Gdy dług prywatny kupi firma, kiedy się przedawnia?

  • Autor wątku Autor wątku sunnyTM
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
Status
Ten wątek został zamknięty.
sunnyTM

sunnyTM

Użytkownik
Dołączył
05.2013
Odpowiedzi
82
Witam. Wiadomo, że zobowiązanie prywatne przedawnia się z upływem 10 lat. A co w sytuacji, gdy po upływie 5 lat dług kupi firma?

Dług wobec firmy przedawnia się po 3 latach. Czy firma kupując takie zobowiązanie, automatycznie kontynuuje 10-letni bieg przedawnienia, czy rozpoczyna się nowy, trzyletni bieg? A może w chwili kupna następuje automatycznie przedawnienie, gdyż dług przekroczył 3 lata?

Wg. mnie jeśli w wyniku sprzedaży długu staję się dłużnikiem firmy, to zmienia się bieg przedawnienia. Wg. opinii znajomego kontynuowany jest bieg przedawnienia, gdyż podstawą jest dług prywatny i nadal obowiązuje 10 lat.

Czy ktoś wesprze paragrafem lub prawomocnym orzeczeniem w podobnej sprawie?
 
loco1 napisał:
Znajomy oczywiście ma rację.

Loco, dzięki za odpowiedź, ale bardziej liczyłam, na pomoc ze wskazaniem podstawy prawnej. Skąd mam wiedzieć kto ma rację? Mam wszelkie aktualne kodeksy i szukam zawzięcie. Nie znajduję podstaw, aby uznać kontynuację przedawnienia.
 
zacznij od 118kc i dalsze. Co to jest "dług prywatny"? Ech
 
Dług prywatny, to ten niezwiązany z prowadzeniem działalności gospodarczej ;)
Kiedy ktoś jest winien osobie prywatnej... Spoko "korf" już się zapisałam na prawo i od października zaczynam studia. Nauczę się i nie będę pisała dziwolągów ;)
 
Wierzycielem pierwotnym był sąsiad, od którego mój znajomy kupił działkę. W akcie notarialnym był zapis że jeszcze 20 tyś zapłaci w ciągu roku. Kredyt otrzymał, sąsiada spłacił i spokój. Jak się okazało sąsiad był tylko pełnomocnikiem własnego syna i wcale mu tej kasy nie przekazał. Syn po cichu sprzedał dług zaprzyjaźnionej firmie inwestycyjnej. Tamci też siedzieli cicho i wnieśli sprawę do sądu dopiero po jakichś 9 latach, kiedy z odsetek umownych urosło dodatkowych 40 tyś! Kiedy sprawa trafiła do sądu okazało się, że potwierdzenie zapłaty podpisane przez sąsiada "wyparowało" z domu. Sąd nie obchodzi, że działki mają furtkę miedzy sobą i gość miał dostęp do domu... Teraz nie ma żadnego dowodu, a tonący chwyta się brzytwy! W ten prosty sposób z fikcyjnego długu teraz do zapłaty jest jakieś 80 tyś, a wyrok przyklepany. Sąsiad nie żyje, jego żona udaje greka, a hipoteka zajęta.

Wpadłam na ten błyskotliwy pomysł niedawno w nadziei, że pomogę człowiekowi, bo jestem jedynym świadkiem wręczenia tej forsy sąsiadowi i mam pewność, że został oszukany. Liczyłam, że może przedawnienie jakoś się zmieni w związku ze zmianą wierzyciela. Korf podał bardzo trafnie: art 119 kc mówi, że terminy przedawnienia nie mogą być wydłużane ani skrócane przez czynność prawną. Szkoda.
 
Jeżeli sąd dopuści dowód ze świadka możesz zeznawać..
 
No i tu kończą się legalne drogi. Żona sąsiada wiedziała o pieniądzach, bo wspólnie je wydali (i nawet wiem na co), a syn rzeczywiście miał tych pieniędzy nie zobaczyć, bo był jedynie figurantem, aby tato mógł kupić więcej niż 1 parcelę. Tato ostatecznie kupił 3 i pozapisywał fikcyjnie na dzieci. Potem sprzedając czuł, że realizuje własną inwestycję. Syn jest alkoholikiem i wykorzystał fakt, że umowa jest na niego, a on nie powąchał nawet grosza. Wrobił człowieka i nie ma ani krzty poczucia winy.

Z tej historii płynie dla wszystkich morał: wszelkie pisma podpisywać u notariusza i ze dwie poświadczone kopie mieć gdzieś u rodziny...

Notariusz umarł, jego papiery zostały przekazane do archiwum sądu, a archiwum było gdzie? Ano w piwnicy, gdzieżby indziej. Piwnice zalało. Wiele dokumentów jest nie do odzyskania. W tym pełnomocnictwo sąsiada od syna...

Może dwie poświadczone kopie to za mało... róbcie 10.
 
korf napisał:
Jeżeli sąd dopuści dowód ze świadka możesz zeznawać..

Zeznawałam, ale moje zeznania były mało wiarygodne, ponieważ w czasie, gdy doszło do przekazania pieniędzy (kwota i data wypłaty kredytu pokrywa się nawet z datą wyznaczoną na dzień spłaty, kwota też ta sama) byłam w związku z pozwanym. Mieszkaliśmy razem kilka lat. A w chwili składania zeznań nie byliśmy razem już od 3 lat.

Toczyły się jednocześnie dwie sprawy - o nakaz zapłaty i druga z powództwa cywilnego przeciwko sąsiadowi o wyłudzenie. Ta druga wstrzymała pierwszą. Niestety sąd po roku, po przesłuchaniach, dowodach (były filmy z udziałem sąsiada, w których przyznał, że nie oddał synowi tych pieniędzy, "bo to nie jego") -itd. oddalił powództwo. Sąsiad zmarł nie przyznawszy się i koniec.

Nie mam już żadnego pomysłu.
 
Ostatnia edycja:
Na miejscu tego syna bałabym się, że jak kogoś tak "oszwabię" i wsadzę na minę, która go będzie kosztowała 80K, to że przy takiej kwocie ktoś zwyczajnie wynajmie kilku "men in balck" i odświeży mi pamięć, albo zmusi mnie do oddania tych pieniędzy w jakiś nieprzyjemny sposób. Kto normalny machnie ręką na takie pieniądze?
 
Status
Ten wątek został zamknięty.
Powrót
Góra