Instrukcja produktu w j. polskim ???

  • Autor wątku Autor wątku Cinders
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
C

Cinders

Nowy użytkownik
Dołączył
12.2011
Odpowiedzi
2
Witam,

Mam problem i chcialabym zadac pytanie w tej sprawie. Mianowicie, pracuje w UK dla zagranicznej firmy wysylkowej, ktora sprzedaje swoje produkty w Anglii i za posrednictwem Allegro i wysyla do Polski. Aktualnie mamy klienta, ktory po miesiacu uzywania naszego sprzetu zazadal zwrotu pieniedzy za niego, bo mu nie odpowiada co jest niezgodne z prawem i oczym jest poinformowane na stronie na Allegro 'O mnie', ze klient ma prawo do zwrotu produktu i kosztu za niego do 10 dni od zakupu w momencie kiedy jest wadliwy lub bez podawania przyczyny. Po tym okresie jednak mozliwa jest juz reklamacja. Klient ten jednak nie chce sie na to zgodzic i straszy podaniem do sadu za to, ze produkt nie posiadal instrukcji w j. polskim. I zastanawiam sie czy ta instrukcja jest konieczna skoro nie sprzedajemy naszego towaru w Polsce, a dzialamy jedynie za posrednictwem Allegro. A wiec zgodnie z prawem handlowym czyim? Singapuru? Korei Północnej, Chin czy USA? Czy tio nie jest tak, ze to prawo dotyczy tylko firm zarejestrowanych i prowadzacych dzialalnosc na terenie Polski?

Z gory dziekuje za odpowiedz!
 
Czy tio nie jest tak, ze to prawo dotyczy tylko firm zarejestrowanych i prowadzacych dzialalnosc na terenie Polski?
To na jakiej niby podstawie prowadzicie handel w Polsce?

Patrz ponadto Art 3 Ustawy o szczególnych warunkach sprzedaży konsumenckiej oraz o zmianie Kodeksu cywilnego:
5. Sprzedawca jest obowiązany wydać kupującemu wraz z towarem konsumpcyjnym wszystkie elementy jego wyposażenia oraz instrukcje obsługi, konserwacji i inne dokumenty wymagane przez odrębne przepisy.

A ponieważ klient mieszka w Polsce to instrukcja powinna być po polsku - nawet w formie elektronicznej jeśli już.

Zatem klient ma prawo reklamacji w trybie zgodnym z opisanym w ustawie.
 
Ostatnia edycja:
To na jakiej niby podstawie prowadzicie handel w Polsce?
Ja zrozumiałem, że to firma zarejestrowana poza Polską i sprzedaje towar wysyłkowo z Anglii. Moim zdaniem tego sprzedawcy ustawa konsumencka nie dotyczy, nie dokonuje on bowiem sprzedaży w Rzeczypospolitej Polskiej.
Nie ma zatem również obowiązku dostarczania instrukcji w języku polskim.
 
loco1 napisał:
Ja zrozumiałem, że to firma zarejestrowana poza Polską i sprzedaje towar wysyłkowo z Anglii. Moim zdaniem tego sprzedawcy ustawa konsumencka nie dotyczy, nie dokonuje on bowiem sprzedaży w Rzeczypospolitej Polskiej.
Nie ma zatem również obowiązku dostarczania instrukcji w języku polskim.

Z drugiej strony, jak używała produktu, nie posiadając stosownej instrukcji w zrozumiałym dla siebie języku?
 
greg1003 napisał:
Z drugiej strony, jak używała produktu, nie posiadając stosownej instrukcji w zrozumiałym dla siebie języku?

Witam.

Ja posunę się dalej... Gdyby towar uległ uszkodzeniu z winy użytkownika, to nawet klient mógł by dochodzić roszczeń, bo nie otrzymał instrukcji w jęz. polskim i mógł nie wiedzieć, jak używać towaru...
 
cameleonix11 napisał:
Witam.

Ja posunę się dalej... Gdyby towar uległ uszkodzeniu z winy użytkownika, to nawet klient mógł by dochodzić roszczeń, bo nie otrzymał instrukcji w jęz. polskim i mógł nie wiedzieć, jak używać towaru...

To dlaczego zaczął używać,zamiast zgłosić brak instrukcji w języku PL?
 
Gdyby towar uległ uszkodzeniu z winy użytkownika, to nawet klient mógł by dochodzić roszczeń, bo nie otrzymał instrukcji w jęz. polskim i mógł nie wiedzieć, jak używać towaru...
A z czego według Ciebie wynika obowiązek dostarczenia takiej instrukcji?
 
