instytucja świadka a fałszywe zeznania

  • Autor wątku Autor wątku Krzysiek266
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
K

Krzysiek266

Użytkownik
Dołączył
02.2009
Odpowiedzi
37
Witam

Nie mam w sumie konkretnego pytania, chciałem tylko przedstawić pewien problem a może się również czegoś dowiedzieć.
Kilka miesięcy temu pewien człowiek kierował groźby karalne w moją stronę, nawet próbował atakować ale uciekłem. Zgłosiłem sprawę na policję, przyjechali na miejsce zdarzenia wypytali co i jak i kazali mi stawić się na komendzie i złożyć doniesienie co uczyniłem.
Świadkami zajścia byli sąsiedzi sprawcy, dobrzy znajomi. W toku postępowania zeznali oni nieprawdę, mówili, że to ja zaatakowałem i nawet, że miałem w reku nóż.Policja dała temu wiarę, postępowanie umorzono.
Na komendzie po zakończeniu postępowania, gdy byłem zapytać co i jak, aspirant był bardzo nieprzyjemny i twierdził, że świadczyłem nieprawdę.
Bardzo dziwny jest fakt, że policja jeździła do świadków po zeznania po kilu dniach (!). Przecież w tym czasie świadkowie mogli ustalić zeznania co uczynili w tym wypadku.
Policja jest nieudolna, funkcjonariusze powinni ,, na gorąco'' zebrać zeznania. Na moje słowa, ze przecież to są znajomi i , że kryją sprawcę policjant powiedział ,, ale nie są teoretycznie rodziną''

To jest przerażające, że tak wiele zależy od świadków którzy mogą przecież kłamać. Więc teoretycznie- jeśli dwóch mężczyzn ( niekaranych ) zezna, że inny człowiek pobił jednego z nich, dodatkowo spreparują dowody to ten
,, sprawca '' jest winny?
Czy teoretycznie na podstawie tej historii można stwierdzić, że ten
,, sprawca '' może być skazany na podstawie tylko zeznań???

Rozumiem, że członkowie rodziny uznawani są za ,, stronniczych''. A jaka jest wiarygodność świadka który żyje z kimś w konkubinacie ( co jest teraz częste ) i świadczy na korzyść swojego partnera??

Przecież teoretycznie jak komuś coś zginie lub zostanie uszkodzone to można się we dwóch lub trzech zmówić i obarczyć kogoś niewinnego.
Mój znajomy płacił odszkodowanie za uszkodzenie mienia na podstawie zeznań fałszywych świadków a wcale nie był sprawcą, autentyczna historia!

Pamiętam, że w filmie ,, Symetria '' chłopak siedział w areszcie bo jakaś babcia zeznała, że ją napadł. Obdukcja była ale sprawca nie ten ale to tylko fikcja, mam nadzieję, ze tak nie jest w rzeczywistości.

Mnie to osobiście przeraża. Może przeczytam tu jakąś opinię na ten temat?
 
a na jakiej podstawie ma ocenić sąd jeżeli nie ma innych dowodów niż zeznania świadków i ci ludzie zeznają pod przysięgą i nigdy nie byli karani za składanie fałszywych zeznań???
 
Skoro każdy może powiedzieć wszystko o wszystkich i niekoniecznie prawdę to jest to raczej kiepska podstawa poza tym ktoś zwraca uwagę na to, ze zeznaje pod przysięgą??:roll: hehe
 
O zeznania świadków, a w szczególności świadków naocznych od dawna toczy się batalia pomiędzy władzą sądowniczą a psychologami, którzy na każdym kroku doświadczalnie stwierdzają mierną wiarygodność zeznań takich świadków (i to bynajmniej nie przez umyślne ich fałszowanie). Co z tego, skoro w sądach nadal do tych zeznań przywiązuje się ogromną wagę.
Tak, jak napisał krzysiekjx1: "na jakiej podstawie ma ocenić sąd jeżeli nie ma innych dowodów niż zeznania świadków". To, że podstawy te są wątpliwe, to inna sprawa.
 
Powrót
Góra