K
krzysiek.a.w
Nowy użytkownik
- Dołączył
- 10.2012
- Odpowiedzi
- 2
Witam
Otrzymałem od firmy kredyt inkaso wezwanie do zapłaty długu na 700zł , dług z TP s.a sprzed 7 lat na mojego ojca z dokładnym wykazem faktur i dat płatności(zadłużenie powstało w ciagu 3 miesięcy po śmierci ojca). Po kontakcie z firmą nie dostałe żadnego sensownego info na temat zadłużenia.
Wysłałem do KI pismo o przedawnieniu długu i o tym że każdy kontakt z ich strony będzie konsultowany z radca prawnym, niestety nie udało mi się ich odstraszyć. Po około 2 tygodniach zadzwoniła Pani z KI upewniła się z kim rozmawia i cyt " To kiedy zamierza pan wpłacić pieniążki w tym czy w przyszłym tygodniu?" Oczywiści powiedziałem Pani że dług w świetle prawa jest przedawniony, niestety stwierdziła że jeżeli dług "istnieje" to trzeba go spłacić i tyle. Więc tłumacze od nowa że nie upominali się o pieniążki przez 7 lat więc nie wznowili czasu oczekiwania na przedawnienie i po ptokach. Po moich usilnych tłumaczeniach czym jest przedawnienie i jak działa Pani skwitowała to tak iż, wniesienie sprawy do sądu spowoduje przerwanie przedawnienia i będę musiał to zapłacić, pokryje koszty sądowe.
Powiedziałem Pani nawet jeśli dostanę nakaz zapłaty odwołam się od niego podnosząc przedawnienie, niestety Pani potwierdziła że sprawa wyląduje w sądzie i się rozłączyła.
1. Czy mogą tak bezkarnie wmawiać że trzeba spłacać dług mimo przedawnienia?
2. Czy jeśli podniosę przedawnienie w sądzie kto pokrywa koszta sądowe?
3. Czy można przerwać przedawnienie po upływie 3 lat kiedy już zaistniało?
4. Czy u kogoś ta lub inna firma była na tyle natarczywa i jak to się skończyło ?
Otrzymałem od firmy kredyt inkaso wezwanie do zapłaty długu na 700zł , dług z TP s.a sprzed 7 lat na mojego ojca z dokładnym wykazem faktur i dat płatności(zadłużenie powstało w ciagu 3 miesięcy po śmierci ojca). Po kontakcie z firmą nie dostałe żadnego sensownego info na temat zadłużenia.
Wysłałem do KI pismo o przedawnieniu długu i o tym że każdy kontakt z ich strony będzie konsultowany z radca prawnym, niestety nie udało mi się ich odstraszyć. Po około 2 tygodniach zadzwoniła Pani z KI upewniła się z kim rozmawia i cyt " To kiedy zamierza pan wpłacić pieniążki w tym czy w przyszłym tygodniu?" Oczywiści powiedziałem Pani że dług w świetle prawa jest przedawniony, niestety stwierdziła że jeżeli dług "istnieje" to trzeba go spłacić i tyle. Więc tłumacze od nowa że nie upominali się o pieniążki przez 7 lat więc nie wznowili czasu oczekiwania na przedawnienie i po ptokach. Po moich usilnych tłumaczeniach czym jest przedawnienie i jak działa Pani skwitowała to tak iż, wniesienie sprawy do sądu spowoduje przerwanie przedawnienia i będę musiał to zapłacić, pokryje koszty sądowe.
Powiedziałem Pani nawet jeśli dostanę nakaz zapłaty odwołam się od niego podnosząc przedawnienie, niestety Pani potwierdziła że sprawa wyląduje w sądzie i się rozłączyła.
1. Czy mogą tak bezkarnie wmawiać że trzeba spłacać dług mimo przedawnienia?
2. Czy jeśli podniosę przedawnienie w sądzie kto pokrywa koszta sądowe?
3. Czy można przerwać przedawnienie po upływie 3 lat kiedy już zaistniało?
4. Czy u kogoś ta lub inna firma była na tyle natarczywa i jak to się skończyło ?
Ostatnia edycja: