjęciach pojawił się pan bez karku z napisem OCHRONA i zaczął szarpać mnie do środka dworku. Od razu schowałem kartę pamięci w skarpetę. Ochroniarz zamknął mnie w pomieszczeniu i jakieś 20 minut czekałem na właściciela dworku, który pojawił się z policją. Wielkie halo, że zrobiłem parę zdjęć. Policja spisała moje dane, a właściciel postraszył mnie sprawą sądową fotografowania budynku prywatnego. Pytanie, czy ten budynek, jako na stałe związane z kulturą regionu, nie jest objęty jakąś klauzulą która pozwala go fotografować i upowszechnia do niego dostęp.
Oczywiście zaraz w poniedziałek idę do prokuratora powiedzieć mu o syt. w której pozbawiono mnie wolności, a do komendy pod którą podlegali policjanci piszę zażalenie, że nie wszczęli czynności związanych z ograniczeniem mojej wolności i nie przedstawili mi się przed interwencją.
Dostałem zlecenie przygotowania fotografii do książki. Dział którym miałem się zająć to fotografie jednego z ziemian z mojej okolicy, (Połczyński - minister w rządzie III kadencji IIRP) Zachowały się po nim 3 dworki, ruiny młyna i grobowce. Jeden dworek jest opuszczony, wiec nie było problemu, drugi został zaadaptowany na Ośrodek Pomocy Społecznej - budynek instytucji publicznej, więc bez problemu, trzeci padł w ręce prywatne i jest tam jakiś hotelik. W ostatnim był problem. Podjechałem do budynku, w którym odbywało się przyjęcie. Nie chciałem ludziom przerywać imprezy (chociaż powinienem) i zacząłem pstrykać. Po 3-4 zdjęciach pojawił się pan bez karku z napisem OCHRONA i zaczął szarpać mnie do środka dworku. Od razu schowałem kartę pamięci w skarpetę. Ochroniarz zamknął mnie w pomieszczeniu i jakieś 20 minut czekałem na właściciela dworku, który pojawił się z policją. Wielkie halo, że zrobiłem parę zdjęć. Policja spisała moje dane, a właściciel postraszył mnie sprawą sądową fotografowania budynku prywatnego. Pytanie, czy ten budynek, jako na stałe związane z kulturą regionu, nie jest objęty jakąś klauzulą która pozwala go fotografować i upowszechnia do niego dostęp.
Oczywiście zaraz w poniedziałek idę do prokuratora powiedzieć mu o syt. w której pozbawiono mnie wolności, a do komendy pod którą podlegali policjanci piszę zażalenie, że nie wszczęli czynności związanych z ograniczeniem mojej wolności i nie przedstawili mi się przed interwencją.