Witam wszystkich forumowiczów,
Odwiedzałem to forum od dłuższego czasu z powodu jednej ze słynniejszych straży miejskich, a mianowicie Debrzno. Nie będę ukrywał ich nazwy, ponieważ traktuję ich jako instytucję czysto zarobkową o czym świadczą propozycje o zakończeniu opisywanej sprawy bez pkt. karnych.
Sprawa nie jest jeszcze zakończona, ale myślę, że inne osoby będą mogły sporo zyskać.
Akcja:
Otrzymałem zdjęcie z fotoradaru w sierpniu zeszłego roku tj. 2011. Zdjęcie wykonane od tyłu, więc nie mogłem rozpoznać kto kierował samochodem. Jako osobę kierującą podałem znajomą Anne V. zamieszkałą w Niemczech. Podałem wszystkie znane mi dane kontaktowe, oczywiście nie na dokumencie przysłanym przez straż miejską, tylko w zwykłym oświadczeniu napisanym, podpisanym, zeskanowanym i wysłanym na maila (podpisany, zeskanowany dokument jest przyjmowany w straży jako ważny). I tak oto minęło trochę ponad pół roku, słyszę pukanie do drzwi- listonosz z listem poleconym ze straży miejskiej w Debrznie. Podpisałem, otworzyłem i dowiedziałem się, że jestem wzywany do Debrzna w charakterze świadka. Niby nigdy nic, tylko odległość dzieląca Debrzno od mojej miejscowości to 600 km, a dokładniej to 622 km. Wykonałem telefon, w słuchawce nostalgicznym głosem syntezator mowy poinformował mnie, że przewidywany czas oczekiwania na połączenie wynosi 15 minut. Czekałem. Po jakiś 8 po drugiej stronie usłyszałem męski głos w słuchawce:
-W czym mogę pomóc?
Opowiedziałem całą sytuację i zadałem pytanie dlaczego mam być przesłuchiwany w charakterze świadka, skoro pół roku temu podałem wszystkie znane mi informacje dotyczące osoby kierującej wymienionym samochodem.
Strażnik miejski/aplikant/specjalista czy kogo tam mają odpowiedział:
-tak, wiem, widzę, ale chcemy skorzystać z dodatkowej możliwości przesłuchania Pana w charakterze świadka.
-Czy nie ma możliwości przesłuchania mnie na miejscu w jednostce policji lub straży miejskiej adekwatnej do mojego miejsca zamieszkania?-zapytałem
-nie ma- odpowiedziała osoba po drugiej stronie
Po przekalkulowaniu na szybko kosztów dojazdu (samochodem) zostałem poinformowany, że zostaną mi one zwrócone, ale za pociąg najniższej klasy. A na sam koniec ów człowiek dodał tekst brzmiący:
-No chyba że się Pan czegoś boi?- Tekst na poziomie 6 latka
-w takim razie do zobaczenia- odpowiedziałem
Zaczęło się przeszukiwanie internetu w poszukiwaniu sposobu dojazdu i jego rozliczeniu. I tu uwaga. Dojazd pociągiem: 19 godz. 15 min z 7 przesiadkami… Koszt: 45 zł co daje 2 pełne dni spędzone w pociągu licząc w obie strony i 90 zł za bilet. Paliwo się nie zwróci, ale widzę że jest coś takiego jak strawne, wg przepisów przysługiwałoby mi 600 zł- będzie na dojazd samochodem. Po czym okazało się (nie pomyślałem) że jest to w przeliczeniu na stare pieniądze z 1950 roku- na dzisiejsze 60 zł.
Po ok 24 godzinach od mojego telefonu zadzwoniła do mnie straż miejska z Debrzna z propozycją umorzenia postępowania za jedyne 300 zł bez pkt karnych (mogłem zapytać na jakiej podstawie jest umorzone to postępowanie- mój błąd, byłem zbyt zdenerwowany słysząc propozycję legalnej łapówki). Ponownie zapytałem o możliwość przesłuchania w moim miejscu zamieszkania z uwagi na odległość jaka mnie dzieli i zważywszy na fakt że prowadzę własną działalność. Znów usłyszałem- nie ma takiej możliwości.
Tego samego dnia, do straży miejskiej za pośrednictwem poczty elektronicznej wysłałem skan dokumentu, mówiący iż w dniu mojego stawienia się u nich mam oddanie pracy dyplomowej (jestem studentem).