Jak byś nie zauważył #2, cytowany art. 3 ustawy o szczególnych...
 
loco1 napisał:
Jak byś nie zauważył #3... :)

Dobrze, ale z drugiej strony można oferować towary i zawierać z konsumentem umowy na obcym prawie z użyciem polskiego serwisu?

Cały regulamin Allegro oparty jest o prawo polskie zatem nie widzę podstaw do wyłączenia go w aukcjach prowadzonych przez podmioty zza granicy.
 
Ostatnia edycja:
Dobrze, ale z drugiej strony można oferować towary i zawierać z konsumentem umowy na obcym prawie z użyciem polskiego serwisu?
To nie jest polski serwis :-) ale oczywiście tak. Rzeczpospolita Polska nie ma lokalizacji w internecie.
Obowiązują akty prawne własciwe dla lokalizacji sprzedawcy, a nie kupującego.
 
Witam ponownie,

Dziekuje wszystkim za odpowiedzi. Tak - nasza firma zlokalizowana jest w Anglii i nie mamy swojego oddzialu w Polsce. Towar nasz jednak sprzedajemy za posrednictwem Allegro. Klient korespondowal ze mna tuz po dostaniu urzadzenia w sprawie jego uzycia i mu wszystko rzeczowo wytlumaczylam - tak jak jest w instrukcji (mozna powiedziec, ze to bylo jej tlumaczenie, ktore dostal e-mailem). Klient przyznal sie w e-mailu, ze nie chcial nic mowic o braku instrukcji w j. polskim, bo chcial miec na nas przyslowiowego 'haka' w momencie gdyby cos nie poszlo po jego mysli. Niestety i on nie zachowuje sie zgodnie z prawem i w tym momencie jest to juz szantaz z jego strony, poniewaz ma prawo do reklamacji produktu po okresie 10 dni (a my po sprawdzeniu czy faktycznie jest wadliwy) wysylamy nowy, badz zwracamy koszty, ale on zazadal zwrotu pieniedzy, ktore po miesiacu uzytkowania urzadzenia mu sie po prostu nie naleza wedlug naszego regulaminu, ktory mamy na Allegro.
 
Witam

Wydaje mi sie, ze nie potrzebujesz instrukcji w jezyku polskim. Pomyslmy - czym sie rozni Twoja sprzedaz od sytuacji, gdy ktos zamawia cos za posrednictwem sklepu z Anglii? Przeciez ten zamawiajacy sklada zamowienie np. na pen drive i on przychodzi do niego poczta, po uprzednim zaplaceniu za niego czy to karta czy przelewem lub innym paypalem ;)
Przeciez zadna firma z Anglii nie musi wysylac do swojego towaru instrukcji w jezyku polskim, bo przeciez kupujacy, kupujac ten towar zdaje sobie sprawe, ze kupuje w obcym kraju. Jesli by bylo inaczej to firma musialaby miec kilkaset instrukcji dla roznych jezykow, przeciez to nonsens.
Twoja sytuacja jest taka, ze ty sprzedajesz jedynie ZA POSREDNICTWEM allegro, jest to tylko dodatkowy kanal dostepu dla potencjalnych klientow z Polski. To nie zmienia lokalizacji Twojej firmy, ona dalej dziala na terenie Wielkiej Brytanii i obowiazuje ja prawo lokalne, a nie polskie. Co innego gdyby firma miala zarejestrowana dzialalnosc w Polsce, jakies przedstawicielstwo, sklep lub cokolwiek innego - wtedy musi sie stosowac do prawa polskiego.
 
Cinders zapytaj klienta na jakiej podstawie żąda zwrotu pieniędzy i niech kombinuje.

Pomijając już fakt, że moim zdaniem ustawa konsumencka Cie nie obowiązuje to nawet gdyby obowiązywała nie wprowadza ona żadnych sankcji za brak instrukcji.
 
@mistrzzz z tym pendriv'em to akurat kiepski przykład bo do takich rzeczy najczęściej jest dołączana instrukcja w postaci płachty papieru złożonej na 20 i na niej jest instrukcja (głównie bezpieczeństwa) w 20 językach w tym PL :):)
 
Tak tak wiem...wzialem pierwszy lepszy przyklad - mozna zamienic pendrive'a na cos innego - wiadomo o co chodzi ;)
Koles sie kompromituje, stosuje metody szantazu, a sam sie nie stosuje do prawa, bo mial 10 dni na zwrot lub poinformowanie o wadliwosci towaru, a tak to trzymal rzekomego haka (brak polskiej instrukcji) - kompletnie nieskutecznego.
Zawsze zostaje mu procedura reklamacyjna, jesli urzadzenie rzeczywiscie nie dziala - moze reklamowac, ale on chce zwrotu pieniedzy, po....miesiacu od otrzymania towaru...szkoda, ze nie po roku ;)
 
Powrót
Góra