R
rewgrze
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 01.2013
- Odpowiedzi
- 8
Witam
załozyłam to jako nowy temat, ale moze powinno sie to znaleśc tutaj...
Zwracam się z prośba o pomoc, może ktos umie cos doradzic w tej sprawie?
Otóż: mój mąż około 8 października 2012r. (nie pamiętam dokładnie daty) otrzymał z GITD „wezwanie użytkownika pojazdu do wskazania kierującego lub użytkownika pojazdu” (pismo z dnia 01.10.2012r) wykroczenie przekroczenia prędkości o 32km/h w dniu 10.03.2012r.;
w związku z tym ze mąz wiedział ze wtedy jechał tamta droga gdzie jest ten fotoradar i faktycznie mógł przekroczyc prędkość odesłał formularz (dokładnie 09.10.2012r.), w którym podał wszystkie dane do wystawienia mandatu.
Do tego szukaliśmy czy termin na wystawienie nie minął i jako ze nie upłynął rok od przekroczenia prędkości mąż to odesłał aby dobrowolnie poddac się karze mandatu i aby go wystawili.
Długi czas była cisza, aż do dzis (28.01.2013r) kiedy to przyszło pismo z GITD w którym to cytuję:
„W związku z przesłaniem oświadczenia, w którym wyraża Pan zgode na przyjecie mandatu karnego za wykroczenie określone w art. 92a Kodeksu wykroczeń )tj.”… przekroczenie dopuszczlnej prędkości…”), uprzejmie informuję, że mając na uwadze upływ terminu, w którym organ może nałożyć grzywnę w drodze mandatu karnego sprawa zostanie skierowana z wnioskiem o ukaranie do sądu rejonowego, właściwego ze względu na miejsce popełnienia wykroczenia”
No i teraz moje pytanie CO DALEJ MAMY ZROBIC?
W piśmie jest mowa ze mąż może:
1. pisemnie złożyć wyjaśnienia i nie będzie wzywany na posiedzenie sprawy
2. nie przekazywanie takiej odpowiedzi i będzie wzywany na przesłuchanie do siedziby GITD.
Czy GITD może po takim czasie wszczynac sprawe i ukarac go mandatem karnym (proszę o podstawe prawną)?
Dodam ze chcemy to jak najszybciej zakończyc, bo od początku było wiadomo ze mąż tam jechał, przekroczył prędkość wiec wiedzieliśmy ze można spodziewac się mandatu, ale taki obrót sprawy jest dla nas dziwny, ze maż przyznaje się do przyjecia mandatu a oni przysyłaja cos co wskazuje ze termin na jego wystawienie upłynął i to nie z naszej winy a ich opieszałości…
Wiadomo ze mąż nie ma czasu (pracuje i to tez nie zawsze jest w Polsce) na jezdzenie do siedziby GITD lub tez sądu rejonowego właściwego na popełnienie wykroczenia.
Proszę o wszystkie porady, sugestie...
załozyłam to jako nowy temat, ale moze powinno sie to znaleśc tutaj...
Zwracam się z prośba o pomoc, może ktos umie cos doradzic w tej sprawie?
Otóż: mój mąż około 8 października 2012r. (nie pamiętam dokładnie daty) otrzymał z GITD „wezwanie użytkownika pojazdu do wskazania kierującego lub użytkownika pojazdu” (pismo z dnia 01.10.2012r) wykroczenie przekroczenia prędkości o 32km/h w dniu 10.03.2012r.;
w związku z tym ze mąz wiedział ze wtedy jechał tamta droga gdzie jest ten fotoradar i faktycznie mógł przekroczyc prędkość odesłał formularz (dokładnie 09.10.2012r.), w którym podał wszystkie dane do wystawienia mandatu.
Do tego szukaliśmy czy termin na wystawienie nie minął i jako ze nie upłynął rok od przekroczenia prędkości mąż to odesłał aby dobrowolnie poddac się karze mandatu i aby go wystawili.
Długi czas była cisza, aż do dzis (28.01.2013r) kiedy to przyszło pismo z GITD w którym to cytuję:
„W związku z przesłaniem oświadczenia, w którym wyraża Pan zgode na przyjecie mandatu karnego za wykroczenie określone w art. 92a Kodeksu wykroczeń )tj.”… przekroczenie dopuszczlnej prędkości…”), uprzejmie informuję, że mając na uwadze upływ terminu, w którym organ może nałożyć grzywnę w drodze mandatu karnego sprawa zostanie skierowana z wnioskiem o ukaranie do sądu rejonowego, właściwego ze względu na miejsce popełnienia wykroczenia”
No i teraz moje pytanie CO DALEJ MAMY ZROBIC?
W piśmie jest mowa ze mąż może:
1. pisemnie złożyć wyjaśnienia i nie będzie wzywany na posiedzenie sprawy
2. nie przekazywanie takiej odpowiedzi i będzie wzywany na przesłuchanie do siedziby GITD.
Czy GITD może po takim czasie wszczynac sprawe i ukarac go mandatem karnym (proszę o podstawe prawną)?
Dodam ze chcemy to jak najszybciej zakończyc, bo od początku było wiadomo ze mąż tam jechał, przekroczył prędkość wiec wiedzieliśmy ze można spodziewac się mandatu, ale taki obrót sprawy jest dla nas dziwny, ze maż przyznaje się do przyjecia mandatu a oni przysyłaja cos co wskazuje ze termin na jego wystawienie upłynął i to nie z naszej winy a ich opieszałości…
Wiadomo ze mąż nie ma czasu (pracuje i to tez nie zawsze jest w Polsce) na jezdzenie do siedziby GITD lub tez sądu rejonowego właściwego na popełnienie wykroczenia.
Proszę o wszystkie porady, sugestie...