Gorąco proszę o odpowiedź.

  • Autor wątku Autor wątku myszka26
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

myszka26

Użytkownik
Dołączył
12.2007
Odpowiedzi
38
Dzień dobry wszystkim jestem tu nowa z góry przepraszam jeśli podobny temat już był.
Sprawa jest pilna.
Moze napiszę wszystko pokolei. Jestem w ciąży jest to ciąża zagrożona (duże ryzyko) mąż dostał wyrok 3 miesiące pozbawienia wolności za trzy krotną jazdę pod wpływem alkoholu rowerem, który odsiaduje od 10 grudnia. Jest to jego pierwszy wyrok lecz dostał grupę p1 ponieważ w przeszłości popełnił próbę samobujczą. Jest chory ma guzy na kręgosłupie które wymagają operacyjnego usunięcia. 17 grudnia ma ustalony rezonans magnetyczny, który jest niezbędny do operacji, obecnie jest na bardzo silnych lekach między innymi tramal 150g. Chciałam się od was dowiedzieć czy z racji powagi sytuacji będzie zawieziony na ten rezonans i czy ma szansę wydostać się z tamtąd na operację czy niestety będzie ona odłożona na "potem". Dodam również że staraliśmy się o odroczenie wyroku co nie przyniosło skutku 3 dni po posiedzeniu dostał bilet z terminem 10 grudnia i sam się wstawił w tym terminie.

Bardzo proszę o odpowiedź :help: :help:
 
Możecie starać się teraz o przerwę w karze z powodu trudnej sytuacji rodzinej a przede wszystkim z powodu konieczności przeprowadzenia operacji. Mąż może zgłosić się również do lekarza i spytać go czy będą go operować w warunkach więziennych.
 
Nie chcemy przerwy w karze chcemy mieć to kompletnie za sobą i nie wracać znów do tego. Chciałabym się jeszcze zapytać czy może się starać o przepustkę losową ze względu na to iż początkiem stycznia sama muszę się udać do szpitala na zabieg założenia szwu podtrzymującego ciążę a w domu zostanie nasz synek który ma 9 lat. Czy może na tą okoliczność starać się o losówkę czy nie mamy co sobie tym głowy zawracać i małego zostawić u babci. Czy ma wogóle szanse na jakią kolwiek przepystkę przy tak małym wyroku i czy przepustka losowa nie wydłuza później kary o te dni przez które sie na niej znajduje.
 
Warto jest się postarać o przepustkę losową. Wkońcu to nic nie kosztuje... Twój mąż niech próbuje napisać prośbę do dyrektora zakładu karnego. Niech wszystko dokładnie w tej prośbie napisze w jakim celu. Ale najpierw niech pogada ze swoim wychowawcą. On zapewne udzieli mu dokładniejszych informacji. A jeśli chodzi o operację to podobnie niech pogada z wychowawcą jak wygląda sytuacja... Może nawet uda mu się przejść tą operację w tym samym czasie co będzie miał tę przepustkę losową. Najlepiej jak do tej prośby dołączy jakieś zaświadczenia świadczące o stanie zdrowia swoim jak i również Twoim. Wierzę, że Wam się uda... mi się udało :)
 
Barbi wielkie dzięki nawet nie wiesz ile dla mnie znaczą te słowa. Powiedzcie mi proszę czy przy 3 miesięcznym pozbawieniu wolności z grupą p1 przysługują mu wogóle przepustki? W jaki sposób moge mu dostarczyć swoje zaświadczenie o swoim stanie zdrowia? Mogę to zrobić osobiście? Czy moze dostarczyć prosto do dyrektora zk w którym przebywa. Może ktoś z was miał styczność z zk w Nowogardzie?
 
Na P1 jest ciężko z przepustkami.Trochę niesprawiedliwe,że z takim małym wyrokiem ma p1.Ale z drugiej strony 3 miesiące to malutko i tym się nalezy pocieszać.Możesz podać mu zaświadczenie na widzeniu,możesz wysłać je listem (najlepiej poleconym) i możesz też dostarczyć je dyrektorowi lub wychowawcy ale myślę,że najlepiej będzie jak Twój mąż to zrobi.
 
Dziś mam dobry dzień udało mi się dodzwonić do dyrektora ZK mojego męża. Mam mu osobiście dostarczyć moje zaświadczenia od lekarza jeszcze w tym tygodniu i sam mi pomoże załatwić tą przepustkę losową zezwolił mi na dostarczenie paczki dla męża bez talonu wydał pozwolenie na zawiezienie męża na tomografie oraz na posiadanie leków które do tej pory przyjmował i jeśli będzie miał dobre sprawowanie to wyda pozwolenie na operację po za zakładem karnym. Sam mu napisał odwołanie co do grypy p1 że się nie zgadza na to iż jest po raz pierwszy karany. Nawet obiecał mi dodatkowe widzenia na wgląd na powagę mojego stanu. Jest to naprawdę bardzo miły i sympatyczny człowiek rozumiący ludzkie cierpienie. Oby kolejne dni były też tak pozytywne jak dzisiejszy.

