R
radzio_z
Użytkownik
- Dołączył
- 12.2012
- Odpowiedzi
- 79
Dziś po raz kolejny turlałem się w korku na obwodnicy Warszawy, spowodowanym wypadkiem na S2.
Dziś skończyło się spóźnieniem do pracy, ale kilka lat temu w identycznych okolicznościach, o mało co nie skończyło się spóźnieniem na lot samolotem.
Pytanie, czy w takich sytuacjach, można od sprawcy kolizji/wypadku dochodzić pokrycia strat, np. kosztów biletów lotniczych/wakacji?
Tak, wiem. Każdy stojący w takim korku, może twierdzić, że przez to nie zdążył na spotkanie biznesowe, którego efektem miał być wielomilionowy zarobek.
Mówię o sytuacji w której dajmy na to, bezspornie możemy udowodnić, że nie zdążyliśmy na lot, w skutek zatoru powstałego z powodu, tj. już wcześniej kupione bilety i poniesione opłaty oraz np. nagranie z kamerki samochodowej, pokazujące że na lotnisko wyruszyło się z odpowiednim zapasem czasowym oraz dokumentujące ile czasu straciło się w zatorze.
Dziś skończyło się spóźnieniem do pracy, ale kilka lat temu w identycznych okolicznościach, o mało co nie skończyło się spóźnieniem na lot samolotem.
Pytanie, czy w takich sytuacjach, można od sprawcy kolizji/wypadku dochodzić pokrycia strat, np. kosztów biletów lotniczych/wakacji?
Tak, wiem. Każdy stojący w takim korku, może twierdzić, że przez to nie zdążył na spotkanie biznesowe, którego efektem miał być wielomilionowy zarobek.
Mówię o sytuacji w której dajmy na to, bezspornie możemy udowodnić, że nie zdążyliśmy na lot, w skutek zatoru powstałego z powodu, tj. już wcześniej kupione bilety i poniesione opłaty oraz np. nagranie z kamerki samochodowej, pokazujące że na lotnisko wyruszyło się z odpowiednim zapasem czasowym oraz dokumentujące ile czasu straciło się w zatorze.