Ja podczas swojego pobytu w areszcie dostałem 7 książek, ponieważ na tyle miałem zagodę od dyrektora zakładu (jesli zgodził się wychowawca to znaczy, że miał zgodę od dyrektora). Ksiązki przyszły bez cenzury prokuratora w paczce (chyba higienicznej, ale już nie pamiętam). Paczka jest otwierana przez pracownika AŚ w obecności osadzonego. Do paczki zawsze nalżey dołączyć listę przesyłanych przedmiotów. Żadnych innych zapisanych kartek nie radzę dołączać.
Najłatwiej listę przedmiotów ustalić jest na widzeniu, osadzony wie na co mazgodę od administracji zakładu. Rzeczy bez zgody nie giną, lecz są przechowywane w magazynie i wydawane po zwolnieniu, labo... moja matka wysłałą kilka rzeczy od siebie, na które nie miałem zgody, zostały zatrzymane w magazynie aż nie napisełem kolejnej prośby (w areszcie wszystko jest na prośby) i zgody na wydanie tych rzeczy z magazynu - ot taka więzienna biurokracja.
Zakłady mają przeważnie dość spore biblioteki, dzięki którym czas w areszcie nie jest do końca stracony, ale nie zapominajcie, że zawsze najlepszą lekturą są listy od bliskich.
pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu Waszych bliskich zza murów