grozba,zastraszanie - prosze o pomoc.

  • Autor wątku Autor wątku mart_a
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
M

mart_a

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2007
Odpowiedzi
5
Witam. Zwracam sie do Was z dosc dla mnie skomplikowana sprawa.
Jakis czas temu pracowalam na tzw. mieszkaniowce swiadczac uslugi "towarzyskie". Mieszkaniowka owa podlegala pod pewnego czlowieka, z ktorym "interesy" ukladaly sie pomyslnie do czasu. Problem pojawil sie w momencie popadniecia w konflikt z jedna ze wspollokatorek, ktora wczesniej wplatawszy mnie w rozmowe na temat szefa wulgarnie wypowiadala sie na temat jego i jego zycia prywatnego. W efekcie podstepem przekrecajac wersje rozmowy przypisala wszelkie obelgi wypowiedziane pod adresem szefa mojej osobie i taka wersje przekazala reszcie kolezanek z mieszkania w wyniku czego trafily one do wiedzy szefa i wlasnie tu przechodze do sedna sprawy: w wyniku proby wyjasnienia sytuacji i oczyszczenia sie z zarzutow zostalam w bardzo dla mnie drastyczny sposob potraktowana nakazem wynoszenia sie z mieszkania i grozbami slownymi zastraszono mnie, ze jesli wroce do miasta (mieszkam w innym niz pracowalam) w celu pracy na innej mieszkaniowce to szef mnie zniszczy, jesli zobaczy mnie w miescie rowniez mnie zniszczy,jesli komukolwiek zwierze sie z tej sytuacji, rzeczy zaslyszanych na mieszkaniu,czy wiedze owa bede stosowala w celu zemsty rowniez mnie zniszczy, jesli zloze doniesienie na policji szef rowniez mnie zniszczy, jesli bede wykonywala do niego czy wspollokatorek telefony/pisala smsy rowniez zostane przez szefa zniszczona. Z wyjatkowo agresywnego tonu wypowiedzi czy tez wlasciwiej krzyku mam prawo miec podstawy do czucia sie zagrozona i nie chce zostawiac tej sprawy bez odzewu. Zastanawiam sie jednak jaki sens jest w zlozeniu zeznania i wszczeciu postepowania w tej sprawie skoro wszyscy trzej swiadkowie tego zdarzenia sa wrogo i nieprzychylnie do mnie nastawieni i z pewnoscia nie beda zeznawali na moja korzysc.
 
Przypuszczam, ze bedzie wrecz odwrotnie, albo wszystkiemu zaprzecza - ze sytuacja w ogole miala miejsce. Jaka szansa, ze wyrok padnie na moja korzysc, a sprawca nie zostanie puszczony bez poniesienia konsekwencji? Prosze o pomoc.

Chcialam rowniez dodac,ze pracowalam z wlasnej woli i do oddawania pewnej kwoty pienieznej wlascicielowi mieszkania-szefowi rowniez nikt mnie nie zmuszal.
 
mart_a w jakim celu założyła Pani kilkanaście takich samych tematów?
Proszę nie zaśmiecać forum.
 
Powrót
Góra