A c powiecie na taką sytuację: Dłużnik uzgodnił z Intrum sposób ratalnej spłaty długu. Spłata ustalona na 3 raty. Dłużnik zapłacił pierwszą ratę w terminie, po czym dzwonił ktoś z Intrum żeby potwierdzić że rata wpłynęła i potwierdzić jeszcze raz harmonogram spłaty. Wczoraj dłużnik przelał drugą ratę (7dni przed terminem). Dziś sprawdził skrzynkę mailową (dobrze, że miał czas i wpadł na pomysł, żeby sprawdzić co tam nowego w mailach słychać), a tam wiadomość z przed wczoraj - pisemko mówiące o tym, że jeśli do 3 dni od daty tego maila nie prześle się im potwierdzenia kwoty zadłużenia i harmonogramu spłaty, to umowa spłaty ratalnej zostanie anulowana i cała kwota będzie natychmiast wymagalna. Czy taka praktyka jest legalna? Czy można takie informacje wysyłać mailem? Przecież nie każdy sprawdza skrzynkę 3 razy dziennie. Są tacy co robią to raz w tygodniu i taki termin potwierdzenia by minął a człowiek by nawet nie wiedział, że ma na skrzynce jakieś pismo wymagające potwierdzenia w ciągu 3 dni od daty przesłania tego pisma. Nie bardzo rozumiem tok rozumowania pracowników Intrum. Najpierw dzwonią, uzgadniają, człowiek płaci zgodnie z harmonogramem a oni wysyłają (w dodatku mailem) pismo z wymogiem 3 dniowego terminu potwierdzenia uzależniając od tego kontynuację bądź anulowanie umowy ratalnej. A co by było gdyby dłużnik nie sprawdził skrzynki i przeczytałby ten ich mail tydzień po czasie? Będę wdzięczna za jakiekolwiek info - czy takie praktyki są zgodne z prawem? Czy przypadkiem takie pismo potwierdzenia umowy ratalnej nie powinno być wysłane pocztą normalną? A! Dodam jeszcze, że przysyłali dłużnikowi rozmaite pisemka wcześniej z wezwaniem do zapłaty, w końcu przysłali informację że sprawę przekazali do e-sądu. Dłużnik skontaktował się z tymże sądem, prosząc o informację czy firma Intrum złożyła przeciwko niemu pozew, jeśli tak, to kiedy i o co w ogóle chodzi w tym pozwie, ponieważ w pismach kierowanych do dłużnika, firma Intrum nie sprecyzowała o co chodzi dokładnie, a jedynie podawała kwotę długu i numer konta na które należy dokonać wpłaty. Dłużnik jednocześnie wyraził w korespondencji przesłanej do e-sądu, iż ma prawo przypuszczać, że firma Intrum nie działa w tym przypadku uczciwie, a biorąc pod uwagę karę nałożoną na Intrum przez UOKiK, oraz po zapoznaniu się z licznymi negatywnymi opiniami na temat działania tej firmy, ma prawo podejrzewać, że i w jego przypadku może wchodzić w rachubę próba wyłudzenia jakiejś kwoty od dłużnika. Sąd udzielił pisemnej odpowiedzi informując, że faktycznie Intrum założyło sprawę ale jest na etapie rozpoznawczym (czy jakoś tak), dłużnik otrzymał też kod dostępu do akt sprawy. Po zalogowaniu do e-sądu okazało się, że chodzi o jakieś zadłużenie z Orange - faktycznie takie istniało, jednak Intrum nie wspominała że ich roszczenia wynikają właśnie z tego zadłużenia wykupionego od Orange. Do akt sprawy dołączone było też pismo dłużnika w którym prosił sąd o informację i w którym wyrażona była wątpliwość co do uczciwości postępowania przez Intrum. Nie minęło kilka dni jak Intrum przysłało dłużnikowi sms, że "w związku z nowymi informacjami w sprawie" proszą o pilny kontakt ponieważ mają "propozycję korzystnego porozumienia". Czyżby przestraszyli się że dłużnik nie jest bierny i nie zamierza pozostawiać sprawy samej sobie, no i że miał odwagę w piśmie do sądu przypomnieć o karze jaką UOKiK nałożył na Intrum? Dłużnik zadzwonił i okazało się, że Intrum jest skłonne wycofać sprawę i rozłożyć spłatę na raty

I właśnie tej spłaty ratalnej dotyczy to co napisałam na początku tego "elaboratu". Pozdrawiam wszystkich mających problemy z Intrum J.
