Interwencja policji w mieszkaniu, co po tym?

  • Autor wątku Autor wątku Nulk@
  • Data rozpoczęcia Data rozpoczęcia
N

Nulk@

Nowy użytkownik
Dołączył
04.2015
Odpowiedzi
2
Moi Drodzy,
Czy orientuje się ktoś z Was co wiąże się z interwencją policji w mieszkaniu? I jak oczyścić sobie kartoteki w UK?
Opiszę Wam naszą sytuację...Z Narzeczonym mieszkamy w małej kamieniczce z "uroczymi" sąsiadami... W ubiegłą niedzielę do naszych drzwi zapukało 4 policjantów, twierdząc że Narzeczony mnie bije i że sąsiedzi zgłaszali dwukrotnie zawiadomienie (telefonicznie). Na domiar złego w momencie gdy wtargnęła do nas policja robiliśmy porządki (oboje pracujemy i tylko niedziela nam pozostaje by zrobić cokolwiek w domu), co było widać, wszędzie pranie, garnki, gotowanie, etc... ale policja upierała się, że to "skutki awantury". Tj. eksperymenty kuchenne mojego partnera były trochę nieudane i całą kuchnię mieliśmy zachlapaną w sosie pomidorowo-ryżowym (policja również uznała to za "skutki awantury"). Przy czym w między czasie gdy przekładałam ubrania z garderoby do szafy- rurka mi się wyłamała i wszystkie ubrania po prostu spadły. Gdy policja to zobaczyła, również uznali to za "skutek awantury"... Owszem, byliśmy trochę głośniej (gdy mój się kąpał-zatrzasnęłam drzwi do mieszkania i dobijałam się przez 15 minut do domu stojąc na bosaka), i po mnie było widać że płakałam, ale to z bezsilności gdyż praca wykańcza, jeden dzień możliwy dla siebie a tu same nieprzyjemności nas w tym dniu spotykały... ale to nie powód by od razu wszystko co w domu ich zdaniem jest nie tak-podciągać do "skutków awantury" i "objawów przemocy"... dodatkowo zobaczywszy alkohol stojący na półce-stwierdzili, że partner ma problemy z alkoholem (Partner pija sporadycznie, jest wrogiem alkoholu)....
Suma-suma-rum, policja przesłuchiwała nas w osobnych pokojach po dobre pół godziny, gdzie ja nie znam dobrze języka musiałam posługiwać się translatorem w telefonie, bo partner nie mógł mi słówka przetłumaczyć bo uznali, że na pewno skłamie tłumacząc... ogólnie, ubrali wszystko to tak jakbym była ofiarą przemocy domowej, z Narzeczonego zrobili zwyrodnialca, alkoholika i nie wiem kogo jeszcze, mi prawie wmówili, ze jestem bita i pytali czy nie jestem przetrzymywana na siłę w UK i czy chce wrócić do Polski i czy mają mi w tym pomóc... Ogólnie, nie docierały do nich tłumaczenia, że Partner mnie nie uderzył, że może i owszem posprzeczaliśmy się i byliśmy głośno (od robienia porządków), ale u nas w domu jest wszystko ok. Żeby było śmieszniej, do sprzątania miałam założoną krótką tunikę i gdy policja nas zastała, zasłoniłam się kocem (który miałam pod ręką) i poprosiłam policjanta żeby wyszedł, bo chcę się ubrać. Na co pan mundurowy stwierdził, że przerwał nam w uprawianiu seksu.
Później przesłuchiwani byli również sąsiedzi, ale nie wiem co zeznali. W każdym bądź razie o sytuacji powiadomili council, oraz pracodawców mojego partnera... A Narzeczony aby móc dalej się rozwijać/pracować w pracy potrzebuje być niekaralny (między innymi praca z dziećmi). I stąd moje pytanie... Jak można "wybielić" taką sytuację?
Bardzo proszę o radę, pomoc, wskazówki...
 
https://www.ipcc.gov.uk/complaints
Ale jak nie mówisz nawet po angielsku, i czujesz się tu tak fatalnie że chodzisz i płaczesz, to może lepiej skorzystać z "delikatnej" sugestii i wrócić sobie do Polski?
 
Dzięki za miłą i wyczerpującą odpowiedź! zapewne takiej oczekiwałam majka 51!
Dla Twojej wiadomości w Anglii jestem dopiero dwa miesiące i języka się uczę. Ciekawa jestem czy Ty ot tak biegle mówisz po angielsku...ale mniejsza z tym, bo nie tego problem dotyczył.
 
Mysle, ze to raczej wynika z roznic kulturowych miedzy Polakami i Anglikami.
Polacy sa bardzo glosni i nawet gdy zwyczajnie rozmawiaja to Anglik ma wrazenie, ze sie kluca.
Doszly do tego trzaski drzwiami i placz pod domem, wiec dla Anglika oznaczalo to, ze wydarzyla sie jakas tragedia dlatego tez zadzwonili na policje zapewne przedstawiajac bardzo dramatyczny opis sytuacji.

A tak serio to pomijajac wyzej wspomniane roznice kulturowe to to co opisalas jest tak groteskowe, ze az ciezko uwierzyc w taki scenariusz :)
 
Powrót
Góra