Witam Wszystkich po długim czasie.
Miałem przygodę fotoradarową ze strażą (między-) gminna w Kęsowie. Dostałem do wypełnienia dokumenty... Zdarzenie miało miejsce w połowie 2012 roku, gdzie w praktyce nie istniała już Straż Gminna Kęsowo, a jedynie Straż "Międzygminna". A więc jakiś twór o niezatwierdzonej nazwie. Dokumentów nie odesłałem, a wysłałem jedynie pismo z prośbą o wyjaśnienie na jakiej podstawie organ domagający się przyznania do winy w ogóle działa. W odpowiedzi (z resztą zupełnie ignorującej moja prośbę) otrzymałem pismo stwierdzające, że nie udzieliłem odpowiedzi, w związku z czym dostałem wezwanie na przesłuchanie (obowiązkowe) na dzień 24 grudnia. Nie wiem czy chcieli mnie upokorzyć czy jak? Odpisałem, że jeżeli wykażą swoje uprawnienia do posługiwania się nazwa "Straż Gminna" - gdyż takie były pieczęcie i nagłówki, to przyjadę, w innym przypadku - nie. W odpowiedzi otrzymałem notatkę służbową, że SG odstępuje od przesłuchania ze względu na znaczne trudności w dotarciu (że niby moje trudności...). Nie byłbym sobą, gdybym nie odpisał, żeby nie imputowali mi faktów, które nie miały miejsca i jeszcze raz napisałem powód niestawienia się. No to się chyba rozeźlili, bo oddali sprawę do Sądu w Tucholi za niewskazanie kto prowadził pojazd.
Minęło pół roku i trzymam Postanowienie sądu, w którym sprawę umorzono. W postanowieniu jest napisane m.in.
"Tymczasem obwiniony zakwestionował uprawnienia organu (-) opierając się na wątpliwości opublikowanej w Dz. Urzędowym treści uchwały Rady Gminy, a jego wątpliwości nie zostały przez organ rozwiane. Skoro organ żąda informacji, obowiązany jest wykazać swe uprawnienia do wystąpienia z takim żądaniem. Dopóki tego nie uczyni, nie aktualizuje się po stronie osoby wezwanej obowiązek udzielenia odpowiedzi.
Wobec powyższego należy stwierdzić, że zachowanie obwinionego nie wyczerpuje znamion wykroczenia, skoro żądający organ nie był w stanie (bądź nie chciał) wykazać swego uprawnienia. Okoliczność ta zgodnie z art. 5 par. 1 pkt. 2 kpow stanowi negatywna przesłankę postępowania i musi skutkować odmowa wszczęcia postępowania bądź umorzeniem wszczętego."
Jak widać buta i arogancja strażników naraziła wszystkich podatników na niepotrzebne koszty sądowe, którymi wszyscy płacący zostaliśmy obciążeni.
Pisząc to wszystko wcale nie chcę wykazać mojej ignorancji dla przepisów drogowych, ale na podstawie tak wykonanego pomiaru niemożliwe jest dowiedzenie winy kierowcy (to już zupełnie inna historia). Fotoradar ustawiony był bowiem pod kątem 60 stopni do osi jezdni, co jednoznacznie wynika z nadesłanego zdjęcia, zamiast jak jest w instrukcji użytkowania urządzenia oraz w dokumencie Zatwierdzenia Typu - 22 stopnie. Tego jednak na razie nie dane mi było na obecnym etapie dowieść.
Ta cała sytuacja nauczyła mnie jednego - od Pruszcza do Łyskowa włącznie jeździmy przepisowo. Cel Straży Jakkolwiek Nazwanej został chyba osiągnięty (no chyba, że chodziło im o kasę, ale tu muszą jeszcze dużo się nauczyć...)