Otrzymałem lakoniczną odpowiedź: „Termin oddania pracy dyplomowej nie zwalnia Pana z obowiązku wstawienia się w Debrznie. Jednakże może Pan przyjechać kilka dni później”
Wertując fora prawne zorientowałem się, że nie zaglądnąłem do przepisów, na podstawie których straż gminna działa. I tak oto w ustawie o strażach gminnych znalazłem kolejno artykuły które zacytowałem w korespondencji do Debrzna:
Art. 12 ust. 1a: „Straż w toku wykonywania czynności ma obowiązek respektowania godności ludzkiej oraz przestrzegania i ochrony praw człowieka. Czynności te powinny być wykonywane w sposób możliwie najmniej naruszający dobra osobiste osoby, wobec której zostają podjęte”
(dopisałem, że podróż do Debrzna pociągiem- 40 godzin- narusza moje dobra osobiste)
A zaraz poniżej w tym samym dokumencie odnalazłem:
Art.12 ust.1: „Komendant straży w przypadku, gdy istnieje potrzeba wykonania czynności w ramach prowadzonych czynności wyjaśniających w sprawach o wykroczenie poza obszarem jego działania, ma prawo wnosić o udzielenie niezbędnej pomocy w tym zakresie od komendanta straży właściwej dla miejsca wykonania czynności”
Zaraz zaraz, przecież pan z SM Debrzno powiedział że nie ma takiej możliwości.
W dokumencie wysłanym do straży miejskiej z zacytowanymi wyżej artykułami i komentarzem do nich oznajmiłem, że mogę przyjechać do Debrzna, ale koszt przyjazdu samochodem pokryje SM Debrzno. Dlaczego samochodem? Już tłumaczę:
Jak już wiadomo, koszty dojazdów świadków rozliczane są według dekretu z 1950 roku. Ale- i tu uwaga- było do niego kilka zmian, m.in. jedna z najważniejszych- Trybunał Konstytucyjny orzekł że art. 4 ust. 1 dekretu o należnościach świadków, biegłych i stron w postępowaniu sądowym jest niezgodny z art. 64 ust. 2 Konstytucji RP. A tym samym traci moc. Artykuł mówiący, że za dojazd świadka na rozprawę zwraca się cenę adekwatną dla pkp 2 klasy czy innego najtańszego środka transportu.
Na podstawie rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 4 lipca 1990 roku w sprawie wysokości należności świadków i stron w postępowaniu sądowym, mówiącym m.in. o tym, że dojazd świadka ma być rozliczany na zasadach podróży służbowej/delegacji w kraju napisałem wniosek o zwrot kosztów dojazdu samochodem w wysokości 1040 zł (obliczone na podstawie kilometrówki) i przelaniu na konto 50 % kwoty jako zaliczkę na poczet podróży.
Taki dokument, podpisany moim nazwiskiem wysłałem mailem. Następnego dnia otrzymałem informację, że został wydrukowany i podany do wiadomości osobie zajmującej się moją sprawą.
Jedynym „odzewem” na tę wiadomość była kara porządkowa za niestawienie się w Debrznie w wysokości 250 zł i termin kolejnej wizyty w Debrznie pod rygorem 500 zł mandatu. Karę tę wystawił jakiś tam podwładny parobek komendanta.
Wkurzony jak nigdy, starając się opanować wykonałem telefon do SM Debrzno. Osoba na infolinii mało kompetentna, na moje pytanie dlaczego nie będę przesłuchiwany w miejscu zamieszkania odpowiedziała:
-inne jednostki zazwyczaj nie są przychylne do wniosków o przesłuchanie, dlatego od razu kierujemy świadków do nas.
Rozmowa trwała dobre 15 minut, podczas których cytowałem ww paragrafy a głos po drugiej stronie upierał się przy swoim. Jak grochem o ścianę. Zapytałem zatem kiedy mogę porozmawiać ze strażnikiem miejskim lub osobą bardziej kompetentną, odparł że po godz 15. Oczywiście po tej godz. już nikt nie odebrał telefonu.
A teraz co następuje. Po pierwsze, w najbliższym czasie składam wniosek do prokuratury dotyczący funkcjonowania straży miejskiej niezgodnego z art. 12 ust. 1a ustawy o strażach gminnych. Ponadto, wybieram się na komendę Policji, ażeby jakaś dobra policyjna duszyczka wystawiła mi zaświadczenie, że jeżeli SM Debrzno zgłosi się z prośbą przesłuchania mojej osoby, to oni to uczynią.
Jak dla mnie działania SM Debrzno zmierzają ku zastraszeniu i próbie wyłudzenia pieniędzy, pomimo że to nie ja kierowałem samochodem. Oczywiście napisze też odwołanie od nałożonej na mnie kary za niestawienie się w SM Debrzno.
W miarę rozwoju akcji będę na bieżąco informował o postępach sprawy.
Pozdrawiam