Ps.
Obiecał mi iż jak przyniosę dokumenty to po cichu będę mogła zobaczyć się z mężem a wszystko przez to że sie rozpłakałam jak z nim rozmawiałam nie mogłam opanować emocji
 
:) Dyrektor ZK też człowiek. Super, że udało Ci się wszystko załatwić. Faktycznie Wasza sytuacja jest naprawdę trudna. Dobrze, że trafiłaś na takiego człowieka. Chociaż powiem szczerze, że dyrekcja w Zakładzie mojego męża też całkiem ludzka :o. :) :D
 
[cytat="NESCA"]:) Dyrektor ZK też człowiek. Super, że udało Ci się wszystko załatwić. Faktycznie Wasza sytuacja jest naprawdę trudna. Dobrze, że trafiłaś na takiego człowieka. Chociaż powiem szczerze, że dyrekcja w Zakładzie mojego męża też całkiem ludzka :o. :) :D[/cytat]

Ogólnie to sa ludzie ale wiele zalezy od naszych....jesli nie robią kłopotu to działa w druga stronę im tez nie robia kłopotu... :wink:
 
Tak było wszystko ok dopuki w ZK nie zmienił się dyrektor bo poprzedni poszedł na emetyturą. Artur wymaga przeprowadzenia operacji w trybie jak najszybszym ma Wypuklinę centralną krążka międzytrzonowego, zwężenie w płaszczyźnie strzałkowej do 8 mm i pogrubienie wiązadeł co za tym idzie są skutki choroby które przy przerwaniu leczenia i nie przyjmowaniu leków prowadzą do całkowitego paraliżu. Na dzień dzisiejszy nie ma czucia w prawej nodze bardzo silne i coraz częstrze skurcze a na dokładkę choroba zaczyna atakować drugą nogę. Lekarz powiedział mi ktrótko i na temat że musi być operowany jak najszybciej bo w jego stanie przy nie przyjmowaniu leków choroba będzie postępować z dnia na dzień a skutki później są nieodwracalne przyczyną tego jest ucisk na rdzeń kręgowy i nerwy ponieważ u niego dochodzi nawodnienie chorej części kręgosłupa. Lekarz ZK stwierdził że Artur jest jednak zdrowy i wcale nie wymaga operacji a leki jakie mu podał to Apo-Naproxen. Zadzwoniłam do Dyrektora i skończyło się to tym że sie z nim pokłuciłam a na prośbę o wydanie mi ksera karty choroby podbitej za zgodność z oryginałem zaczoł się drzeć po co mi to powiedziałam wyraźnie że potrzebuję jej do złozenia skargi w Okręgowym Inspektoracie Słóżb Więziennych i Okręgowej Izbie Lekarskiej to podał mi numer wewnętrzny do ich ambulatorium i bezczelnie sie rozłączył. Gdy prosiłam go o pomoc aby Artur był przewieziony na operację do kliniki że ja wcześniej ustalę termin operacji z profesorem i dostarczę mu badania to stwierdził żebyśmy pisali do Sądu o losówkę a co nam po 5 dniach skoro nie wiadomo ile czasu poleży w szpitalu. Ręce mi opadają. Zadzwoniłam do kliniki i we wtorek jadę z Artura badaniami i skierowaniem mam zamiar wziaść z tamtąd zaświadczenia o konieczności operacji i z tym iść do sądu
 
Myszka ja Cie doskonale rozumiem bo i moja sie leczyc powinna na wolnosci a niby tam sie leczy - bzdura wiem co i jak bo sama mi mowila, mam dokumentacje ze specialistycznego instytutu i co z tego moga przyjac jesli sad sie o nie (dokumenty) upomni bo inaczej lipa....wiec co czekac az ktos umrze aby ktos myslal ??

Ja staram sie robic co w mojej mocy ale zrobie i wiecej...dość spychologi :!:
 
Gambi ja też nie mam zamiaru siedzieć z założonymi rękoma tylko nie jestem sama pomoże mi w tym jego lekarz oraz klinika w której ma być operowany. Nie mają prawa odmówic mi kopi tej cholernej karty chorobowej ze zgodnością z oryginałem ale dopuki jej nie będę miała nie moge nic zrobić bo jak to mnie ktoś życzliwy poinformował bo wtedy gdy tylko dostaną telefon z izby lekarskiej czy z inspektoratu karta moze zaginąć albo nagle do karty zostaną wpisane leki że je otrzymał i nikt im tego nie udowodni. Skończyłam się ich prosić tym bardziej że znalazły się osoby które mi w tym pomogą. Teraz jedynie pojawia sie ale czy jeśli do wtorku nie dostaniemy karty to czy po mojej wizycie w sądzie nic się z nią nie stanie.
 
Powrót
Góra